Poseł PiS, Krzysztof Szczucki, przekonywał, że sprawą wysuwanych wobec niego oskarżeń powinien zająć się niezależny i niezawisły sąd. Ocenił, że w Polsce prokuratura jest „systemowo upolityczniona, bo zależy od polityka”.
Prowadzący dopytał, czy tak było również w czasach, gdy ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym był Zbigniew Ziobro. – Tak, bo też zależała od polityka, bo była połączona z ministrem sprawiedliwości w sensie ustawowym. To jest złe rozwiązanie i ja o tym publicznie mówię. Nie zgadza się ze mną wiele koleżanek i kolegów z PiS – odparł poseł.
Według niego funkcje ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego powinny zostać rozdzielone.
Kiedy poseł Krzysztof Szczucki mówi dziś w mediach, że prokuratura jest „systemowo upolityczniona”, a łączenie funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego to „złe rozwiązanie”, trudno o bardziej jaskrawy przykład hipokryzji polityków PiS.
Przypomnę fakty, bo pamięć bywa krótka:
To właśnie za PiS w 2016 roku zlikwidowano niezależną prokuraturę.
Wcześniej, po reformie z 2010 roku (Ćwąkalskiego), prokuratura była oddzielona od rządu. Śledczy nie podlegali politykowi, a Prokurator Generalny był niezależny od partii rządzącej. To zapewniało bezpiecznik przed ręcznym sterowaniem sprawami karnymi. Jedynego jak dotychczas w historii Prokuratora Generalnego, Andrzeja Seremeta, wskazał wówczas Lech Kaczyński.
Ale PiS niezależnością prokuratury zainteresowany nie był.
Gdy tylko PiS przejął władzę, natychmiast przywrócił unię personalną.
Politycy tej partii zrobili to z pełną świadomością, dając Ministrowi Sprawiedliwości niemal boską władzę nad prokuratorami w całym kraju. Przez 8 lat ten system im nie przeszkadzał. Służył do „dyscyplinowania” niepokornych i ochrony „swoich”.
I teraz nagle dostają „illuminacji”?
Dziś, gdy mechanizm, który sami zbudowali, przestał im służyć, politycy PiS nagle „odkrywają”, że upolitycznienie prokuratury jest złe.
To nie jest troska o państwo prawa – to czysty oportunizm i strach przed odpowiedzialnością.
Tylko dureń może dać się nabrać na te nagłe pro-państwowe refleksje.
To oni rozmontowali niezależne instytucje, a teraz płaczą, że system, który stworzyli, nie daje im immunitetu na bezkarność.
Mdli mnie jak tego słucham.
Zostaw komentarz