Polecam. Tekst ciekawy, moim zdaniem pomysł Matczaka ciekawy, tylko nie do zrealizowania w aktualnej sytuacji.

Po pierwsze to słupki i liczby z „Excela” są przeciwko nim. To słupki świadczące o zadłużeniu, deficycie, wzroście gospodarczym inflacji świadczą o tym że im „nie idzie”. Poza tym każdy widzi jak dostanie rachunek za prąd czy gaz, albo paragon w sklepie że te ich bajki są tylko bajkami.
Każdy widział jak Demgagog te jego „Excele” zjechał.

Taką strategię miał kiedyś Gierek, gdzie było pełno „sukcesów”, i mimo braku opozycji, braku wolnych mediów, jego propaganda budziła tylko śmiech i zgrzytanie zębów, bo świat w TVP i rzeczywistość, kompletnie się rozjeżdżały.

Żeby oszukać na tak masową skalę, trzeba mieć WSZYSTKIE media, a tego oni nie mają. Trzeba ukryć wszystkie wydarzenia i działania które demaskują te „opakowania” a tego nie dadzą radę zrobić. Poza tym KIM to robić? Kto jest na tyle wiarygodny i sprawny propagandowo? Pani Schnepff będzie opowiadała „jak jest dobrze”, jakimi ona i jej mąż są patriotami?

Artyści którzy wczoraj mówili o motłochu, bydle i tłuszczy?
Dziennikarze którzy się zapluwali z nienawiści?

Tak naprawdę to ten eksperyment był przeprowadzany, przecież Rafał był „patriotą”, nie było żadnych flag UE, i były „kornszony w occie” ale jakoś nie pomogło. Co wiecej jeśli patrzę na osoby z kręgu KO, tam nie ma nikogo kto charyzmą elokwencją i inteligencją jakoś Rafała przebija, więc KTO ma być tym „lepszym”? Tym który przekona?

Oni cały czas żyją w rzeczywistości bez internetu i bez wolnych mediów, wtedy byłaby szasna. Moim zdaniem teraz nie mają żadnych szans z wielu powodów, głównie z powodu kompletnego braku kompetencji do czegokolwiek tego rządu, co jest oczywiste dla chyba wszystkich.

W ostatnim numerze GazWyb, profesor Matczak napisał długi tekst [1 link w komentarzu], w którym analizuje przyczyny porażki wyborczej KO i podpowiada taktykę, która zapewni tej partii zwycięstwo w przyszłych wyborach parlamentarnych 2027. Niestety, długość tekstu skutecznie zniechęca wyborców KO od jego lektury. Wobec czego, profesor Matczak postanowił go streścić na na X [2 link w komentarzu].

Oto PARAFRAZA tego streszczenia, którą zalecam przeczytać po przeczytaniu oryginału.

➡️➡️➡️W Wyborczej mój dłuższy tekst o tym, jak liberałowie mogą nie zmieniając absolutnie niczego w swoim podejściu, wyglądać tak, jakby jednak coś zmienili – i dzięki temu nie przegrywać z tzw. „prawicą” (czyli tymi złymi, co opowiadają bajki, ale jakoś ludzie w nie wierzą). Poniżej kilka głównych tez kampanii „Zamaskujmy się lepiej”.

‼️Przez lata liberałowie grali w „rozum, dane, edukacja”, a wyborcy jak na złość głosowali na emocje, tożsamość i bajki o narodzie. Czas przestać ich nazywać nieracjonalnymi. Trzeba ich po prostu lepiej ograć ich własną bronią: też poudawać, że się o coś boimy.

‼️1 czerwca pokazał, że jak nie ma emocji i symboli, to nawet najbardziej racjonalny Excel nie poruszy serca. Ludzie głosują „przeciw strachowi”, a nie „za wykresem”.

‼️Dlatego „prawica” wygrywa, bo ma gotowe postacie z bajek: Obcego, Zdrajcę, Ojczyznę w niebezpieczeństwie. A my mamy tylko dane z OECD. Potrzebujemy więc naszych własnych bajek – tylko z bardziej liberalnym smokiem.

‼️Kiedy oni mówią „inwazja imigrantów”, my odpowiadamy: „Według danych z Eurostatu…”. No i kto wygra tę walkę na obrazy? Potrzebujemy zamiast tego: „Sąsiada z dzieciństwa, który ma na imię Ahmed i zna przepis na pierogi i żurek wielkanocny”.

‼️Trzeba udawać, że wcale nie chcemy rozmontować tradycyjnego świata – tylko go „uczynić bardziej sprawiedliwym”. Wystarczy zmienić narrację, nie poglądy. To znaczy: mówimy, że „bronimy rodziny”, tylko w bardziej… zniuansowany sposób. Dlatego to wyznaczenie na rzecznika rządu działacza Szłapki przez Donalda Tuska, to krok w prawidłowym kierunku. Tak trzymać!

➡️➡️➡️Mam więc dwa apele. Pierwszy – do lewicy. Jeśli naprawdę chcecie, żeby liberalna demokracja przetrwała, to zróbcie to, co robi Kaczyński z Macierewiczem: schowajcie kontrowersyjne postacie i tematy do piwnicy na czas kampanii.

‼️Ludzie się boją. To nie czas na kolorowe flagi i różnorodność w każdej reklamie. Najpierw mówimy: „Bezpieczeństwo”, „Stabilność”, „Wypłata na czas”. Potem, ewentualnie, „Drag Queen Story Hour” i „Masturbacja w elementarzu”.

‼️Każda kampania zaczyna się teraz nie od „Kim jesteś?”, tylko od „Czy masz pracę i czy boisz się świata?”. Dopiero potem wyciągniemy wartości – jak się już wciągną.

‼️Wolność i równość? Nie jako rewolucja. Jako „ciepły dom z kredytem na 30 lat i sąsiadem, który co prawda wygląda dziwnie, ale też lubi grillować, pić najtańsze piwo z Biedronki i głośno puszczać Zenka Martyniuka”. To nie jest zdrada wartości – to ich marketingowe opakowanie. Rafał Trzaskowski już pokazał jak to się robi, zmuszając się do futrowania ogórków kiszonych na dożynkach powiatowych (odbijało mu się potem przez trzy dni, ale dał radę) i spotykając się z Zenkiem. Trzeba ten sposób zdobywania poklasku jeszcze mocniej wyeksponować.

➡️➡️➡️Drugi apel – do rządu. XXI wiek to wojna obrazów. I skoro prawica ma swoje media, to my potrzebujemy profesjonalnej Agencji Propagandy Liberalnej– tylko nazwanej bardziej europejsko: Fundusz Wolności.

‼️Fundusz ma finansować to, czego nie umiemy robić sami: wymyślać emocje, które zagrają. Bo nie umiemy straszyć jak prawica, więc musimy zatrudnić fachowców od emocji, bajek i TikToka.

‼️Potrzebujemy:

1. Diagnozy emocji – czyli raportu z neurotycznych lęków prowincji. W tym celu musimy jeździć na największe zadupia, wysłuchiwać żalów ciemnogrodu, pić ich bimber i zagryzać cebulą i słoniną, żeby zrobić wrażenie, że nasi kandydaci, to ludzie tacy jak ten motłoch.

2. Bohaterów – nie polityków, ale takich „z ludu”, tylko że z liberalnymi poglądami (albo dobrze udających). Takich, co to z dumą i troską wychowują troje czarnoskórych dzieci swojej żony, która za rządów PiS wyjechała do Niemiec za chlebem, ale po wyborach w 2023 roku wróciła do wolnej i praworządnej Polski z tą trójką rozkosznych mulaciątek. Pokażmy, że prawdziwe bohaterstwo, niekoniecznie wymaga wojennej odwagi, ale że jest to także ojcostwo nie zważające na zdradę małżeńską z autobusem Arabów – w końcu mamy kryzys demograficzny i to nie jest czas na patriarchalne przesądy i rasistowskie uprzedzenia.

3. Opowieści – nowoczesnych, memicznych, najlepiej z kotem i muzyką lo-fi w tle. Obrazków rodziny wietnamsko murzyńskiej z gromadką dzieci, w tradycyjnej polskiej chacie, zajadającej schabowego z kartoflami i kiszoną kapustą. Nie bójmy się takich obrazków, tylko tak, w sposób stopniowy przekonamy ten ciemny lud do ubogacenia kulturowego.

‼️Zatrudnijmy scenarzystów, stand-uperów, TikTokerów i kogo tam jeszcze trzeba, byle nie filozofów. Bo wartości to jedno, ale opowiedzieć je tak, żeby klikalność była dobra, to zupełnie co innego.

‼️I nie, to nie rząd ma tworzyć memy. Ale to rząd ma za nie płacić – by NGO-sy mogły robić swoje magiczne rzeczy, a lud uwierzył, że liberalizm to nie nudna mowa na kongresie, tylko emocjonalny rollercoaster z happy endem i psem rasy kundel w roli głównej.
……
Czyli jeszcze raz, na wszelki wypadek, gdyby ci, co wpisali PESEL Romana Giertycha do swojego protestu wyborczego nie zrozumieli powyższego streszczenia, spróbuję powiedzieć i jednocześnie podsumować to, co powiedziałem powyżej.

Drodzy towarzysze… tfu, przepraszam – współpracownicy z centrum rozsądku i umiarkowania! Dziś czas przestać przegrywać z prawicą! Nie dlatego, że coś zmienimy, broń Boże. Ale dlatego, że NAUCZYMY SIĘ UDWAĆ, ŻE ZMIENILIŚMY.”

Dotąd mówiliśmy: „Rozum, dane, wykresy!” A ludzie… no cóż… wybierali tych, co mieli hasła o obcych, co zabierają dzieci, pieniądze i kiełbasę z grilla. Czas to zrozumieć: oni nie chcą rozumu – oni chcą baśni!

Nasze wyniki w sondażach? Jak krzywa zgonów po reformie zdrowia – w dół, ostro. Bo nie umiemy opowiadać historii! A prawica? Prawica daje emocje: strach, złość, flagę na tle pożaru i babcię, którą „imigrant zepchnął z tramwaju” (czy to się wydarzyło? Nieistotne!).

Nasza nowa strategia? Nie zmieniamy wartości. Nie zmieniamy programu. Zmieniamy opakowanie.
Zamiast „równość, wolność, różnorodność” mówimy – „Spokój, bezpieczeństwo, grill z sąsiadem.”
Zamiast tęczowego plakatu – dziecko z pieskiem.
Zamiast imigrantów – „nowi sąsiedzi”.
Zamiast „zmienimy świat” – „nie rozwalimy ci życia, serio.”

Apel do lewicy: Schowajcie swoje ideały na chwilę do szafy. Jak Kaczyński chowa Macierewicza. Albo jak ksiądz chowa sutannę, gdy idzie po dotację. Potem je wyciągniecie – jak już przejmiemy władzę i zrobimy wielką kampanię „Tożsamość 2.0”. Wtedy pokażemy, o co na prawdę nam chodzi, ale nie teraz.

Komunikaty mają być jasne:
– „Masz pracę? My ją ochronimy.”
– „Boisz się chaosu? My zbudujemy przewidywalny urząd z miłym okienkiem.”
– „Nie rozumiesz, kim jest niebinarny vegan z Warszawy? Spoko. On też chce taniego prądu.”

Drugi apel – do rządu: Dajcie pieniądze. Tylko dużo.
Na co? Na Fundusz Wolności – czyli Ministerstwo Liberalnej Bajki.
Zatrudnimy specjalistów od emocji, scenarzystów Netfliksa, memiarzy z Reddita, ludzi od TikToka i influencerów z instagrama, którzy powiedzą, że praworządność jest sexy.

Nasza odpowiedź na strach? Nowoczesne kampanie, w których tata, Murzyn z brodą tuli białe dziecko, a napisy głoszą: „Wolność. Bezpieczeństwo. Niskie rachunki.”
I nikt nie zauważy, że mówimy to samo co kiedyś – tylko że teraz mamy ładniejszy font i muzykę lo-fi w tle.

Bo dziś wojna toczy się o memy. A skoro przeciwnik walczy krzykiem, my walczmy… emocjonalnym storytellingiem w pastelowej palecie barw. Niech ludzie poczują, że liberalizm to nie wykład na uniwersytecie. To ciepłe kapcie, zupa pomidorowa i sąsiad z Bangladeszu, który, uchylając rogatywki z piórkiem mówi „niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i dzień dobry”.

I pamiętajcie: To nie propaganda, to „strategia komunikacyjna”. To nie manipulacja – to „odpowiedź na potrzeby emocjonalne obywatela”.

A to, że wszystko robimy tylko po to, żeby tylko nie stracić władzy – to już niech zostanie między nami.