Być może ktoś jeszcze pamięta, jak to Sejm RP w 2019 r. ustanowił rok 2020 „Rokiem Świętego Jana Pawła II”.

Było to naturalnie związane z przypadającym wówczas stuleciem urodzin Karola Wojtyły. W zasadzie jednak trudno powiedzieć, jakie miały wyniknąć z tego symbolicznego aktu konkretne działania. Z pewnością mogła być to okazja do przypomnienia choćby w mediach życiorysu, działalności, nauczania Papieża Polaka. Może i znalazłoby się miejsce na jakieś ambitniejsze przedsięwzięcia badawcze czy też edukacyjne. A nawet i na otwartą, rzeczową polemikę w sprawach kontrowersyjnych, dyskusyjnych związanych z jego pontyfikatem (wszak byłoby fałszowaniem historii twierdzenie, że Ojciec Święty spotykał się, również w swojej ojczyźnie, wyłącznie z poklaskiem i uwielbieniem).

Nic z tych rzeczy jednak nie nastąpiło. Niedługo po tym jak rok 2020 się rozpoczął, politycy od prawa do lewa (z nielicznymi zupełnie wyjątkami) oraz media wszelakie (niemal zupełnie bez wyjątku) postanowiły zająć się wyłącznie pewną „jedyną słuszną sprawą”, topiąc nas wszystkich na dwa okrągłe lata w bezbrzeżnym oceanie kłamstwa, strachu i absurdu.
Na przypomnienie sylwetki Jana Pawła II brakło więc zupełnie w przestrzeni publicznej miejsca. I zapomniano o „roku Jana Pawła”; podobnie zresztą jak i o wielu innych, mniej czy więcej istotnych dla społeczeństwa i kraju, sprawach…