Tradycja, która zamiera w Polsce jest kultywowana we wsi Koziniec w gminie Mucharza, pow. Wadowicki w Małopolsce. Impreza, który łączy pokolenia i angażuje do działania całą społeczność lokalną.

Skąd zwyczaj palenia „Sobótki” w Zielone Świątki? 

Zwyczaj palenia ognisk znany był w całych polskich Karpatach i wciąż jest jeszcze popularny. Dawniejsze badania etnograficzne jaki i współczesne wypowiedzi ludzi na badanych terenach , niedwuznacznie wskazują na związek zielonoświątkowych ognisk z magią wegetacyjną.
We wsiach Beskidu Żywieckiego palenie ognisk w tym czasie nazywano „łopolywaniem zboza”.
Gospodarze „łopalali” własne pola z wiarą w dobre urodzaje, potem przejęli to młodzi chłopcy, którzy choć trzymali ten zwyczaj, to już tak w to nie wierzyli”. Skrzykiwali się w tym czasie gospodarze i kawalerowie z jednego placu i na obrzeżach pól rozpalali ogniska, a w nich smolne szczapy lub wypełnione żywicą „kozubki/kadłubki” z kory, biegali po miedzach dookoła pól i krzyczeli ile sił:
„Hej! Hej! Hej!
Łopol Boze moje zboże, somsiodowi jako moze!”
„Źrej żytko, źrej!”
Wierzono, że ten zabieg pozwoli uchronić pola od gradobicia, zalewania pól, suszy i robactwa.
Blask palonych ogni widocznych ze wsi i dźwięki muzyki płynącej z oddali przyciągał dziewczęta i rozpoczynała się wspólna zabawa, trwająca często do rana.
W obrzędowosci Zielonych Świątek w badaniach regionalnych można odnaleźć pozostałości dawngo święta pasterskiego. W niektórych wsiach gazda wyganiał rano krowy i wraz z całą rodziną szli na pastwisko zabierając patelnie, „spyrke” i jajka aby je tam usmażć. Jak podają informatorzy : „pasterze robili sobie na pastwiskach zabawe, dostawali z domu od gospodarzy jajka i smazyli jajeśnice na ognisku. To sie nazywało „faryna”.
„Stąd pewnie zwyczaj smażenia jajecznicy w tym czasie. Z dawnych tradycji do współczesnych czasów gdzie niegdzie przetrwał zwyczaj palenie ognisk, jajecznicę zastąpiła kiełbasa. Dodatkową atrakcją (wątpliwej zresztą jakości) bywało rozpalanie ognia pośrodku starych opon samochodowych…”

Źródło: Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne Grojcowianie na podstawie książki dr. Krystyny Kwaśniewicz pt. „Zwyczaje doroczne polskich górali karpackich”.

Tradycja Ojców i Dziadków trwa. Sobótka A.D. 2024, to jedna z imprez, która jednoczy społeczność lokalną wsi Koziniec w Gminie Mucharz. Warto podkreślić, że w tej ideii wspiera wspólnotę Ksiądz Proboszcz – Sławomir Chwałek i Paweł Paździora – Wójt Gminy Mucharz. Widząc zaangażowanie Pań z KGW Inspiracje Kozińca oraz Druhen i Druhów z OSP Koziniec-Centrum serce rośnie. Szczególnie cieszy fakt, że są to młodzi ludzie, którzy reaktywowali tradycyjne Sobótki i z roku na rok rozwijają tą imprezę, a to nie częsty przykład tak oddolnej działalności w tych trudnych czasach, gdzie dominuje pogoń za kasą. Kłaniamy się Wam nisko i składam GRATULACJE.

Fotoreportaż przygotował Robert Szkutnik.