Stanisław Michalkiewicz, prof. Marek Chodakiewicz, dr Leszek Żebrowski, Tadeusz Płużański –  czterech tytanów historii trzymało przez kilka godzin, w napięciu i zachwycie, ponad dwustuosobową  publiczność.

Oklaskami witano kolejnego wchodzącego prelegenta, najgłośniejsze owacje dostał Stanisław Michalkiewicz. Kiedy Tadeusz Płużański wspomniał, że wśród zgromadzonych jest Zofia Pilecka-Optułowicz, wszyscy na stojąco, gromkimi brawami, przywitali skromną córkę Rotmistrza, która usiadła na końcu wielkiej sali w Domu Dziennikarzy Polskich na ul. Foksal w Warszawie.

Publiczność na premierze książki Raporty Pileckiego

Tadeusz Płużański, jako pierwszy prelegent, długo i barwnie opowiadał o Józefie Cyrankiewiczu. Postawił tezę, że Cyrankiewicz był podwójnym agentem: w czasie wojny kolaborował z Niemcami a po wojnie wspomagał radzieckich komunistów. Brak dokumentów z tamtych czasów można tłumaczyć wykradzeniem ich przez Cyrankiewicza. Skoro w domu Kiszczaka znalazło się kilka tomów, kto wie, jakie ważne pisma kryły się w domu Niny Andrycz, żony Cyrankiewicza. Rotmistrz Pilecki nie miał prawa przeżyć, Cyrankiewicz zrobił wszystko, by go zgładzić.

Prof. Marek ChodakiewiczProf. Marek Chodakiewicz rozpoczął wystąpienie od refleksji z rocznicy obchodów powstania warszawskiego. Na pytanie znajomego, co robi w Warszawie 1 sierpnia, (bo mieszka w Kalifornii), odparł, że czekał na takie chwile całe życie…na ten śpiew w Warszawie. Wybrzmiały słowa historyka zza oceanu: „Polska jest w nas” . Wspominał spotkania z kolegami, współwięźniami KL Auschwitz, którzy fakty o dobroci Rotmistrza w obozie przenieśli w sercach i pamięci. Oświęcim w ich opowieściach był bez cenzury i legend, nie umniejszali bohaterstwa rtm. Pileckiego. Do powszechnej świadomości Amerykanów wiedza ta się jednak nie przebiła.

Dr Leszek ŻebrowskiDoktor Leszek Żebrowski kilkakrotnie nawiązywał do badawczych metod prof. Marka Chodakiewicza: uczyć, sprawdzać, weryfikować, nie przyjmować „dogmatów” jako prawdy objawionej, którą niektórzy historycy „Gajzety” próbują wmówić społeczeństwu. Chociaż dr Żebrowski próbował mówić o inteligencji Władysława Bartoszewskiego, braku dowodów na jego kolaborowanie, zasługach w więzieniu, pokazał także drugą stronę pysznej natury znanego polityka, chciwego na sławę, pławiącego się w zaszczytach, uzurpującego tytuły naukowe.  Wspomniał o tablicy na Marszałkowskiej 62 wmurowanej za życia Bartoszewskiego, na której Hanna Gronkiewicz Waltz upamiętniła informację, że w tym domu w czasie Powstania mieściła się placówka informacyjno-radiowa, a w jej skład wchodził młody Bartoszewski. (Ile jest miejsc, gdzie przebywał dowódca Powstania gen. „Bór”, oficerowie sztabu, dowódca Powstania gen. „Monter”…przyp.red.). Żebrowski przypomniał także o innej tablicy: trzech największych powstańców, na której umieszczono nazwiska Jana Nowaka Jeziorańskiego, Witolda Pileckiego i Władysława Bartoszewskiego, w myśl zasady, że Pileckiego nie można odebrać narodowi, ale można umniejszyć jego zasługi i pokazać ważniejszych. A przecież tylko Pileckiego reduta na Woli pozostała do końca Powstania nietknięta przez żołnierzy niemieckich, gdy Bartoszewski w „Żegocie” był zaledwie gońcem.

Stanisław MichalkiewiczDobry to był pomysł, by jako ostatniemu oddać głos Stanisławowi Michalkiewiczowi. Rozpoznawany jest jego sarkazm, cięte riposty, ironia i dowcip.  Michalkiewicz zakończył swoje wystąpienie, i promocję książki Witold Pilecki „kontra autorytety” moralne III RP wyd. Capitalbook, sentencją Mackiewicza: „Niemcy to z nas bohaterów robią a bolszewicy g…no”. Bez ogródek wyjaśnił, skąd bierze się niechęć do osoby Rotmistrza, „niechętne przyjmowanie Rotmistrza przez zwolenników postępu w naszym nieszczęśliwym kraju”. Nazwał przemysłem holokaustu, ze świadomym przerzucaniem winy z Niemców na Polaków, skoordynowaną politykę dwóch nacji, przy pełnym poparciu lobby żydowskiego. Komuś bardzo zależy na tym, żeby przyprawić Polakom wizerunek narodu morderców. Ten wizerunek, a więc fałszywą wersję historii, podważyli młodzi. „Usypany śmietnik historii młodzi zaczęli rozgarniać i… znaleźli szkielety bohaterów”. Rozgarnęli tę zafałszowaną historię, aby odkopać deklarację Rotmistrza, przesłanie dla potomnych, wskazówkę, przestrogę, że „Oświęcim to była igraszka” wobec tortur, jakie zgotowało mu UB.

Niemcy niszczyli ludzi, wszak rozpoczęli produkcję mydła z ciała ludzkiego, Rosjanie chcieli także zabić polską, narodową duszę.

Publiczność na premierze książki

Występ artystyczny