NOWY DYREKTOR MUZEUM OSSOWSKI WYCOFAŁ PAŃSKIE ZEZWOLENIE POWIEDZIAŁA MI KASJERKA!

To było w Białej Sali muzeum. Przyszedłem z jakąś delegacją niemiecką jako ich pilot-przewodnik na spotkanie z naszym przedstawicielem i on nie był punktualnym. Niemcy się niecierpliwili, patrzyli na zegarki i na mnie… Podszedłem do dyr. Muzeum p. Koperkiewicza i zaproponowałem, że może zagram coś na fortepianie, aby umilić im to czekanie. Dyrektor zaaprobował.
Zaskoczyło ich jak się zapowiedziałem i zacząłem grać. Wykonałem Poloneza – Ogińskiego… Niemcy pięknie podziękowali mi brawami i zapowiedziałem spóźnialskiego…
Spotkanie się udało, a ja skorzystałem z okazji i poprosiłem dyrektora muzeum, aby zezwolił mnie grać dla gości, z którymi będę pracował jako przewodnik. Dyrektor napisał pisemko z nadrukiem muzeum i wręczył mi tak, że oficjalnie przez chyba 30 lat umilałem turystom chwile w salonie Uphagena, w którym kiedyś muzykowano, śpiewano, deklamowano wiersze i bawiono się.
Niemców zaskakiwałem pytając, czy znają przepiękny wiersz J. W. Goethego „Gefunden”, którego uczyli się w szkole. Nie wszyscy go pamietali, ale byli tacy, którzy znali też barokową muzykę do niego. Powiedziałem im, że ja też napisałem muzykę do tego wiersza w stylu sentymentalnego walczyka. Podawałem im moje teksty z nutami i zapraszałem do śpiewu. Czasem wykonywałem też coś polskiego. Najlepiej nucili „szła dzieweczka…” Starsi chętnie tańczyli „Ich tanze mit dir wie im Himmel” (ja tańczę dziś z Tobą jak w niebie…).
I tak było 30 lat !!!
Tydzień temu wszedłem do Uphagena i kasjerka od razu powiedziała mnie: „Od dzisiaj panie Franciszku już nie może pan grać na fortepianie, bo nowy dyrektor wycofał pana zezwolenie! Turyści, gdy im to przetłumaczyłem, powiedzieli, to my nie wchodzimy…
Panowie starsi ochroniarze zawsze podkreślali, że przyprowadzam najwięcej turystów do muzeum, bo chciałem im jak najwięcej pokazać i to byli głównie Niemcy, ale też Rosjanie i Polacy.

Czyli nowa miotła zamiata! Postanowiłem z nowym dyrektorem porozmawiać. Opublikowałem też moje refleksje… bo dyrektorem został archeolog i widzi potrzebę ożywienia działalności muzeum w Wisłoujściu.
Ja bym to określił, że praca muzealna wejdzie do podziemia, bo tam najlepiej się archeologia czuje…
Trochę porozmawialiśmy o tym jak patrzę na muzeum, dodając co ja mógłbym zrobić dla muzeum, ponieważ mam przygotowane materiały do paru publikacji dot. gdańskich zabytków, a szczególnie do Dworu Artusa i Bramy Wyżynnej, ale niestety nie dostrzegłem zainteresowania rozmówcy tymi tematami.

No cóż jaki pan taki kram! Jaki Adamowicz taka będzie i „kóltóra”! Dowodem na to jest kompromitująca restauracja Bramy Długoulicznej nawet z błędami ortograficznymi, czego oślepieni
komunizmem i oportunizmem pokornie nie dostrzegają, tak jak i bublem tzn. „Encyklopedią Gdańska!

Cóż prezydent Polski Komorowski niczym analfabeta potrafił wpisać wyrazy współczucia i „bulu” … to czemu w Gdańsku mają być mądrzejsi!
Franciszek Krzysiak za krytykę komunizmu represjonowany, a za pasję dot. historii Gdańska i jego zabytków przez władze nienawidzony!