Redaktor Jacek Karnowski w artykule „Potrzebujemy tej debaty” („Sieci”, 14.11.2022, nr 46) odniósł się do słów J. Kaczyńskiego dotyczących alkoholowej plagi wśród kobiet pisząc „potrzebujemy tej dyskusji o sprawach w istocie najważniejszych. Bo nasze debaty, spory i kłótnie często pomijają to, co zadecyduje o przyszłości naszego narodu. A demografia, kondycja rodziny, sposób, w jaki wychowujemy (lub nie) młode pokolenia, to są sprawy zasadnicze”.
Ten tekst bardzo mnie zirytował ponieważ pan redaktor uważa, iż potrzebna jest debata dotycząca alkoholizmu wśród kobiet, a co z innymi tematami równie ważnymi jeżeli nie ważniejszymi. Jest ich wiele dotyczących m.in.
-
tworzonego na naszych oczach przez Niemcy IV Rzeszy pod postacią superpaństwa, i w tym kontekście konkretnych działań rządu by temu zapobiec,
-
katastrofalnych skutków dla gospodarki wynikających ze zgody premiera Mateusza Morawieckiego, na „Zielony ład” a następnie na pakiet „Fit for 55”,
-
katastrofalnego zadłużania się Polski,
-
nieograniczonego przyjmowania uchodźców ukraińskich i zrównania świadczeń socjalnych z obywatelami polskimi, a równocześnie brakiem szacunku dla Polaków ze stron prezydenta Zełenskiego, który nie tylko nie przeprosił za śmierć polskich obywateli w Przewodowie, ale powołał 18.11.2022 r usprawiedliwiającego masakrę polskiej ludności na Wołyniu Andrija Melnyka na stanowisko wiceszefa ukraińskiego MSZ,
-
złożenia prezydenckiej propozycji nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym by w całości spełniał oczekiwania KE, mimo, iż TK który wydał 7 października 2022 r wyrok o wyższości polskiej konstytucji nad prawem unijnym. Stwierdza w nim, że wyłączną właściwością TSUE jest interpretacja norm prawa unijnego, zaś TK ma ostatnie słowo w zakresie standardów konstytucyjnych, w tym w sprawach powoływania sędziów i ich kadencji,
-
wysłania do Brukseli ministra ds. europejskich Szymona Szynkowskiego vel Sęka by prowadził negocjacje ws. odblokowania środków KPO, zamiast dawno podjąć decyzję o rezygnacji z nich i wypowiedzenie gwarancji na unijny kredyt,
-
czerwonej linii którą Unia nie może przekroczyć, i jak ją pogodzić z elastycznością. A jeżeli Unia ją przekroczy, co wtedy zrobi rząd?
-
unijnej polityki metanowej która pogrąży polskie górnictwo,
-
stosowania cenzury wobec nielubianych dziennikarzy,
-
projektu ustawy o ochronie ludności i stanie klęski żywiołowej
W swoim tekście pisze „Jeżeli chcemy, by Polska trwała, jeżeli nie chcemy, by Polacy zostali zredukowani do poziomu małego narodu, nie możemy odwracać wzroku od nawet nieprzyjemnych, trudnych tematów. I to właśnie mówi Polakom Jarosław Kaczyński. Trzeba szukać prawdziwych przyczyn, nie można dać się spętać przez polityczną poprawność”.
Panie redaktorze przecież Pan od lat odwraca wzrok od nieprzyjemnych i trudnych tematów które wymieniłam wyżej. Prawdą jest, że w swoim tygodniku „Sieci” o niektórych sprawach piszecie z bratem m.in. w artykule „Polityczne wyroki, blokady, presje” („Sieci”, 03.10.2022, nr 40) jak i znajdują się w nim artykuły dziennikarzy poruszające różne tematy, ale to nie jest dyskusja, gdzie na żywo ścierają się poglądy.
Ponadto tygodnik ma nakład ok. 33-34 tyś egzemplarzy, natomiast program „Salon dziennikarski” ogląda ok 240 tys telewidzów którzy podobnie jak ja chcieliby merytorycznej dyskusji na sprawy które nas nurtują. Skoro jej nie ma to nie znaczy, że one są mało istotne.
Z internetowych danych które można znaleźć wynika, że w sezonie 2018/2019 program stracił 10 tys. odbiorców w stosunku do rok wcześniejszego (raport Wirtualnemedia.pl). Żałuję, iż nie ma aktualnych danych z ostatnich lat, bowiem można byłoby zobaczyć jak oglądalność kształtowała się w tym okresie.
Nie zdziwiłabym się, gdyby okazało się, że ciągle spada, bo permanentnie pomijanie niewygodnych tematów, wielu telewidzów zniechęciło do jego oglądania. Jeżeli na dodatek okaże się, że rząd znowu poszedł na ustępstwa w sprawie KPO, znajdzie to odzwierciedlenie w wyborach. Na nic się zda przekonywanie wyborców, że „Wybory parlamentarne w 2023 r. będą na miarę tych z 1989 r.”, bo nic tak nie niszczy wizerunku partii i jej poparcia jak rozmijanie się słów z czynami i przemilczanie niewygodnych tematów.
Uważam, że przez siedem lat PiS wraz z prezesem TVP J. Kurskim i braćmi Karnowskimi uciekając przed niewygodnymi tematami i nie dopuszczając do prawdziwych debat pracowali na to, że aktualne poparcie wyklucza samodzielne rządy.
Straconych lat nie da się nadrobić.
Foto: tyg.”Sieci”
Redaktorzy Karnowscy stali się tubą rządzących za pieniądze, które otrzymują w różnej formie.
Rząd zaś bardziej słucha światowego lewactwa niż społeczeństwa. Obywatele są mu tylko potrzebni w czasie wyborów. Dlatego w kraju rządzący prężą muskuły (zwłaszcza przed wyborami)0, a jak wyjadą to podpisują to co EU, żydostwo i prywatne ewacki organizacje światowe chcą.
Kolejny raz Redaktor Liliana ma rację, tylko czy rządzący zechcą słuchać głosu ludu? Wątpię.