Dawno już nie widziałam takiej hipokryzji i zakłamania jakie zaprezentował Mariusz Witczak z Platformy Obywatelskiej. Występując w programie „Dziś wieczorem” (08.09.2016) z wiceministrem sprawiedliwości Patrykiem Jakim. Jechał po bandzie aż szły iskry.

Prowadzący rozpoczynając program zwrócił się do posła M. Witczaka z pytaniem: „Jaka jest najwyższa cena którą Platforma jest w stanie zapłacić za pełnienie przez Hannę Gronkiewicz-Waltz funkcji prezydent Warszawy?”

Odpowiadając na pytanie pan Witczak, podobnie ja to ma miejsce ze wszystkimi posłami Platformy, rozpoczął swoją odpowiedź od wystawienia laurki prezydent Warszawy. I tak mogliśmy się dowiedzieć, że: „Waltz cieszy się bardzo dużym zaufaniem mieszkańców więc została trzykrotnie wybrana na stanowisko prezydenta Warszawy, jest najlepszym prezydentem miasta w historii, ma największy wkład w rozwój cywilizacyjny, podniesienie stopy życiowej warszawiaków”.

Gdy pan P. Jaki stwierdził, że beneficjentem tych wszystkich dziwnych transakcji reprywatyzacyjnych były elity prawnicze, które od lat są zblatowane z PO i pokazał na czym to zblatowanie polega mówiąc: „Z jednej strony PO która nadzorowała warszawski ratusz, a to zapomniała jakiegoś dokumentu, nie zauważyła, a tu zgodziła się na jakąś reprywatyzację, a z drugiej strony elity prawnicze wydawały oświadczenia korzystne dla PO, chociażby w sporze o TK, a potem ci wszyscy ludzie spotkali się na marszach KOD-u” puentując swój wywód pytaniem:
„Czy zblatowanie urzędników z prawnikami to nie jest wystarczający powód do odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz?”

Zamiast konkretnej odpowiedzi na prosto postawione pytanie, pan Witczak zaczął tłumaczyć na czym polega oszczerstwo, następnie straszyć, że Jaki powinien być ostrożny w swoich wypowiedziach.
W sytuacji gdy brakuje argumentów skorzystał z klasycznej próby ośmieszenia przeciwnika twierdzeniem, że „nie jest pan prawnikiem i nie rozumie kwestii prawnych. Jako minister sprawiedliwości powinien pan ważyć słowa i zachowywać się rozsądnie i w sposób dojrzały”.

Panie Witczak, niech pan nie traktuje ministra i telewidzów jak niepotrafiących samodzielnie myśleć skończonych kretynów którym można wszystko wmówić. Czy każdy w Polsce musi być prawnikiem, by widzieć powiązania urzędników z prawnikami? Przecież żona Grzegorza Majewskiego, prawnika, który wraz z dwoma innymi osobami, przejął działkę na placu Defilad, pracowała w ratuszu. Katarzyna Majewska była urzędniczką Biura Gospodarki Nieruchomościami zajmującym się m. in. zwrotami.

Chciałabym wiedzieć, jak rozumie pan słowa „zachowywać się rozsądnie i w sposób dojrzały”. Czy gdyby pan minister Jaki, nie łączył faktów i o nich nie mówił, to wówczas zachowywałby się „rozsądnie i w sposób dojrzały”? A może „rozsądniej i dojrzałej” zachowywałby się gdyby we wszystkim się zgadzał z panem, a megasuper „rozsądnie i dojrzale” gdyby przyłączył się do chóru plujących na PiS, a zwłaszcza premiera Jarosława Kaczyńskiego i jego brata śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego?

Według mnie pan minister P. Jaki zawsze waży słowa i zachowuje się rozsądnie, w sposób dojrzały i godny.

Przedstawiciele PO za wszelką cenę chcą podzielić się aferą reprywatyzacyjną z PiS-em. Pan Witczak również podjął taką próbę twierdząc, że: „Problemy z reprywatyzacją w bliźniaczy sposób przeżywał Lech Kaczyński. Przez urzędników był tak prowadzony, że oddał ogródki przy Washingtona, które zostały po tym przez sąd unieważnione”. Przecież pan panie Witczak doskonale wie, że mija się z prawdą o 180 stopni.

Dziennikarz Krzysztof Wołodźko, w artykule „Krew Brzeskiej woła do nas”, („GPc”, 07.09.2016) dokładnie opisał jak wygląda sprawa ogródków działkowych przy Washingtona. „W 1999 r. grupa warszawskich prawni­ków dokonała fikcyjnej reak­tywacji belgijskiej spółki No­we Dzielnice. Spółka ta zosta­ła spłacona przez rząd polski w 1975 r. na podstawie umów odszkodowawczych z Belgią. Spółkę kupił Michał Sołowow, który rozpoczął próby „odzyskania” gruntów, na których znajdują się Rodzinne Ogrody Działkowe przy ul. Waszyng­tona: 32 ha warte ponad mi­liard złotych. Marek Kolarski, ówczesny szef Biura Gospoda­rowania Nieruchomościami, wydał decyzję zwrotową i za 500 tys. zł oddał wart znacz­nie ponad miliard złotych teren w użytkowanie wieczyste. Lech Kaczyński, ówczesny prezydent stolicy, odmówił podpisania aktu notarialnego, zdymisjonował Marka Kolarskiego i zawiadomił prokuraturę.
Gdy władzę w Warszawie przejęła Hanna Gronkiewicz-Waltz, przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym to­czył się akurat proces o unieważnienie decyzji Kolarskiego. Prezydent Warszawy zamówi­ła w jednej z najdroższych kan­celarii prawnych w kraju, czyli Domański-Zakrzewski-Palinka, pismo procesowe, które uza­sadniało przejęcie wzmianko­wanych terenów przez Sołowowa”. Najwyższy czas by Platforma uderzyła się w piersi i przestała oczerniać śp. prezydenta L. Kaczyńskiego.

Pan Witczak chwali się, że powołany został nowy wiceprezydent Warszawy Witold Pol sędzia Trybunału Stanu. Według niego, to doskonały prawnik który oczyści sytuację, a zarząd warszawski wyjaśni i wyświetli kwestie reprywatyzacyjne.
Panie Witczak, przecież jest pan dorosły człowiekiem i doskonale zdaje sobie sprawę, że jeżeli nie będzie zmian władz w Warszawie, to żaden nawet super doskonały prawnik nie jest w stanie oczyścić sytuacji.
Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie. Jeżeli to zarząd warszawski ma wyjaśnić i wyświetlić kwestie reprywatyzacyjne, to będzie tak samo jak z aferą hazardową której przewodniczącym był poseł PO Mirosław Sekuła – wszystko zostanie zamiecione pod dywan.
Pan poseł M. Witczak doskonale to wie, ale podobnie jak cała PO pali głupa łudząc się, że Polacy również tym razem gładko łykną pokrętne tłumaczenia.