Dziennikarz i prawnik Paweł Miter krytycznym wpisem zmienił ceny na Orlenie. Spółka reaguje po wpisie prawnika i znacząco obniża cenę. Zdaniem Mitera zareagować miał też sam premier.

W sytuacji zagrożenia epidemiologicznego państwowy moloch jakim jest Orlen obwieścił, że wypuści na rynek płyn dezynfekujący. Miało to związek między innymi z tym, że w sieci i na portalach aukcyjnych ceny środków dezynfekujących poszybowały mocno w górę, niektóre nawet o kilkaset procent, a dostępne na rynku partie zostały wyprzedane bardzo szybko. Premier Mateusz Morawiecki i Rządowe Centrum Bezpieczeństwa podjęli decyzję o zablokowaniu aukcji z takimi cenami na popularnych portalach internetowych, jednym słowem państwo wprowadziło zakaz sprzedaży środków dezynfekujących spekulantom. Na pomoc, aby płynu nie zabrakło przede wszystkim szpitalom, miał przyjść Orlen, państwowa spółka, jej prezes Daniel Obajtek chwalił się jeszcze w czwartek, że pierwsze partie trafią do szpitali i szkół.

Okazało się, że duża partia trafiła też na stacje Orlenu, a koszt tego płynu za 5 litrowy pojemnik wynosił aż 95 zł. Na te sytuację, jako pierwszy zareagował Paweł Miter, prawnik i dziennikarz „Gazety Finansowej” w swoim wpisie do zdjęcia jakie umieścił ostro skrytykował władzę i prezesa Orlenu za cenę tego specyfiku.

Wpis jak i załączone przez Mitera zdjęcia wywołały lawinę komentarzy, kilka portali ekonomicznych w sobotę opisały cenę krytykując Orlen w tonie Mitera, w sieci pojawiła się lawina komentarzy sugerujących, że spółka państwowa chce zarobić na kryzysie zdrowiu i bezpieczeństwie ludzi.

Na wpis Mitera nerwowo zareagował państwowy moloch, rzeczniczka Orlenu Joanna Zakrzewska w specjalnym komunikacie jeszcze w sobotę tłumaczyła, że wysoka cena jest skutkiem wzrostu cen półproduktów na światowych rynkach z których produkowany jest płyn dezynfekujący.

Szybko okazało się, że komunikat ten jest paniczną próbą ratowania sytuacji.

Jarosław Kościelny opisujący szeroko działalność służb specjalnych na Twitterze dokonał analizy i podliczenia, w oparciu o giełdowe ceny okazało się, że na światowych rynkach te produkty staniały, a przypomnijmy Orlen jako moloch zakupując półprodukty na światowych giełdach może liczyć na „dobre ceny”, po prostu tacy gracze jak Orlen dyktują na światowych rynkach warunki.

Na Mitera wylała się fala krytyki ze strony tych, którzy popierają rząd. – Mnie to nie dziwi, ludzie ślepo wierzą tej władzy, nie docierają do nich argumenty, że ten płyn w produkcji kosztuje maksymalnie 35 zł, dla nich odnośnikiem w krytykowaniu mnie przez weekend było to, że te 95 zł z Orlenu to i tak mało, bo były przecież w ostatnich dniach ceny po 200 czy 300 zł za podobne środki. To jest jednak pewnego rodzaju ograniczenie intelektualne tych ludzi, że krytykując mnie, podawali przykłady jednych zdzierusów i spekulantów broniąc przy tym jednocześnie państwowych zdzierusów i spekulantów. To jest fanatyzm, którego się obawiam w naszej przestrzeni publicznej od dawna, ludzie nie umieją myśleć i wyciągać wniosków, nie umieją ze sobą rozmawiać – komentuje Miter. I dodaje, że w jego ocenie ten produkt przez państwową spółkę powinien być sprzedawany po kosztach, uważa też, że nasze państwo stać na to, aby w dobie tak poważnego kryzysu i zagrożenia życia i zdrowia, aby państwo polskie każdej rodzinie taki środek zapewniło zupełnie za darmo, zwłaszcza jeśli jest problem z jego zakupem w sytuacji, kiedy rząd blokuje sprzedaż innych podmiotom w sieci.

To, że Miter przez ostatni weekend naruszył kilku osobom „złoty” moment na olbrzymie pieniądze, jest niemal pewne, cena na stacjach Orlenu w poniedziałek z rana za płyn nie wynosiła już skandalicznych 95 zł, a 49. Wystarczył jeden wpis krytyczny od którego poszła fala krytyki i spółka w pośpiechu obniżyła cenę płynu. Miter twierdzi, że z informacji jakie ma, zareagować miał sam premier wykonując telefon do prezesa Orlenu w tej sprawie i dodaje, że jeśli tak było, to premierowi należy się też podziękowanie za reakcję.

Jan Piński w poniedziałek rano skomentował na Twitterze: „Jeżeli to prawda, że PKN ORLEN obniżył cenę z 95 zł na 49 zł, to duży sukces Pawła Mitera i Jarka Koscielnego. Presja na PiSl ma sens…

W ślad za nim poszedł Tomasz Sommer w swoi wpisie stwierdził, że po tej próbie spekulacji ceny prezes Orlenu Daniel Obajtek powinien poszukać innej roboty.

Pod tym wpisem komentarz umieścił Jan Piński, były redaktor naczelny Telewizyjnej Agencji Informacyjnej  TVP: „Pytanie kto na tym miał zarobić te setki milionów złotych, bo przecież nieuwierzymy, że chodziło o zysk PKN_ORLEN?”

 

W kolejnym wpisie Jan Piński stwierdził, że ci, co hejtowali Mitera o ruskie powiązania powinni go przeprosić, tak samo zresztą jak Jarosława Kościelnego, to on zdaniem Pińskiego fachowo wyliczył i wytknął Orlenowi faktyczny koszt produkcji płynu, który ma dziś duże znaczenie dla ratowania naszego bezpieczeństwa.

W rozmowie z nami Miter stwierdza, że robił duże śledcze sprawy, opisywał i ujawniał skandaliczne rzeczy, głośne i komentowane przez wielu, zawsze ujawniane przez niego sprawy okazywały się prawdziwe i bulwersujące, ale jego zdaniem za czasów poprzedniej władzy hejt, powszechna nienawiść i ataki trollkont powiązanych z władzą nie były tak brutalne, jak ma to miejsce dziś. Sam przekonał się o tym w ostatnich godzinach, brutalnemu atakowali poddali go zresztą jego byli koledzy z prawej strony, dziś na znaczących stanowiskach, którym jak zaznacza nie raz pomagał, a dziś go zwyczajnie atakują wytykając mu jego burzliwą przeszłość, tylko za to, że odważył się publicznie po raz kolejny skrytykować rząd i państwową spółkę.

Okazało się przy okazji, że za jednym z atakujących Mitera i Pińskiego trollkont krył się znany w mediach rządowych dziennikarz Wojciech W. Miter komentując to w rozmowie z nami uznał tylko, że takim ludziom należy się pogarda, bo w dobie szalejącego hejtu i niszczenia ludzi w sieci nie może być miejsca na takie zachowania. Sytuacji z Wojciechem W. Miter nie chce dalej komentować, mówi, że ma już „skórę słonia” i dodaje, że Cezary Gmyz z TVP, czyli kolega Wojciecha W. niebawem na sali sądowej będzie tłumaczył się rozpowszechniania nieprawdziwych informacji o nim. Gmyz, jak donoszą media w ostatnim czasie przegrał już kilka procesów, ma do zapłaty wielotysięczne wyroki i nakazy publikacji przeprosin m. in. Leszka Szymowskiego koszt ponad 30 tys. zł i mecenasa Ryszarda Bedryja z Wrocławia, tutaj solidarnie z gazetą ma do zapłaty 32 tys. zł na dom dziecka z Wrocławia. Gmyz zresztą niedawno przepraszał też wydawcę „Warszawskiej Gazety” i „Gazety Finansowej” Piotra Bachurskiego za pomówienia, był to efekt zawartej ugody.

Sam Miter publicznie zapowiedział też Maciejowi Wąsikowi, którego wprost obarcza za ataki na siebie odpowiedzialnemu za służby specjalne, że będzie pozywał każdego, kto dopuści się oszczerstwa w jego stronę, tłumacząc to tym, że okres, kiedy go brutalnie atakowano i pomawiano dobiegł do końca, Miter uważa, że do dziś płaci wysoką cenę za to, że jego praca pomagała im w zdobyciu władzy. Dlatego jest oburzony tym, że za każdym razem, kiedy skrytykuje tę władzę to osoby z nią powiązane wylewają na niego wiadro pomyj i kłamstw. Dlatego zdecydował się na pozwanie Gmyza. A szykowany jest też pozew o naruszenie dóbr  osobistych Mitera przez Artura Ch. z CBA, którego Miter zdekonspirował jako użytkownika trollkonta na Twitterze „JohnBinghamJr” i publicznie skrytykował, że czynni funkcjonariusze służb powinni cechować się wysoką etyką, a nie hejtem i pomówieniami. – To jest straszne co ci ludzie wyrabiają, w dodatku są bez odwagi cywilnej, bo chowają się za fejkowymi kontami, to świadczy o tym, jacy są marni, pokazuje też stan kadr w służbach, pomawianie i kłamstwa będą ich drogo kosztowały – kwituje prawnik.

Miter uważa, że dziś obowiązkiem nas wszystkich jest stanie po stronie słabszych i cieszy się, że teraz więcej osób będzie mogło kupić środek dezynfekujący i być może znacząco zadbać o zdrowie swoje i rodziny i dziękuje koledze Januszowi, który zrobił mu i wysłał zdjęcie z ceną płynu, zdjęcie obiegło w ostatnich dniach niektóre media i internet.

Paweł Miter, prawnik, autor pracy dyplomowej z działalności służb specjalnych i kontratypów czynności operacyjno-rozpoznawczych, publikuje o wymiarze sprawiedliwości w „Warszawskiej Gazecie”. Autor książki „Momenty prawdy o służbach w wymiarze sprawiedliwości i w mediach” (więcej).