Sprawiedliwość dziejowa w III RP jest konieczna. – „Ustawa dezubekizacyjna została uchwalona zbyt późno!” – uważa poseł Kukiz’15, który jest historykiem i profesorem UP w Krakowie. W III RP po 1989 roku członkowie aparatu represji pławili się w kasie, a opozycjoniści walczący o wolną Polskę przymierali głodem. – „Odebranie niesprawiedliwych przywilejów byłym funkcjonariuszom SB jest właściwe; zostało to podjęte zbyt późno, przez lata wiele osób korzystało z tych nienależnych im przywilejów” – podkreśla dr hab. Józef Brynkus.

Poseł Ziemi Wadowickiej od początku kadencji podkreśla, że do Sejmu szedł aby zmieniać Polskę. Jednak jego udział w programie „Tak czy Nie” odbił się szerokim echem w kraju. – Trzeba mówić wprost jak jest bez konwenansów! Czy wiecie o kim mowi parlamentarzysta Kukiz ’15, że były UBek z Wadowic występował o podówjne naliczenie uposażenia emerytalnego za zwalczanie podziemia niepodległściowego? Czyli mówiąc wprost za zwalczanie i prześladowanie Żołnierzy Wyklętych! Koniec przywilejów za służbę reżimowi totalitarnemu… – napisał o tej rozmowie dra hab. Józefa Brynkusa na jednym z portali społecznościowych Krzysztof Sitko, redaktor naczelny portalu Pressmania.pl

Warto przypomnieć fakty. – „Na czele zbierających podpisy jak widać stoi generalicja, która straciła największe przywileje, w tym gen. Rapacki i gen. Dukaczewski. To tacy ludzi stracili najwięcej na swoich emeryturach. Parafrazując byłego gen. Stańczyka: „jak wyżyć za 2 tyś złotych” należy powiedzieć, że nie ma złotego środka ale ustawa dezubekizacyjna była ważnym elementem rządów Prawa i Sprawiedliwości, do tego obietnicą wyborczą, którą w odróżnieniu do innych ugrupowań rządzących ten rząd spełnił.

Zadajemy pytanie: „a jak żyją za 2 tyś złotych setki tysięcy polskich rodzin”. Należy wskazać, że ustawa nie działa wstecz, w związku z tym byli funkcjonariusze aparatu siłowego PRL otrzymują swoje uposażenia zgodnie z obietnicą jednakże w mniejszej wysokości, co powinno nastąpić już po 1989 roku, niestety nie nastąpiło bo umowa „okrągłostołowa” była jedną, wielką fikcją a nie rozliczeniem. Skoro Adam Michnik wtedy tygodniami „buszował” pomiędzy półkami z materiałami operacyjnymi, w tym teczkami TW to o jakim obiektywizmie możemy mówić?

Ludzie z honorem, którzy naprawdę zasługują na to aby im przywrócić w drodze wyjątku uposażenie tak jak płk. Piotr Wroński, były funkcjonariusz SKW i inni nie „skomlą” pod drzwiami Sejmu o przywrócenie nienależnych przywilejów. Te 250 tyś podpisów świadczy wyłącznie o tym, jaka jest skala ilościowa byłych funkcjonariuszy i ich rodzin, które czerpały nienależne im przywileje za to, że znęcali się nad polskimi patriotami i jeszcze czerpali z tego tytułu apanaże. Gdyby system PRL istniał do tej pory to większa cześć ich dzieci i wnuków byłaby również w tych służbach.

Weryfikacja jak wspomina gen. Rapacki w 1990 roku, czyli tzw. „opcja zero” była jedną wielką fikcją, zarysowaną przez „elity okrągłostołowe” niejednokrotnie księża, którzy zasiadali w komisjach weryfikacyjnych to byli tzw. „TW” osób, które mieli rzetelnie lustrować. Więc jak miała przebiegać ta niby „rzetelna” lustracja.

Gen. Dukaczewski … skąd inąd generał byłej już WSI staje w obronie mamy wrażenie tylko tej części służby WSI, która do tej pory nie zdążyła się „uwłaszczyć” na majątku narodowym, więc tej słabszej części WSI. Poza tym Panie generale, pańscy koledzy nie służyli Polsce i Polakom, tylko służyli we własnym dobrze rozumianym interesie i Moskwie oraz jej interesom. Wtedy nie było legalnego patriotyzmu. Dlaczego ludzie wstępowali do służb takich jak UB, SB, WSI czy milicja? Bo w porównaniu z innymi zawodami na tamte czasy mieli większą władzę i większe przywileje (pensja w ZOMO byłą kilkakrotnie wyższa niż w stoczni), pomijając „plucie” na przysłowiowy mundur. Pan generał pomija fakt, że „suweren” jak to ładnie używa socjotechnicznie tego słowa to… Polacy, którzy wzięli udział w wyborach. Prawo mieli wszyscy, nie wszyscy z niego skorzystali. Pewnie Ci co złożyli podpisy nie poszli na wybory.

Obserwując wypowiedzi gen. Dukaczewskiego można jednoznacznie wskazać, że nadal trzyma się tego szczególnego sposobu „urabiania” swoich oponentów rodem ze szkoły moskiewskiej. Przykładem jest łapanie za słowa posła Brynkusa po tym jak stwierdził nieopacznie, że uniemożliwiono mu głosowanie. Piękna szkoła manipulacji.

Agnieszka Gozdyra jak zawsze „stanęła na wysokości zadania” i uwłaczając godności dziennikarza narzuciła swoisty ton obrońcy byłych funkcjonariuszy w tym programie, co robi z resztą bardzo często w swoich programach. Ta Pani, gdy straci ewentualnie pracę w Polsacie to z pewnością szybko zostanie zatrudniona w TVN, bo jest jej po drodze do pomijania obiektywizmu i rzetelnej pracy dziennikarskiej z „wchodzeniem z butami” w system „kreowania” ścieżki narracji dziennikarskiej.

Podsumowując należy stwierdzić, że byłych funkcjonariuszy reżimu PRL jest na tyle mało i stanowią tak już nieliczną grupę, że suwerenem nigdy na szczęście ta grupa nie zostanie… ani za tej ani za żądnej innej kadencji. Przecież dinozaurów już też nie ma na świecie… no chyba że w muzeum” – skomentował program „Tak czy Nie” redaktor naczelny portalu GłosGminny.pl

Poseł dr hab. Józef Brynkus tłumaczył gen. Dukaczewskiemu, że specjalne przywileje emerytalne dla byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL są niesprawiedliwe! Parlamentarzysta Kukiz’15 był gościem Agnieszki Gozdyry programie”Tak czy Nie”, w czwartek (11.01.2018r.).

Cały program można obejrzeć TUTAJ.

Za grosz honoru nie mają Ci ludzie. Jak on śmie pytać jak wyżyć za 2 tys. złotych miesięcznie. Czy ten były milicjant pomyślał ilu rodaków żyje w Polsce za mniejsze pieniądze? O nich nikt nie myśli, a temu mało!