Wiewiórki twierdzą, że Polska zamierza kupić licencję na produkcję południowokoreańskiego czołgu K2. Czołgu skądinąd znakomitego i uważanego, obok amerykańskiego M1A2 SEPv3, niemieckiego Leoparda 2A7+ i francuskiego Leclerca za absolutną światową czołówkę.
Problem polega na tym, że jeśli w istocie zamierzamy podjąć produkcję K2 i równocześnie kupić Abramsy to tym samym będziemy mieli w naszych siłach lądowych 4 różne rodziny czołgów: Abramsy, K2, Leopardy 2PL / 2A4 i PT-91 / T-72. Biorąc pod uwagę zaś różnice pomiędzy Leopardami 2PL i 2A5 oraz pomiędzy PT-91 i T-72 będziemy mieli 6 (sic!) rodzajów czołgów.
Jeśli, jak rozumiem, wycofamy PT-91 i T-72 to pomijając już nawet całkowity bezsens remontów tych ostatnich nadal będziemy mieli 3 rodzaje wozów.
Słyszę o wycofywaniu Leopardów, ale – znów – nie za bardzo w takim razie rozumiem jaki jest sens ich modernizacji i nie rozumiem też sensu ich szybkiej sprzedaży.
P.S. tak tytułem pst scriptum zaś to Norwegia właśnie prowadzi testy porównawcze Leo i K2. Jakoś nic nie słyszałem, by u nas ktokolwiek cokolwiek testował. Nie słyszałem też by prowadzono jakąś poważną dyskusję na temat tego co i kiedy należy kupować. Najbardziej zaś bawi mnie argument, że o zakupach zbrojeniowych nie należy publicznie dyskutować, bo się Rosjanie dowiedzą o naszych planach. No błagam, ale Rosjan interesuje to, czym realnie dysponujemy i jakie mamy możliwości, a nie nasza dyskusja. Twierdzenie, że nie należy dyskutować o zakupach dla naszych sił zbrojnych to tyle, co zasłona dymna za którą świetnie czują się lobbyści, a nie żadna zasłona uniemożliwiająca cokolwiek Rosjanom.
Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u).
Dostosowanie do naszych potrzeb i uruchomienie produkcji czołgu K2 potrwa kilkanaście lat, a czołgów potrzebujemy na wczoraj. Dlatego w związku z „odłożeniem” zakupów czołgów przez armie amerykańska pojawiły się wolne zdolności produkcyjne w które się wstrzeliliśmy. Niestety Niemcy nie mają obecnie takich zdolności produkcyjnych, a niemiecko-francuski czołg nowej generacji to niepewna przyszłość.