Możesz uruchomić nienawiść jako instrument polityki i tym sposobem mobilizować ludzi, ale nie zbudujesz nigdy trwałych relacji, instytucji i zaufania społecznego — kluczowych elementów, bez których każda władza prędzej czy później upadnie.

Możesz zbudować swój kapitał polityczny na gruncie kłamstw, żądzy odwetu i satysfakcji w niszczeniu swoich konkurentów, ale długofalowo przegrasz, bo to, co tobą kieruje, będzie niszczyć cię od środka.

Dzisiaj chcecie tworzyć igrzyska odwetu na swoich poprzednikach, bo kieruje wami strach przed tym, co zrobi społeczeństwo, gdy rzeczywistość dojdzie do tych, którzy wybrali drogę obojętności, jej lekceważenia i złudzeń, że jesteście prawdziwą alternatywą. Nigdy nią nie byliście, bo kierowały wami fałszywe intencje, które ukrywacie przed własnym społeczeństwem.

Pierwszym bardzo wyraźnym sygnałem lekceważenia tych, którzy wam powierzyli władzę w kraju (suweren, jakim jest społeczeństwo–naród), było złamanie obietnic wyborczych i brak ich realizacji do dnia dzisiejszego. Drugim – zlekceważenie przyrzeczenia, że wasze rządy będą opierać się na respektowaniu zasad konstytucyjnych i obowiązującego prawa. Trzecim – udowodnienie, że przyszliście do władzy bez wizji, bez planów, które zastąpiliście żądzą odwetu i zemsty. Zniszczenia i zatrzymania wszystkiego, co kojarzyć się może z poprzednikami.

Obecna władza, z Donaldem Tuskiem na czele, powtarza swoje błędy z przeszłości. Zamiast zaproponować spójną wizję przyszłości, skupia się na rozliczeniach i odwetowych gestach wobec oponentów. Polityka reaktywna, definiująca się głównie przez sprzeciw wobec tego, co było, nie może zbudować trwałego porządku ani zaufania społecznego. Niezależnie od nazwisk i barw partyjnych, każda ekipa, która traktuje państwo jako narzędzie odwetu, traci moralny mandat do reform i pogłębia polaryzację w społeczeństwie. Jest to władza, która motywuje podświadomie swoje działania prawdziwym strachem.

Nie jesteście pierwszymi w historii, którzy entuzjastycznie komentują plany, w których myli się sprawiedliwość z nienawiścią, a obowiązujące prawo – z własną wolą. Nie jesteście też pierwszymi, którzy bezprawnie pozbawiają wyłącznie wolą polityczną i chorą żądzą odwetu niektórych ludzi prawa do obrony. Jak inaczej można oceniać postawę konstytucyjnych organów, które lekceważą zasady i przepisy konstytucyjne? Jak nazwać słowa sugerujące, że postawienie zarzutów przez prokuratora jest jednoznaczne ze skazaniem? Jeśli taki pogląd panuje u przedstawicieli obecnej władzy, to poziom degeneracji moralnej i nienawiść już całkowicie przysłoniły im realny obraz rzeczywistości.

Z obrzydzeniem słucha się głosów przedstawicieli rządu, którzy mówią, że „dla takich dni warto czekać”.

Gdy polityka zamienia się w arenę wyniszczającej wojny, najbardziej cierpi społeczeństwo – zwykli ludzie, którzy muszą zmagać się z codziennymi wyzwaniami życia: rosnącymi rachunkami, drożyzną, bezrobociem, zamykanymi przedsiębiorstwami i bezsilnym państwem pozbawionym swojej sprawczości. Ci, którzy mają dość tego teatru absurdu urządzanego przez obecną władzę, alienują się społecznie, lekceważąc swoje czynne prawo wyborcze.

Polska jest w fazie strukturalnego i pogłębiającego się kryzysu, który prowadzi państwo w stronę anihilacji. Przy obecnym poziomie zagrożeń zewnętrznych jest to droga ogólnopaństwowego i narodowego samobójstwa.

Jak słusznie zauważył Jan Paweł II:

„Obserwując aktualną sytuację w świecie stwierdzić trzeba, że w sposób szokujący szerzy się zło w wielorakich społecznych i politycznych przejawach: od niesprawiedliwości po przemoc wobec drugiego i jego unicestwienie.”

Dogorywa obecny system naszej państwowości, którego fundamentem jest zła i nieadekwatna w wielu miejscach Konstytucja z 1997 roku. Dzisiejsze problemy są skutkiem tego, że po 2005 roku nie zdołano stworzyć nowego państwa z nową konstytucją. Ale czy ona sama byłaby rozwiązaniem obecnego kryzysu?

Dzisiaj funkcjonuje w istocie rzeczy podwójne państwo. Niemiecki prawnik Ernst Fraenkel w swojej słynnej analizie The Dual State (1941) opisał ten system jako „państwo podwójne”: obok formalnego, pozornie legalnego aparatu prawnego (normative state) funkcjonował równolegle aparat arbitralnej władzy (prerogative state). Dziś ten aparat tworzony jest przez władzę, która lekceważy obowiązujące prawo oraz – jak sugerują doniesienia medialne – przygotowuje się do działań, które mogą prowadzić do kolejnego kryzysu konstytucyjnego.

Żądza odwetu na obecnej władzy w przyszłości nie będzie prawdziwą receptą, lecz pogłębieniem kryzysu państwa. Jak pisał Dietrich Bonhoeffer, niemiecki teolog zamordowany przez niemieckich nazistów:

„Zło nie da się przezwyciężyć przemocą, bo przemoc tylko je powiela. Zło można przezwyciężyć jedynie dobrem.”

Hannah Arendt twierdziła, że zło jest banalne nie dlatego, że jest małe, ale dlatego, że pozbawia człowieka refleksji i empatii, odcina go od własnego sumienia.

Dlatego odpowiedzią nie może być pospolity odwet, lecz budowanie sprawiedliwości opartej na prawie, miłosierdziu i odbudowie instytucji. Odpowiedź musi być pozytywnym planem dla Polski – stworzeniem i przedstawieniem nowej wizji państwa.

Tylko w ten sposób mamy szansę uniknąć samonapędzającej się spirali przemocy, nienawiści i zniszczenia. Nie jest to pierwszy zakręt, w który wpadła nasza Ojczyzna, i nie ostatni. Ale musimy pamiętać o tym, aby nie zatracić się jako ludzie.