Niedziela, 12 maja 2019 r. przejdzie do historii. I raczej nie z powodu „Piasta”, który zdetronizował (oby trwale!) „Legię”, ale dzięki gdańskiej konferencji partii „Wiosna”.

Posłanka o dość dziwacznym nazwisku Scheuring-Wielgus po raz kolejny zaatakowała katolicką i klerykalną pedofilię. Wrzawa, jaka z tego powstaje powoduje, że zatarciu ulega to, co najważniejsze.

Najwyraźniej taki właśnie jest sens całej tej operacji. Prócz tego w grę wchodzi przekonanie oPOzycji, iż ludzie oddający głos na PiS czynią tak, bo im ksiądz na kazaniu powiedział, jak głosować. Nie jest to więc atak stricte na Kościół ale atak na… Kaczyńskiego.

Jednocześnie lewica, a więc „teraźniejsza” posłanka dwojga nazwisk również, nie szczędzi sił, aby pedofilia stała się opcją seksualną taką samą, jak… homoseksualizm.

Wytykanie przez lewicę zbrodni pedofilnej innym jest w tym kontekście wyjątkową hipokryzją.

Przypomnijmy sobie lewicowe fakty.

1.

Polska. 14 lipca 2004 roku na łamach ultralewackiego NIE pojawia się artykuł niejakiego Andrzeja Dominiczaka. Jest to człowiek wyjątkowo dobrze znany nie tylko umiarkowanej, ale i ekstremalnej lewicy. Ba, znany jest dobrze w środowisku feministycznym – współpracuje  nawet z Centrum Praw Kobiet.

Tezy artykułu zestawione z dzisiejszą lewicową nagonką na pedofilnych zbrodniarzy w sutannach co najmniej szokuje.

Świecki humanista Dominiczak pisze bowiem wyraźnie:

Pedofilia nie od dzisiaj jest przedmiotem uwagi zagranicznych psychologów, seksuologów i kryminologów. Zgromadzili oni bogatą, choć wciąż niejednoznaczną wiedzę na temat współżycia dzieci z dorosłymi, zasięgu tego zjawiska, jego skutków. Jest ona zasadniczo sprzeczna z tym, co na co dzień słyszymy i czytamy.

Niemała jest liczba badań wykazujących, że doświadczenia seksualne z dzieciństwa nie są w większości przypadków źródłem cierpień i nie powodują trwałych szkód w życiu emocjonalnym i społecznym. Wiele osób, które w dzieciństwie miały kontakty seksualne z dorosłymi, twierdzi nawet, że doświadczenia te były przyjemne i przyniosły im wiele korzyści. (…)

W głośnych badaniach amerykańskich B. Rinda, P. Tromovitcha i R. Bausermana, których wyniki ogłoszono w lipcu 1998 r. na łamach “Psychological Bulletin”, pozytywne wrażenia z tego typu kontaktów przeważały u 11 proc. badanych kobiet i aż 37 proc. mężczyzn. Większość uczestników takich badań, którzy mieli kontakty seksualne w dzieciństwie, oceniła te oświadczenia jako emocjonalnie obojętne. Dorośli ci nie są ani bardziej depresyjni, ani agresywni, ani lękowi. Nie mają skłonności samobójczych, nie cierpią na zaburzenia i nie nadużywają alkoholu. Wyjątek stanowią osoby, które padły ofiarą przemocy seksualnej. Jednak według badań kanadyjskich, cytowanych przez Chin-Keung Li z Instytutu Kryminologii Uniwersytetu w Cambridge, obrażenia fizyczne podczas kontaktu seksualnego z dorosłym odniosło tylko 4 proc. dzieci, a 7 proc. spośród nich doznało cierpień emocjonalnych. (…)

Wśród przedstawicieli nauk społecznych coraz częściej spotyka się głosy za legalizacją pedofilii. Na łamach “Journal of Homosexuality“, w wydaniu specjalnym z 1990 r., pt. “Male Intergenerational Intimacy“, jeden z profesorów Uniwersytetu Stanu Nowy York stwierdził np. “Nie mogę się doczekać dnia, gdy Amerykanie wyleczą się wreszcie z histerii na temat seksualnego wykorzystania dzieci i pornografii dziecięcej.”(…)

Obecna histeria antypedofilska doprowadzić może do zaostrzenia kar. W świetle wiedzy powinno zaś dojść do ich złagodzenia. Wpierw potrzebna jest zmiana postaw. Jak bowiem zauważają autorzy holenderskiego poradnika dla rodziców, których dzieci miały kontakty seksualne z dorosłymi, wydanego przez Protestancką Fundację ds. Odpowiedzialnego Rozwoju Rodziny, jednym z głównych zagrożeń psychologicznych dla wykorzystywanych dzieci jest nie sam kontakt seksualny, ale społeczne tabu i będąca jego wynikiem reakcja rodziców, policji, sądów i sąsiadów. To panika rodziców, ich gniew i oburzenie, jakimi reagują na wiadomość o uwiedzeniu ich pociechy, powodują, że w dziecku rodzi się poczucie winy. To atmosfera, w jakiej prowadzone są przesłuchania, klimat sali sądowej i histeryczny język mediów rodzą w dziecku poczucie, że stało się coś okropnego. Źródłem emocji jest zdemonizowany wizerunek pedofilów oraz tego, co robią z dziećmi.

(Histeria, Andrzej Dominiczak , NIE, nr 29/2004, 2004-07-14, str. 1)

Tak więc to histeria rodziców rodzi w dzieciach poczucie winy.

Wystarczy więc zmienić ich światopogląd, a jeszcze lepiej zlikwidować tę podstawową do niedawna komórkę społeczną i… problem zniknie.

Wówczas pedofil zamiast przemykać się ukradkiem będzie szedł wyprostowany. Dzięki bowiem lewicowemu programowi będzie dumny z tego, ze jest pedofilem.

Pewnie pójdą w pierwszych szeregach kolejnej Parady Równości pod rękę z Biedroniem i np. Dominiką Wielowieyską czy też inną postępową dziennikarką walczącą z pedofobią w katofaszystowskim narodzie.

2.

Oczywiste zachowania pedofilskie ludzi związanych z tzw. lewicą nie datują się, niestety, od wspomnianego artykułu Dominiczaka.

Już wcześniej, i to aż o trzy dekady, urodzony w niemiecko-żydowskiej rodzinie (pochodzenie żydowskie z dumą podkreśla) eurodeputowany Daniel Cohn-Bendit wydał książkę autobiograficzną. Pisał, niczego nie ukrywając:

Długo miałem ochotę pracować z dziećmi. W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym [państwowym] przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad dwa lata. Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Rzecz jasna niejedna z nich przygląda się rodzicom, kiedy się pieprzą. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem. Wtedy oskarżono mnie o perwersję (…). Pytałem się ich: „Dlaczego wybrałyście mnie i nie bawicie się z innymi dziećmi?”

(Le grand bazar, 1976)

Pytany o swoją pedofilię powiedział:

uczucie rozbierania przez 5-letnią dziewczynkę jest fantastyczne, bo jest to gra o absolutnie erotycznym charakterze”.

(Bernard Pivot: Apostrophes. Antenne2, 23 kwietnia 1982)

I co?

W europarlamencie jedynie ojciec Marii Le Pen (Jean-Marie) miał odwagę nazywać go pedofilem.

I czynił to zawsze, gdy Cohn zabierał głos, a on był obecny na sali.

Lewicowym wyborcom natomiast pedofilna opcja seksualna nie przeszkadzała.

3.

Budujące „otwarte społeczeństwo” słynne m.in. z przegłosowania, że homoseksualizm jest opcją seksualną, a nie chorobą, American Psychological Assaciation w 2013 roku uznało, że należy pedofilię wykreślić z listy zaburzeń!

„Informacja jest dość skrzętnie zakamuflowana, ponieważ na oficjalnej stronie opisującej prace nad podręcznikiem znajduje się tylko wzmianka, że praktycznie nic się nie zmieniło, poza tym, iż pedofilię nazwano „zaburzeniem pedofilnym”. Jednak już lektura treści rozdziału „DSM5 Pedophilic Disorder Diagnostic Criteria 302.2 (F65.4)” wskazuje, że jest inaczej.

O zaburzeniu pedofilnym mówimy odtąd – zdaniem APA – tylko wtedy, jeśli w ciągu ostatnich sześciu miesięcy dany człowiek odczuwał pożądanie lub/i współżył seksualnie z dzieckiem poniżej 13. roku życia i było to dla niego źródłem stresu lub trudności osobistych!

Jest to analogiczne do uznawania homoseksualizmu za problem wyłącznie pod warunkiem, że dana osoba cierpi z powodu swoich skłonności homoseksualnych (tzw. homoseksualizm egodystoniczny opisany w podręczniku diagnostycznym ICD-10, w punkcie F66.1) W każdym innym przypadku homoseksualizm jest uznawany za normę.

Autorzy DSM5 piszą wprost:

Jeśli osoby takie donoszą o braku poczucia winy, wstydu lub niepokoju związanego z tymi impulsami (pociągu seksualnego wobec dzieci – przyp. tłum) … a historia życia wskazuje, że nigdy nie działali zgodnie z tymi impulsami (czyli nie współżyli seksualnie z dziećmi – przyp. tłum), osoby takie mają PEDOFILNĄ ORIENTACJĘ SEKSUALNĄ, a nie zaburzenie pedofilne.”

(Pedophilic Disorder Diagnostic Criteria 302.2 (F65.4))

Na pozór jest to tylko niewinne doprecyzowanie, mające na celu uniknięcie stygmatyzowania osób, które czując pociąg seksualny do dzieci, nigdy żadnego dziecka nie zgwałcili. Przypomnijmy, że ta sama argumentacja stała za wykreśleniem homoseksualizmu ze spisu chorób – by uniknąć stygmatyzacji.

http://www.bognabialecka.pl/index.php/artykuly/publicystyka/17-legalizacja-pedofilii

Czy za moment nie usłyszymy, że nazywanie pedofila pedofilem stanowi przykład „mowy nienawiści”?

I czy przypadkiem jedną z najbardziej gardłujących przeciw katolickim ciemniakom i zacofańcom nie będzie wówczas posłanka o dwóch nazwiskach?

4.

Wrzask lewicy o krzywdzie dziecka oraz prześladującej go przez lata traumie dziwnie jakoś nie idzie w parze z badaniami postępowych psychiatrów.

D. L. Riegel twierdzi, że kontakty seksualne są często inicjowane przez dzieci i jeśli np. wzajemna masturbacja z osobą dorosłą sprawia obu osobom przyjemność — nie jest to nic złego. Postuluje zatem legalizację pedofilii, a przynajmniej pedofilii w wersji homoseksualnej. Autor w artykule Pedophilia, pejoration, and prejudice, opublikowanym w czasopismie „Sexuality & Culture” (zima 2005), pisze:

Dowody z różnych badań wskazują, że najwyżej minimalna (jeśli w ogóle) krzywda dzieje się w wyniku kontaktu seksualnego z dorosłym mężczyzną za przyzwoleniem chłopca. Jeśli chłopiec jest skrzywdzony, to najprawdopodobniej przez rozdmuchane reakcje rodziców, nauczycieli, prawników, terapeutów itp. (…)”

Postuluję położyć kres nieuzasadnionemu pozbawianiu chłopców prawa do własnej seksualności i ich prawa do dokonywania odpowiedzialnych wyborów seksualnych, opartych na świadomości potrzeby unikania krzywdzenia siebie i innych. Odpowiedzialność i wybór to dwie strony tej samej monety i chłopcy są w stanie podejmować odpowiedzialność za swe działania już od wczesnych lat.”

(op. cit.)

Raz jeszcze, by jak najlepiej zapamiętać..

Niejaki David L. Riegel, nazywany niezależnym badaczem stosunków seksualnych pomiędzy dorosłym mężczyzną a chłopcem twierdzi, iż kilkuletni chłopiec ma wyłączne prawo do wynajdowania sobie partnerów pośród mężczyzn.

I to ma być szanowane!

Przede wszystkim przez prawo.

5.

Ciekawa postać na lewicy to niejaki Dariusz Szwed, w swoim czasie doradca prezydenta Słupska Roberta Biedronia do…. spraw zagranicznych!

(Mają rozmach te….)

Poza tym figura znana w międzynarodowym ruchu tzw. zielonych.

Na wizji, w TVP Info, powiedział:

– Jeżeli mamy 6-letnią lesbijkę albo 8-letniego geja, to on musi się w tej szkole czuć bezpiecznie (…). On musi mieć np. prawo okazywania uczuć, bo 8-letnie dzieci też okazują sobie uczucia osobom, w których się zakochują.

Zdaniem działacza LGBT+  wieku 6 lat można już być lesbijką. W wieku 8 lat można być gejem.

To jest kryterium, wg którego koledzy i koleżanki (oraz bezpłciowi znajomi) Szweda oceniają dzieci!

6-latka jest już ukształtowaną seksualnie osobą!

8- latek również!!

A zatem co im przeszkadza, by dzieci mogły współżyć?

6.

Tropiąca z taką zaciekłością pedofilię w Kościele i jej ukrywanie posłanka Scheuring-Wielgus zapomina, a raczej celowo przemilcza skandal pedofilski w Słupsku, tuszowany przez jej nowego guru.

https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/skandal-w-slupsku-nauczyciel-tanca-oskarzony-o-molestowanie-dzieci,864131.html

Biedroń najwyraźniej zapomniał o nim.

Nic dziwnego, że posłowie PO przypomnieli z dziką radością.

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/poslowie-po-do-biedronia-ws-afery-pedofilskiej-w-slupsku-kto-udawal-ze-nie-widzi/k8s798c

7.

Lewacki paradoks pedofilii polega na tym, że zła jest wyłącznie wtedy, gdy można ją przypisać kapłanom Kościoła katolickiego. W innych przypadkach jest w najlepszym przypadku przemilczana.

Ani słowa o pedofilii wśród Świadków Jehowy, ani słowa o pedofilii pośród rabinów. Pedofilia muzułmańska to z kolei… odmienność kulturowa.

Tabu natomiast stanowi pedofilia powiązana z homoseksualizmem.

Tymczasem Wojciech Cejrowski atakuje:

Czynnikiem wysokiego ryzyka pedofilii nie jest sutanna, ale #homoseksualim. Poszukiwanie pedofilów należy zacząć od gniazd homo. Wszystkich, nie tylko tych w KK. Lewica tego nie chce, bo ochrona pederastów to dla nich ważniejszy interes niż ochrona dzieci – pisze Wojciech Cejrowski.

(…)

***

Zestawienie danych z policji, sądów i więzień wykazało, że najwięcej pedofilów jest wśród nauczycieli, a nie wśród duchownych. Czyli… dzieci są statystycznie bezpieczniejsze na plebanii niż w szkole.

***

Ale to nie wykonywany zawód jest prawdziwym czynnikiem ryzyka – wspólny mianownik jest inny – homoseksualizm.

Największe badanie naukowe “skandalu pedofilskiego w kościele amerykańskim” – John Jay Study (uznawane przez prawicę i lewicę, cytowane równie często przez Fox News, co przez CNN) – wykazało, że prawie wszystkie ofiary księży to chłopcy. Najczęściej mieliśmy do czynienia z relacją księdza-zboczeńca (często młodego) z nastolatkiem.

Czyli… był to skandal HOMOSEKSUALNY, a nie tylko pedofilski, bo kler rzadko brał się za nieletnie dziewczynki.

Ze statystyk policyjnych, sądowych i więziennych wynika, że wśród homoseksualistów jest dużo więcej pedofilów niż wśród reszty ludzi.

Wspólnym mianownikiem wysokiego ryzyka pedofilii jest więc nie wykonywany zawód, ale homoseksualizm sprawcy.

Kto więc w kategorii „pedofile” jest największym zagrożeniem społecznym? Kler?

No nie. Homoseksualiści. A jest ich znacznie więcej w stanie świeckim, niż wśród księży. Tylko, że jedynie ci w sutannach brani są pod lupę.

***

Ale tej debaty u nas nigdy nie było. Ile razy próbowano ją zapoczątkować, obrońcy zboczeń reagowali przemocą, nagonką, kneblem i pozywaniem do sądu. Chcą, żebyśmy bezmyślnie powtarzali: „ksiądz-pedofil”, ale jednocześnie „gej jest dobry”.

***

Za (udowodnioną) pedofilię powinna być najwyższa kara. Tak samo dla księdza-pedofila jak i dla nauczyciela-pedofila, polityka-pedofila, czy pedofila z organizacji LGBT.

W poszukiwaniu pedofilów trzeba prześwietlić w pierwszej kolejności środowiska homoseksualistów. Ale nie tylko w Kościele Katolickim. Wszystkie.

A na to lewica się nie godzi. Ochrona uczuć i reputacji pederastów jest dla nich większym interesem niż ochrona dzieci przed pedofilami.

wc

https://www.facebook.com/Wojciech.Cejrowski/posts/2058838897494325

W kontekście powyższego trudno uwierzyć mi w szczerość oburzenia Tomasza Raczka, zaprzysięgłego geja, gdy prawie szlochając wywnętrza się na Onecie:

– Serce mi się ścisnęło. To zdumiewające, jak ta ludowa wiara w to, że ksiądz jest kimś prawie na kształt Boga, kimś dobrym i nieskalanym, i że nie może go nic złego dotyczyć, jest utwierdzona głęboko w świadomości, a może nawet w podświadomości ludzi wychowanych w wierze. I pomimo tylu informacji, że życie jest inne, że księża postępują inaczej, niż w dawnej doktrynie prezentowano, nic to nie zmienia. Najokrutniejsze jest to, że jeśli nawet nie dość, że ksiądz zawiódł zaufanie, to jeszcze idzie się do rodziców, idzie się do matki i ona także zawodzi zaufanie, bo dla niej ważniejsze jest jej oddanie czci księdzu i jej szacunek wobec księdza niż wiara we własne dziecko. To jest przerażające.

Wtóruje mu gej Jacek Dehnel:

Straszny i znakomity film Sekielskiego, który pokazuje rozmiary pedofilii w polskim Kościele. Zadowolonych z siebie biskupów, sprawców butnych lub bagatelizujących, obstawę z sekretarzy, zakonnic, kleryków, którzy wszystko starają się ukrywać i wysłaniać. Ogromny system, idący od Watykanu i kardynałów, przez episkopat i kurie, aż po szeregowych wiernych, którzy sami posyłają dzieci w ręce zwyrodnialców.

Ba, nawet gej Jacek Poniedziałek określił film Sekielskiego słowem HORROR.

Na usta aż ciśnie się stwierdzenie, że to Krucjata Gejowska.

Wymierzona w Kościół.

8..

Dopiero po projekcji filmu jego autor łaskawie przyznał, ze ujawnieni pedofile w sutannach byli jednocześnie tajnymi współpracownikami SB!

Tak więc bagno istniejące w łonie Kościoła okazało się obrazem… służb specjalnych PRL!

Tych samych służb, spośród których wywodzą się nawet niektórzy aktywni dzisiaj blogerzy czy też… właściciele tzw. narodowych portali internetowych.

Przyznam, że ciężko byłoby powiedzieć, co było gorsze – ksiądz pedofil, czy ksiądz piszący na mnie donos do SB po spowiedzi?

Tak to przy okazji Sekielski wrzucił kolejny kamień do ogródka Lecha Wałęsy.

Pedofilem oraz współpracownikiem SB okazał się spowiednik byłego prezydenta.

Miał za zadanie pilnować go, czy dobrze realizuje wskazania Centrali?

I to od 1980 roku!

A może udzielał mu wskazówek pochodzących od WSIowego boga?

 Swoją drogą byłoby ciekawe dowiedzieć się, czy Cybula został TW, bo go SB szantażowała, czy też potrzebował kasy na swoje zachciewajki i znalazł sposób, żeby dorobić?

A może został kapłanem, bo taki rozkaz wydał mu kapitan?

W latach 1960-tych (kapłanem został w 1967) i wcześniej stopień infiltracji seminariów przez SB był przecież znaczny.

Bagno, w zamierzeniu wyłącznie kościelne, okazuje się bagnem esbecko-WSIowym.

Na dodatek wg bardziej postępowych lewaków nie jest to bagno, ale łąka, podobna do tej tęczowej.

To tylko inna opcja seksualna, podobnie jak homoseksualizm.

Myliłby się jednak ten, kto uważa, że ujawnienie pedofilów w sutannach oraz ich ukaranie (a także ukaranie tych, którzy rzucają oskarżenia o czyny sprzed lat w nadziei uzyskania wysokiego zadośćuczynienia) zakończy sprawę.

Nie da się także zamknąć tematu stwierdzając, że ci zwyrodnialcy to TW, a SB była pozbawiona wszelkiej moralności i takie zachowanie nie powinno dziwić.

Społeczeństwo (przede wszystkim katolickie) czeka na ujawnienie nie tylko pedofilów w sutannach ale przede wszystkim tych, którzy sprzedali swoje powołanie specsłużbom PRL.

Czekamy również na ujawnienie tzw. lawendowej mafii  działającej w łonie Kościoła.

Wróćmy jednak do tematyki lgbt+.

6 grudnia 2013 roku poseł PiS Jarosław Zieliński mówił (interpelacja nr 23167):

wśród pedofilów występuje nieproporcjonalnie wysoka liczba homoseksualistów. Podczas gdy według dostępnych danych homoseksualiści stanowią 1-3% całej populacji, 30-40% aktów pedofilii popełnianych jest przez osoby o orientacji homoseksualnej, w czym 25% czynów pedofilskich popełnianych jest na nieletnich chłopcach. Mimo prób odsuwania i marginalizowania problemu pedofilii homoseksualnej oraz wmawiania opinii publicznej, że płeć dziecka jest dla pedofila obojętna, a pociąga go niedojrzałość organizmu, z dostępnych danych wynika, że aż 86% pedofilów wykorzystujących seksualnie chłopców deklaruje się jako homoseksualiści. Zatem występowanie pedofilii wśród homoseksualistów jest wielokrotnie wyższe niż wynika z płytkiej i pobieżnej statystyki.

Na tą interpelację do dzisiaj brakuje rzetelnej odpowiedzi.

Wg ówczesnego Sekretarz stanu Stanisława Chmielewskiego brak danych.

Tymczasem skala tego zjawiska poraża.

W kraju demokratycznym, wzorowym dla POKO czy jak tam się teraz nazywa ameba ideologiczna Schetyny, czyli w Holandii już w 2013 roku podawano, że ofiarami przemocy seksualnej pada 23% chłopców i aż 41% dziewczynek.

Przy czym w Holandii jakąś religię wyznaje mniej niż połowa społeczeństwa.

Aż 52% społeczeństwa stanowią zadeklarowani ateiści.

To więcej, niż w Związku Sowieckim za czasów Breżniewa!

We Francji z kolei karalność pedofilii zależy od tego, czy dziecko protestuje. Jeśli nie, to sprawy nie ma.

Kontrowersje budzi także tzw. prawo Schappa, czyli zniesienie wieku, poniżej którego współżycie seksualne byłoby zakazane.

To jednak nie powinno dziwić, skoro we Francji najliczniejszym wyznaniem jest… islam, dopuszczający ślub nawet z 9-letnią dziewczynką.

Coraz wyraźniej widać, że histeryczna nagonka na kościelną pedofilię służy odwróceniu uwagi od własnych grzechów lewicy oraz, doraźnie, jako oręż w walce z Kościołem.

Tymczasem to homoseksualizm jako główny czynnik wysokiego ryzyka pedofilii musi być brany pod uwagę.

Bez względu na to, czy homoseksualista na co dzień ubiera koloratkę, czy też jest ateistą.

.

Musimy robić wszystko, żeby o związku tym było głośno.

13.05 2019