„Nawet jak zbudujesz nowy dom, jak go budujesz według planu, który wydaje ci się wspaniały i bez zarzutu, to nagle okazuje się, że natura robi ci sztuczki nie do przewidzenia. Gdzieś coś wycieka, gdzieś coś osiada. Dom łatwo naprawić, przewidzieć słabe punkty, a tu masz pracę na żywym człowieku i licho tylko wie, co w nim siedzi. Car mógł i może mieć boską recepcję w narodzie, ale bogiem nie jest i nie widzi wszystkiego. Sam wiesz, jak to jest w naszej pracy. Masz wszystko, materiały pewne, plan rozmowy, a tu facet dowiaduje się, że ma raka i gówno z tego wychodzi. Przy tej skali operacji, o której mówię nieuniknione są porażki i potknięcia. Dziury, które trzeba łatać po ich powstaniu, bo przed nie jest możliwe. Powiedziałem ci, że świat nie jest gotowy na nową Rosję i nowego cara. Poczuł wolność, poczuł się bezpieczny i przestał myśleć. Poza tym potrzebuje wroga, a kosmitów nie ma! – uśmiechnął się – Wróg pozwala zarobić. Na razie starczą Araby, lecz i my też jesteśmy na celowniku. Ostatecznie, po 100 latach prawie staliśmy się ostrą konkurencją, a nie każdy chce się układać. Pojawili się też inni gracze… – zamyślił się na chwilę – Dajmy już spokój wielkiej polityce i zajmijmy się małymi przeciekami. U was teraz rządzą teoretycznie związkowcy i jak to związkowcy są krzykliwi i zawsze socjalistyczni. Wiesz, to śmieszne, gdy słyszę antykomunistyczną frazeologię i tęsknotę za socjalizmem w postulatach. Toż oni tęsknią za komunistyczną urawniłowką! AWS nie ma jednak szans za rok i rozpadnie się szybciej niż został stworzony. Niestety, pilnowali my, by nie przekroczyli granicy i przepuścili różne nacjonalistyczne partie, które z niego wychodzą. Nie do wszystkich mamy dotarcie. Nie boimy się ich teraz, bo nasi dawni towarzysze w nowej szacie przejmą rządy. Im też pewnie nie wyjdzie, bo chcą się dorobić, mają konszachty z rolnikami, a ci to prawdziwa mafia. Nasi to aniołki! – zaśmiał się głośno. – Groźni są ci, którzy dopiero organizują się. Nacjonaliści i rusofoby. Do nich musimy dotrzeć i ich skanalizować. Nadchodzi młode pokolenie, które nie myśli tak, jak ty i nie rozumie tego wszystkiego. Dla nich wszystko jest proste i łykają tą antyrosyjską propagandę. Są sfrustrowani, bo nie stać ich na telefony, telewizory, magnetowidy. Nie mają pracy, a nie wszyscy załapią się na zmywaki w Londynie lub do służby w jakiejś niemieckiej pipidówce. Część zagospodarujemy. Zobacz, ile się buduje w Warszawie wieżowców ze szkła i stali, ozdobionych nazwami znanymi na całym świecie? Całe dzielnice. Część zapędzimy tam, damy im tysiąc więcej niż reszcie, umożliwimy szybkie i pobieżne studia, nazwiemy bankowcami i będą zadowoleni. Resztę trzeba będzie skanalizować, by tacy Jareccy ich nie złapali. To jednak trzeba robić małymi kroczkami i powoli, prawie niezauważalnie, z protezą wolnej woli.
– Prawie, jak Pan Bóg – ironizowałem.
– Właśnie chodzi o to „prawie” i gdyby nie ono, to byśmy już urządzili niezłą Sodomę i Gomorę, a tak możemy jedynie wywołać potop, który zniszczy i nas. – odpowiedział w tym samym tonie”