W ostatnich tygodniach ujawniliśmy brak profesjonalizmu i udowodniliśmy, że nie działają procedury „covidowe” w Polsce. Jednak okazuje się, że to nie wszystko do czego zdolny jest Sanepid. Niebawem może się okazać, że Rodzina B. z Brzeszcz zostanie ukarana karą grzywny od 5 do 30 tys. zł za złamanie zasad kwarantanny, bo pracownicy Sanepidu na czas nie poinformowali Policji? Państwo B. zostaną uznani za „uciekinierów z kwarantanny”? Czy to ma być kara za prowadzenie „Covidowego dziennika”, który publikujemy u nas od początku choroby? Karygodnie i nie odpowiedzialne zachowanie pracowników Sanepidu!

W poniedziałek 27 lipca mogliście opuścić  „domowe więzieni”. Jak to jest uczucie, gdy można opuścić mieszkanie po 2 tygodniach izolacji? – „Poniedziałek, nasz poniedziałek, to  taki całkiem magiczny dzień. Dostaliśmy z Sanepidu pozwolenie na opuszczenie domowego więzienia. Celem przebadania córki w szpitalu, a więc pojechaliśmy do Krakowa. Pani z Sanepidu, która zadzwoniła z awanturą w miniony piątek kazała jechać na ulicę Żeromskiego w Krakowie. Tylko dzięki mojemu dociekliwemu przyjacielowi nie wyjechałam na manowce” – przypomina Pani Renata. – „Otóż na ul. Żeromskiego w Krakowie nie ma żadnego szpitala czy ośrodka zdrowia dla dzieci chorych na COVID-19. Zadzwoniłam więc pod podany mi krakowski numer i dowiedziałam się że to szpital im. Żeromskiego jest zlokalizowany na oś Na Skarpie. Co to za różnica dla Pani z Sanepidu gdzie ja będę szukać odpowiedniego miejsca. Przecież tej Pani w Sanepidzie nikt nie rozlicza za to w jaki sposób pracuje” – dodaje wkurzona kobieta.

Sanepid nie pomaga chorym na COVID-19? – „Od dwóch tygodni widzę, że ta instytucja nie robi nic dla ludzi, czy to chorych i na kwarantannie. Taka „pańcia” z Sanepidu, której jakiś petent przerywa kawkę telefonem ma prawo się wkurzyć. Nie po to poszła do pracy by pracować. Tak więc za porozumieniem z Panią rzecznik Sanepidu (w tejże „zapracowanej” instytucji nigdy nikt nie odbiera telefonu oprócz rzecznika prasowego) dostaliśmy drogą mailową pozwolenie na  czasowe opuszczenie kwarantanny. Takie samo zaświadczenie według zapewnień Sanepidu miała dostać Policja. No właśnie miała, bo Policji o naszym wyjeździe nikt nie powiadomił. Zostaliśmy „uciekinierami z kwarantanny”. My w Krakowie, a Policja dzwoni z kontrolą kwarantanny. No po prostu krew mnie zalała, przecież obiecali że załatwią wszystko. Będąc w Krakowie dzwoniłam do Pani rzecznik by poinformować, że my na pewno nie zdążymy dotrzeć do godz. 14 (od godz. 9-14 mogliśmy przebywać poza domem) na to usłyszałam, że skoro Policja jest poinformowana, to nikt nas kontrolować nie będzie. Policji powiedziałam co i jak, nie robili problemów. Tylko, gdyby oni wiedzieli, że nas nie ma, to mogliby być zupełnie w innym miejscu. Jak instytucja taka jak sanepid może nie szanować pracy Policji i pacjentów? Mnie to się w głowie nie mieści” – podkreśla żona Pana B.

Wizyta w Szpitalu im. Żeromskiego. – „W Krakowie sympatyczna Pani doktor zbadała Emilię i założyła kartotekę, wypisała antybiotyk. Teraz będą się kontaktować ze mną codziennie, by sprawdzić, czy córka nie ma objawów. Chciałbym powiedzieć, że Emi w tym wszystkim odnajduje się nad podziw dobrze. Mimo tego, że jej koledzy i koleżanki biegają po placu zabaw, a ona jest uwięziona w 40 metrowym mieszkaniu. Super organizuje sobie zabawy, adoptowała balkon i świetnie się bawi. Układa Lego, rysuje, tańczy. No z powodu tego obowiązkowego siedzenia w domu zamówiliśmy dla niej nowe klocki Lego, będzie miała odrobinę przyjemności” – stwierdza Pani Renata.

Czas tak wolno płynie. Jednak trzeba go umieć zagospodarować. – „Wieczory mamy zarezerwowane i codziennie siadamy do rodzinnego kina. Wszyscy oglądamy jakieś filmy. Od jutra rozpoczyna się batalia kto, kiedy i gdzie zrobi wymaz Panu B. Już końcem tygodnia miał mieć pobrany wymaz (test na COVID-19), bo tak oficjalnie mówi procedura „covidowa”. Jednakże nikt się nie kwapi, aby wymazać męża. My byśmy chcieli wiedzieć wreszcie, czy już jest zdrowy czy nadal choruje” – stwierdza dzielna kobieta, która jest żona Pana B. i jednocześnie relacjonuje codziennie dla Pressmania.pl swoje działania, aby można było to opisywać w „Covidowym dzienniku”.

W związku z brakiem przestrzegania procedur na podstawie „Covidowego dziennika” będziemy musieli niebawem złożyć zawiadomienie do prokuratury, bo inaczej Sanepid nie weźmie się do pracy. Czy, to tak w Polsce traktuje się chorych na COVID-19? Wszystko wskazuje, że tak, bo dociera do naszej redakcji coraz więcej tego typu sygnałów o beztroskiej działalności Sanpidu oraz innych służb państwowych, które powinny otaczać opieką pacjentów. Jak w całej tej sytuacji mają się zapewnienia Premiera Morawieckiego, że pandemia jest pod kontrolą i stwierdzenia Ministra Zdrowia prof. Szumowskiego, że Polska jest gotowa na drugą falę pandemii jesienią 2020 roku. Z naszych obserwacji wynika, że nie radzimy sobie z zagrożeniem przy takiej ilości zachorowań na korona wirusa, a więc w sytuacji, gdy do tego dojdzie jesienna fala grypy, to Polska może stać się nową Lombardią.

Nasze wcześniejsze relacje w tej sprawie czytaj więcej.

Rys. Krzysztof „Rosa” Rosiecki/PAP/ zamieszczono na zasadzie cytatu (źródło: https://zdrowie.pap.pl/prawo/kwarantanna-wszystko-co-warto-o-niej-wiedziec)