Po pióro i słowa sięgam z rzadka, zdominowany dynamiką życia bieżącego. Staram się koncentrować na tym odcinku rzeczywistości, na który mam realny wpływ i za który jestem odpowiedzialny. Jednak czasami nie sposób przejść obojętnie wobec pewnych wielowątkowych wydarzeń, których kontekst celowo jest redukowany do zerojedynkowej logiki. Wykorzystane one będą potem do bezpardonowej walki informacyjnej, walki o nasze dusze. To nie my mamy zdecydować, po czyjej stronie jest więcej racji, to za nas zdecydują. My mamy być posłusznymi konsumentami wszechobecnej propagandy. Dzięki Bogu są jeszcze media gdzie można publikować niezależne głosy, niezwiązane z żadną ze stron (polityczno-propagandowej poprawności), co czasem zobowiązuje do podzielenia się pewnymi spostrzeżeniami.

Taki wydawałoby się mało znaczący fakt jak Eurowizja, a moja skrzynka mailowa i ta na FB zostały niemal zalane informacjami typu, – jak oni tak mogli? Chodzi oczywiście o kolejny etap naszych sąsiedzkich stosunków z Ukrainą. Wielu ludzi przeciera oczy ze zdumienia, że mimo obietnic polityków, hucznych zapowiedzi resetu, poleżenia na stole chleba, wręcz wyciągnięcia na dłoni serca, łatwo nie będzie! Nie, nie będzie łatwo, bo nadal nie rozumiemy tej kultury i cywilizacji jaka miała na nią decydujący wpływ.

Owszem Polska stanęła przed historyczną szansą w monecie gdy Rosja atakiem na Ukrainę jasno pokazała światu swoje imperialne dziedzictwo i to że nigdy z niego nie zrezygnuje (Rosyjski imperializm i Ukraina. Profesor Andrzej Nowak, link w opisie). Tak to jest szansa, żebyśmy wykorzystali nareszcie swoje geopolityczne położenie, zwłaszcza na tle niezdecydowanej, skorumpowanej ideologicznie i finansowo zachodniej Europy (niestety wciąż trzymającej mocno stery Unii Europejskiej). Tak to jest szansa, która bezpowrotnie może nam odpłynąć! Trudno emigrantowi (jakim jestem) apelować o rozsądek do elit politycznych, skoro moja obecność na obczyźnie spowodowana jest właśnie nieudolnością tychże elit.

Tych klika lat pracy dziennikarskiej w Polsce zostawiło jednak swój ślad, a patrzenie na to co dzieje się z moją ojczyzną z perspektywy dzielącego mnie dystansu oraz możliwość porównania narodowej godności z innymi narodami, daje dużo do myślenia. Co stało się na przestrzeni wieków z naszą narodową dumą i dlaczego mimo komparatywnych przewag nad innymi narodami tego regionu, niemal każde negocjacje międzynarodowe rozpoczynamy z pozycji, na kolanach!

Rozumiem panowie w garniturach z Warszawy, że żeby wygrać wybory jesteście w stanie obiecać wszystko wszystkim i przyjąć polityczne pozy i konfiguracje, o jakich nikomu nigdy się nie śniło. W polityce międzynarodowej jednak taka postawa i brak jasnego artykułowania racji stanu, musi doprowadzić do katastrofy.

Pytaniem retorycznym zatem pozostaje, czy w ogóle istnieje w umysłach ludzi reprezentujących ten kraj, pojęcie „racji stanu”? Czy otwarcie granicy z UA i przyjmowanie milionów emigrantów bez wcześniejszego wynegocjowania wsparcia finansowego z UE jak i innych instytucji, jest racją stanu? Czy traktowanie emigrantów w sposób bardziej uprzywilejowany (dostęp do świadczeń bez kolejki, darmowe przejazdy), jest racją stanu? Co ma zrobić emigrant kiedy otrzymuje jakieś przywileje i jest lepiej traktowany niż normalny obywatel? Czy nie będzie z tego korzystać i to wykorzystywać? To nie jest wina tych ludzi którzy jeżdżą bez biletu i podsiadają tych którzy bilety mają, co w efekcie kończy się nieporozumieniami i wzajemną wrogością. Czy w końcu takie osoby będą szanować kraj w jakim się znalazły (patrz wyniki Eurowizji)?

Trzeba być kompletnym ślepcem żeby nie zauważyć, że takie decyzje wcześniej czy później wywołają reperkusje społeczne. Autorom takiego „wyrywania się przed orkiestrę” bardziej właściwa jest rola agenta wpływu Rosji, niż profesjonalisty starającego się zarządzać tym kryzysem.  Czy budowanie muru na granicy z Białorusią przed emigrantami, którzy chcą przedostać się do Niemiec, do tych Niemiec których urzędnicy w Unii Europejskiej blokują środki finansowe dla naszego kraju, jest racją stanu?

Czy tak trudno jest wstać z kolan i wykorzystać ten kryzys jako element w naszych kontaktach z instytucjami w UE? Przecież niemal wszystkie kraje tak robią, o Turcji która zarobiła od UE na emigrantach miliardy, już nie wspomnę!

Czy składanie ubolewania przez polskiego ambasadora w Moskwie z racji oblania jego odpowiednika czerwoną farbą, co najprawdopodobniej mogło być celową prowokacją i kolejnym elementem wojny informacyjnej przeciw Polsce, jest racją stanu? Ja rozumiem, że pracownicy dyplomatyczni powinni być szczególnie chronieni, ale nie w przypadku kiedy realizują mniej lub bardziej jawne zadania wrogiego nam państwa! Czy zatem Siergiej Andriejew nie powinien zostać uznany za persona non grata, już wtedy kiedy Rosja złamała zasady umowy handlowej i jednostronnie odstąpiła od dostaw gazu dla Polski?

Czesi, taki mały naród w środkowej Europie, niecałe 11 milionów ludzi, kiedy zaszło podejrzenie, że służby wywiadu Rosji miały udział  wysadzeniu magazynów broni w Vrbeticach w 2014 roku, uznały za persona non grata większość korpusu dyplomatycznego Federacji Rosyjskiej w Pradze! W wyniku wybuchu zginęło dwóch pracowników.

W Smoleńsku w 2010 wyniku katastrofy polskiego samolotu rządowego zginęło 96 osób! Za bezprawne przetrzymywanie kluczowych dowodów tej katastrofy i ich niszczenie, gdzie są konsekwencje dla Rosji? Rozumiem postępowanie poprzedniej ekipy rządzącej, w której interesie jest nie wyjaśnienie przyczyn katastrofy i lansowanie wersji rosyjskiej. Jednak postępowanie tej ekipy, która od 2015 ma wszelakie narzędzia wywierania presji międzynarodowej na Moskwę i odkręcenia błędów poprzedników, a tego nie czyni, tworząc natomiast kolejne scenariusze zamachów i wykorzystując je następnie do wewnętrznej wojny polsko-polskiej, daje dużo do myślenia. Tę wojnę przecież wykorzystują wszyscy ci, którzy chcą na niej zbić jakiś kapitał, zawsze niekorzystny dla naszej racji stanu. Wewnętrzne podziały zawsze są podsycane przez siły zewnętrzne, warto o tym pamiętać! Ta zaciekła postawa naszych elit, w kraju ze wzajemną wrogością i z zaciśniętymi pięściami, a na zewnątrz w kontaktach międzynarodowych najczęściej na kolanach, jest dzisiaj, kiedy świat na wschodzie płonie, bez skrupułów wykorzystywana.

Czy wysyłanie ciężkiego sprzętu za granice i nie otrzymywanie w tym samym czasie sprzętu np. z USA z rezerw Pentagonu, jest racją stanu? Warto w tym miejscu wspomnieć o Izraelu, który dzięki swojemu strategicznemu położeniu na bliskim wschodzie, co roku dostaje opiewające na miliardy dolarów wsparcie militarne ze Stanów Zjednoczonych. Czy polscy politycy oraz służby dyplomatyczne stanęły na wysokości zadania i wykorzystały wszelakie możliwości uwzględnienia naszego strategicznego znaczenia dla nowej ustawy USA, pomocy Ukrainie zwanej Lend- Lease 2.0?

Tylko proszę się znów nie tłumaczyć, że amerykanie tego nie zaproponowali. To nie leży w ich interesie, żeby wydawać więcej niż są zmuszeni, zwłaszcza kiedy my mamy takich „profesjonalistów” od wzajemnych kontaktów… Był kiedyś taki prezydent USA, nazywał się Woodrow Wilson (1856-1924). On chyba jako jedyny prezydent tego kraju zrozumiał, że dla trwałego pokoju w Europie, ta jego środkowa część gdzie żyje naród Polski, ma szczególne znaczenie. Zrozumiał to dzięki dyplomatycznej ofensywie na czele, której stał między innymi Ignacy Paderewski.

Drodzy panowie w Warszawie, dzisiaj Piłsudskich, nam nie brakuje! Potrzebni są tacy mężowie stanu jak właśnie Paderewski, Korfanty, Dmowski! W innym wypadku jesteśmy skazani na scenariusze znane z przeszłości. Lubię podawać Czechów jako przykład odrobionej lekcji z przeszłości dotyczącej sprawczości w polityce międzynarodowej. Ostatnie nieporozumienia transgraniczne z tym państwem (Turów) jasno pokazują, że po stronie administracji naszego państwa jest gorzej niż źle!

Czy zatem w obliczu tych wszystkich zmian w architekturze międzynarodowej polskie elity będą umiały zając odpowiednią pozycje do negocjacji z najsilniejszymi graczami, skoro nie umiemy nawet dogadać się z sąsiadami? Czy inicjatywa „Trójmorza” o której w swojej publikacji wyczerpująco pisze Profesor Radosław Zenderowski (link w opisie), będzie miała szanse powodzenie bez wcześniejszej zmiany percepcji i mentalności włodarzy znad Wisły?

Otworzyło się przed nami okno szansy, stania się ośrodkiem rdzeniowym tej części Europy i tym samym wywarcia realnego wpływu na politykę całego naszego kontynentu. Tylko w połączeniu z potencjałami państw tego regionu (demografia, gospodarka, infrastruktura i zasoby militarne) możemy stać się przeciwwagą dla imperializmu rosyjskiego i ideologii multi-kulti zalewającej nas z zachodu.  Potrzeby jest jednak warunek podstawowy, panowie zmieńcie swoje myślenie. Teraz to nie my potrzebujemy czegoś od świata, to świat potrzebuje czegoś od nas, bo akurat leżymy w tej części Europy.

Ktoś kiedyś powiedział, że chciałby być cyt. – „emerytowany zbawcą narodu”. Drogi emerytowany zbawco narodu, przestań o tym mówić, a w końcu to zrób. Jak nie ty, to kto? Przestań być emerytowanym naczelnikiem pociągającym za sznurki i podsycającym dla wewnętrznych politycznych korzyści podziały społeczne.

Zbawca to ktoś ponad podziałami. Ktoś kto swoją charyzmą pociągnie za sobą cały naród. Ktoś kto odnowi oblicze polskiej polityki, tak wewnętrznej jak i zewnętrznej. Ktoś dzięki komu nasz narodowy potencjał zacznie wracać z emigracji, a wewnętrzne zasoby będą wykorzystywane do budowy silnej pozycji w regionie. Pozycji dzięki której staniemy się na powrót narodem z dumą, jednoczącym wokół siebie państwa rozciągnięte między trzema morzami.

  1. „Rosyjski imperializm i Ukraina”. Profesor Andrzej Nowak https://www.youtube.com/watch?v=geY_tLhyEMk
  2. „Geopolityka Trójmorza”. Profesor Radosław Zenderowski https://www.youtube.com/watch?v=6Ecf1g79TLc

Grafika mapka Trójmorza: ShutterStock

Autor: Wojciech Cyconiak
Niezależny dziennikarz, felietonista. W latach 1995-2003 pracował rozgłośniach radiowych Radio Echo oraz Radio Plus Tarnów. Studiował Socjologie na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz Zarządzanie i Marketing na GWSH w Katowicach. Obecnie działacz organizacji polonijnych w Austrii oraz wiceprzewodniczący Klubu Studenta i Absolwenta GWSH w Wiedniu. Współorganizator akcji pomocowych dla ośrodków pomocy społecznej w Polsce, oraz pomocy dla Ukrainy.