„Śpiewać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej ” – nawet o marzeniach sennych.

Pawłowi Śpiewakowi, Dyrektorowi Żydowskiego Instytutu Historycznego, który w swoim wywiadzie dla Onet.pl wspomina o zemście szykowanej przez opozycję i zwiastuje krwawą wendettę ludziom PiS: „To będzie krwawa vendetta, w której ludzie PiS-u zostaną wycięci do samej kości”, zwracam uwagę, że jak na razie wszystkie próby wycinania pisiorów kończyły się wielkim CIAMAJDANEM.

Jakiś czas temu pewien ” gentelmen ” z oksfordzkim licencjatem z Chobielina zapowiadał, że (…)”jeszcze tylko dorżniemy watahę(…)”

Na szczęście rzeczywistość polityczna wyglądała zupełnie inaczej. Nie doszło do zwycięstwa nad pisowskimi watahami, a sam „gentelmen” padł ofiarą watahy przestępczych kelnerów, posługującej się ponoć cyrylicą (co może świadczyć, że była to wataha ze wschody, która może nie mogła mu zapomnieć, że kiedyś wraz z mudżahedinami dorzynał rosyjskie watahy).

Obecny król Europy, choć wprost nie nawoływał do „dorzynania pisowskiej watahy” i „wycinania pisiorów do samej kości”, to jednak w szale polityki miłości zwracał się do tej watahy słowami: „Wyginiecie, jak dinozaury !”

Do dorzynania pisowskiej watahy a właściwie ich samca alfa nawoływał kiedyś kandydat na prezydenta teoretycznego państwa, który na znak protestu zapuszczenia Polski, która postawiła na bigota Dudę i nacjonalistę Kukiza, postanowił zapuścić brodę i upodobnić się do Grigorija Rasputina. Ten Rasputin współczesnej polityki polskiej, którego wyborcy wysłali na przymusowy polityczny odwyk twierdził kiedyś, że Jarosława Kaczyńskiego należy zabić na polowaniu i wypatroszyć.

Dzięki Bogu, że poprzednie dorzynanie pisowskiej watahy nie zostały doprowadzone do końca i mam nadzieję, że obecnie kontynuowana nowa strategia jej dorzynania w ramach totalitarnej opozycji także poniesie klęskę a wszyscy, którzy będą jej próbować wyjdą z tych prób bardzo psychicznie poturbowani.

PS. Mam tylko nadzieję, że nie będą „ludzi PiS- u” wycinać strzałami w potylicę.

Autor: Mariusz Jankiewicz
Wnikliwy, obserwator życia społecznego i świata polityki, skupiony przede wszystkim na ”aktorach” Polskiej sceny, a może raczej areny cyrku politycznego. Historyk z zamiłowania, nie prowadzący nawet bloga politycznego, felietonista – amator, piszący po prawej stronie barykady, wśród znajomych znany z ciętego języka oraz pisanych z sarkazmem i ironią, ponoć celnych komentarzy na najbardziej gorące tematy społeczne.