„Wystarczy decyzja dyrektora” i będzie dłuższe wolne? Takimi nagłówkami łatwo napędzać presję na ludzi, którzy odpowiadają za organizację nauki, bezpieczeństwo dzieci i pracę całej szkoły.
Staję po stronie dyrektorów i nauczycieli. Mają prawo oczekiwać rzetelności i szacunku.
Dodatkowe dni bez lekcji to maksymalny limit, a nie obowiązkowa pula do rozdania. Dyrektor może z nich skorzystać w granicach przepisów. Nie musi wykorzystywać wszystkich. Nie ma obowiązku przedłużania każdego weekendu ani przerwy świątecznej.
Dyrektor, który pozostawia zaplanowane lekcje, wykonuje swoje obowiązki. Nauczyciel, który prowadzi zajęcia, realizuje prawo ucznia do edukacji. Za to należy ich wspierać, a nie stawiać pod ścianą!
Za szkolnym kalendarzem stoją konkretne obowiązki – realizacja programu, organizacja egzaminów, zapewnienie opieki i uwzględnienie potrzeb różnych uczniów. Tego nie da się sprowadzić do chwytliwego nagłówka.
I skończmy z utożsamianiem braku lekcji z wolnym nauczyciela. Dodatkowy dzień bez zajęć dydaktycznych nie oznacza automatycznie urlopu. Szkoła nadal musi zorganizować zajęcia wychowawczo-opiekuńcze i poinformować o nich rodziców.
📚 Konstytucja gwarantuje prawo do nauki. Do ukończenia 18 lat nauka jest również obowiązkiem. Szkoła to nie sanatorium. Jej podstawowym zadaniem jest edukacja.
Do mediów – zanim wypuścicie kolejną sensację o „labie”, sprawdźcie przepisy i pomyślcie o ludziach, na których spadną pretensje.
Stop nagonce na szkoły. Stop presji na dyrektorów. Stop podważaniu pracy nauczycieli.
Będę bronił ich prawa do spokojnej, odpowiedzialnej pracy. Uczniowie potrzebują szkoły, za którą stoi wsparcie, a nie kolejna fala pretensji.
#walczsercem #edukacja #szkoła
Autor: Marcin Józefaciuk
Nauczyciel i anglista, prezenter telewizyjny, polityk oraz ultramaratończyk. Poseł na Sejm RP X kadencji.
Zostaw komentarz