Socjaliści niczego nie ukrywają, tylko my nie chcemy w to wierzyć. Socjalista Adolf Hitler w czasie, gdy pisał Mein Kampf dobiegał 35 lat. Po niespełna 10 latach idee w niej wyłożone zaczęły się materializować.

Myśmy natomiast przyzwyczaili się traktować socjalistów z przymrużeniem oka. Niewątpliwie na takie traktowanie lewej strony wpływ ma ciągle żywa pamięć propagandy sukcesu, uprawianej przez media i działaczy politycznych nie tylko przecież za Gierka. A oni przecież starają się, jak mogą, by rozwiać nasze wątpliwości.

Dostępny na Onecie komentarz Sławomira Sierakowskiego (39 lat) wskazuje, o co w tym wszystkim chodzi.

14 maja ultralewicowy publicysta pisze:

Film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” pokazujący odpowiedzialność hierarchów za ukrywanie pedofilii księży doprowadził do poważnego kryzysu Kościół, a także jego najbliższego sojusznika, czyli Prawo i Sprawiedliwość.

(…)

Siła Kościoła była siłą PiS, kryzys Kościoła jest kryzysem PiS.

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/sila-kosciola-byla-sila-pis-kryzys-kosciola-jest-kryzysem-pis-opinia/6vrz6yp

Temat bardziej rozwinął na łamach Rzeczpospolitej niejaki Artur Bartkiewicz.

Film Tomasza Sekielskiego nie jest filmem politycznym, ale jego skutki mogą być polityczne. (…)

Film Sekielskiego to dokument o problemie, z którym polski Kościół musi się zmierzyć, tak jak mierzą się z nim episkopaty innych państw świata. Ale to jednocześnie film, który pojawia się w określonej sytuacji politycznej (przy czym warto pamiętać, że byłoby tak niezależnie od tego, kiedy miałaby miejsce jego premiera). Film pojawia się niedługo po tym, jak Jarosław Kaczyński przekonywał, iż „kto podnosi rękę na Kościół, ten podnosi rękę na Polskę”. A już po jego premierze politycy związani z PiS mówią, że nie obejrzą filmu, tak jak nie przeczytaliby „Mein Kampf” (Zbigniew Gryglas), czy też, że problem przedstawiony w filmie jest wydumany (Jacek Saryusz-Wolski), tudzież, że film jest atakiem na Kościół (Ryszard Terlecki). Te wypowiedzi wskazują, że PiS jest wyraźnie pogubiony w zaistniałej sytuacji, a obrona wartości chrześcijańskich, które rzeczywiście są fundamentem Europy (i – na co wskazuje choćby polska konstytucja – są ważnym dziedzictwem kulturowym Polski), miesza się politykom tego ugrupowania z obroną szańców, których obronić nie sposób.

https://www.rp.pl/Komentarze/190519729-Bartkiewicz-Tylko-nie-mow-nikomu-Film-ktory-zmieni-wynik-wyborow.html

Tak więc prezentacja filmu braci Sekielskich może uchodzić jako przypadkowo zbieżną z datą wyborów do PE tylko wśród osób mocno… naiwnych.

Założenia speców od manipulacji społecznej są bowiem proste jak budowa cepa. Pięknie podsumowuje je zresztą wspomniany autor Rzeczpospolitej:

Jeśli PiS dalej będzie się więc miotał – z jednej strony deklarując walkę z pedofilią (którą – trzeba to powiedzieć uczciwie – podejmuje, choćby wprowadzając rejestr pedofilów), a z drugiej zamykając oczy na problem pedofilii w Kościele i powtarzając hasła o ataku na tę instytucję, wówczas naraża się na to, iż część emocji wywołanych filmem Sekielskiego przeniesie się na tę partię. A wtedy może się okazać, że w nadchodzących wyborach do PE część wyborców wykorzysta prawo głosu, aby ukarać Kościół głosując przeciw PiS.

(ibid.)

Pedofilia wielkim nakładem energii wszystkich niezależnych mediów została wtłoczona w ramy przypadłości rzekomo wyłącznie kościelnej.

Po to, by pognębić PiS, albowiem kryzys Kościoła jest kryzysem PiS (Sierakowski).

Nic to, ze nawet lewicowa ikona Paulina Młynarska oskarża nieżyjącego już Andrzeja Wajdę.

– Dlaczego nie zatrudniono dublerki do zagrania tej sceny, tylko wykorzystano dziecko? Nie wiem. Mogę się tylko domyślać, że była to jakaś popaprana wizja artystyczna gościa, który był zapewne przekonany, że skoro jest ważny, sławny i wszyscy się do niego modlą, to mu po prostu wolno. Dlaczego nikt, w kilkudziesięcioosobowej ekipie złożonej z dorosłych ludzi, nie zaprotestował? Dlaczego nikt nie powiedział: „Chwila, co wy wyprawiacie? To przecież jest dziecko! Nie można tak po prostu odurzyć dziecka, rozebrać i zaciągnąć przed kamerę, żeby udawało, że uprawia seks, o którym jeszcze nie ma najmniejszego pojęcia!”

https://www.fakt.pl/kobieta/plotki/paulina-mlynarska-oskarza-andrzeja-wajde/mwn05sq

Nic to, że eurolewak Daniel Cohn-Bendit publicznie przechwalał się swoimi pedofilskimi czynami:

uczucie rozbierania przez 5-letnią dziewczynkę jest fantastyczne, bo jest to gra o absolutnie erotycznym charakterze”.

.

http://pressmania.pl/lewacka-hucpa-wiosna-potepia-pedofilie/

Nic nie znaczy również i to, że lewacy podejmują starania, aby uczynić z pedofilii opcję seksualną taką samą, jak homoseksualizm.

Jak im się uda z 9-letnią dziewczynką będzie mógł się ożenić również Europejczyk – ateista.

Nie tylko muzułmanin, którego czyny pedofilne wynikają z odmienności kulturowej, a tą lewacy postanowili za wszelką cenę uszanować.

I w staraniach tych mają już za sobą American Psychological Assaciation.

Nie ma też absolutnie żadnego znaczenia, że czołowy lewacko-feministyczny intelektualista Andrzej Dominiczak już 15 lat temu pisał, że wiele osób, które w dzieciństwie miały kontakty seksualne z dorosłymi, twierdzi nawet, że doświadczenia te były przyjemne i przyniosły im wiele korzyści.

(Histeria, Andrzej Dominiczak , NIE, nr 29/2004, 2004-07-14, str. 1)

Ważne jest…. odsunięcie PiS od władzy.

W tej walce nic innego się nie liczy.

Jeśli tylko uda się odsunąć partię Jarosława Kaczyńskiego i uwikłać go (a także kilkunastu innych) w niekończące się postępowania sądowe bądź też komisje parlamentarne za chwilę staniemy przed  ustawowym pozwoleniem na homomałżeństwa homoadopcje.

Co więcej, wzorem postępowej Norwegii dzieci będą pod lada pozorem zabierane rodzicom i oddawane homomałżeństwom na wychowanie.

Kto wie, czy w ramach usunięcia pedofilii z listy zaburzeń i uczynienia z niej opcji seksualnej nie będzie powrotu do koncepcji niemieckiego psychologa Helmuta Kentlera, pod kierunkiem którego Jugendamty w Berlinie wydawały dzieci z rozbitych rodzin pod opiekę pedofilom.

Już w 2013 r. na łamach niemieckie media informowały o decyzji władz regionalnych w Berlinie. Wówczas zdecydowano się zakończyć trwający 60 lat projekt oddawania dzieci pod opiekę mężczyzn o pedofilskich skłonnościach.

(…)

Autorzy materiału przypominają, że Kentler, który zmarł w 2008 roku uznawany był od lat 70. za autorytet w dziedzinie psychologii. W komisjach Bundestagu występował jako ekspert. Był zwolennikiem zniesienia kar za seks z nieletnimi. Wówczas tłumaczył, że kontakty takie nie szkodzą dzieciom, jeśli utrzymywane są bez stosowania przemocy.

https://wiadomosci.wp.pl/skandal-w-niemczech-berlinskie-jugendamty-wydawaly-dzieci-pod-opieke-pedofilom-6205156545517697a?fbclid=IwAR005aAvS–Xy-oO14UcFE9_cCcl7fCBqPrAnE5vTT5GwKH4RWrX6ODQgqM

Jeśli więc patrzeć na film Sekielskiego w kontekście powyższego, pamiętając na dodatek o zatajeniu przez reżysera informacji, iż przedstawieni w nim księża byli kapłanami mocno upadłymi (współpraca z SB!), człowiek mimo woli wysnuwa jeden wniosek – otóż w Polsce możesz być pedofilem pod warunkiem, że ideologicznie jesteś po właściwej stronie. Wtedy oPOzycyjne media będą udawać, że nie istniejesz. Albo, przeciwnie, zostaniesz lewicową ikoną.

Tak jak Cohn-Bendit.

15.05 2019