Dziennikarze Pressmania.pl ustalili, że jeden z długoletnich pracowników Nexteer Automotive Poland w Tychach wręczył pracodawcy dyscyplinarkę w związku z ciężkim naruszaniem prawa przez przyłożonych. Szokująca sytuacja, bo jest dowodem na  patologie panującą w tej firmie, którą opisujemy od wielu lat. Jednocześnie pracodawca zamierza zwolnić przewodniczącego MOZ NSZZ Solidarność w Nexteer Grzegorza Zmudę, który stoi na straży praw pracowniczych. To jest właśnie kością niezgody. W tej historii szokujące jest także to, że pracodawca stara się już trzeci raz zwolnić szefa „S” pomimo prawomocnie przegranych 2 razy procesów i przywrócenia Grzegorza Zmudy do pracy. Przysłowiowy strzał w stopę jest tym głupszy, bo przewodniczący zakładowej Solidarności jest też przewodniczącym Rady Pracowników i Społecznym Inspektorem Pracy (SIP) i z tego tytułu posiada ochronę stosunku pracy, który ma służyć bezstresowej działalności na rzecz pracowników i ochronie przestrzegania prawa pracy z którym od wielu lat ma problem Nexteer Automotive Poland. Potwierdzają, to protokoły pokontrolne PIP. Czyk toś w końcu przerwie ten patologiczny krąg w firmie?

Poniżej publikujemy szokujące dyscyplinarne wypowiedzenie umowy o pracę wręczone dyrekcjii Nexteer Automotive Poland przez wiloletniego pracownika tej globalnej firmy.

„OŚWIADCZENIE O ROZWIĄZANIU UMOWY O PRACĘ BEZ WYPOWIEDZENIA

W oparciu o art. 55§11 kodeksu pracy rozwiązuję z dniem 29 lipca 2022 roku umowę o pracę na czas nieokreślony zawartą dnia 11 października 2004. Do podjęcia tej decyzji skłania mnie permanentne naruszanie przez Pracodawcę podstawowych obowiązków wobec mnie jako Pracownika. Jestem długoletnim Pracownikiem, który był mocno zaangażowany w rzetelne i sumiennie wykonywanie swoich obowiązków. Nigdy też swoją postawą nie zasłużyłem na żadne uwagi ze strony przełożonych. Taka postawa winna się spotkać z należytym szacunkiem ze strony Pracodawcy czego jednak nie doświadczyłem. Nigdy też nie nagrodzono mnie w jakikolwiek sposób za moją sumienną pracę. Niestety już we wczesnym okresie zatrudnienia odczułem boleśnie dyskryminowanie mojej osoby – wszechobecne „kolesiostwo” wśród przełożonych przejawiające się zarówno pozbawianiu mnie możliwości rozwoju jak i w wysyłaniu na takie stanowiska pracy na których jako najmłodszy stażem otrzymywałem zawsze najniższe podwyżki wynagrodzeń. Takie decyzje przełożonych były więc celowe i przemyślane a we mnie wzbudziło przekonanie o niższej przydatności zawodowej. Znajomi poszczególnych przełożonych byli traktowania zawsze lepiej chociaż bardzo często zupełnie na to nie zasługiwali. Złośliwe traktowane mojej osoby przybrało w pewnym monecie postać bezpośredniego   zagrożenia mojego zdrowia.

Obecny na moim stanowisku pracy lekarz medycyny pracy zaleciła konieczność wykonywania pracy na konkretnych rodzajach maszyn a wręcz zabroniła przeniesienia mnie inne maszyny. Wykazując całkowitą ignorancję dla wskazań lekarskich a przede wszystkim dla mojej osoby bezpośredni przełoży  niespełna w zaledwie trzy dni od wizyty lekarza przeniósł mnie złośliwie na takie stanowisko gdzie nie mogłem pracy wykonywać. Skutkiem tej decyzji był długotrwały pobyt na zwolnieniu lekarskim. Po powrocie ze zwolnienia lekarskiego dzięki aktywnemu wsparciu związku zawodowego Solidarność uzyskałem możliwość wykonywania pracy lżejszej, dostosowanej do moich warunków zdrowotnych na magazynie. Nie spotkało się to z życzliwością i akceptacją ze strony kierownik magazynu Julii K., która wręcz ostentacyjnie okazywała niechęć do mojej osoby. Doszło do zdarzenia w obecności Adama Gmurek i  Grzegorza Zmuda w trakcie którego zmuszony byłem przez ponad 1,5 godziny oczekiwać w poczekalni na zakomunikowanie mi przez panią Julię K. na którą godzinę mam się stawić do pracy. Bolesny był nie tylko czas oczekiwania ale również sposób zachowania kierownik Julii K. która wchodząc do poczekalni nie raczyła przywitać się się mną ale wręcz bezczelnie demonstracyjnie mnie zlekceważyła nie spojrzawszy w moją stronę lodowatym i nieuprzejmym tonem oświadczyła „pojutrze na 14”. 

Jak wcześnie wspomniałem jestem bardzo dobrym pracownikiem. Niestety nie uchroniło mnie to nastawiania na mnie pułapek i czyhaniu na ewentualne uchybienia. Do tej pory żadnego uchybienia nie popełniałem ale była taka sytuacja że mój przełożony Tomasz J. podsunął mi formularz notatki służbowej w której miałem się przyznać do popełnienia uchybienia niewykonywania czynności które faktycznie zgodnie z procedurą wykonałem. Pogłębiło to jeszcze bardziej moje odczucie poniżania pracowników w naszej firmie. Bezpośrednio po tej nieudanej próbie wymuszenia na mnie co faktycznie nie miało miejsca z zemsty „przerzucano” mnie ze stanowiska na stanowisko. Sytuacja ta trwała przez kilka miesięcy aż finalnie trafiłem na najcięższe stanowisko na VS1 

Wydaje mi się tak wielki światowy koncern powinien skutecznie zapobiegać takim zachowaniom ze strony przełożonych. Przypominam, że każdy pracodawca ma obowiązek szanowania godności pracowników równego ich traktowania oraz przeciwdziałaniu mobbingowi i dyskryminacji.

Decyzja o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia dojrzewała we mnie od dłuższego czasu a ostateczne argumenty które mnie do niej przekonały zaistniały w tym miesiącu to np. bezprawna weryfikacja mojego wniosku o wypłatę świadczenia z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych pod kątem przynależności związkowej. Odbieram to jako wyjątkowy przejaw dyskryminacji mojej osoby bo wniosek o wypłatę świadczenia składałem do komisji socjalnej  jako pracownik a nie jako członek związku zawodowego. Takie zachowanie pracodawcy odbieram wprost jako dyskryminowanie mnie z powodu przynależności związkowej. 

Moim zdaniem postawa pracodawcy wskazuje na jego  ostentacyjnie lekceważący stosunek do przepisów obowiązującego prawa zasad współżycia społecznego i dobrych obyczajów. Takie zachowanie może oznaczać zachętę dla kadry zarządzającej do naruszania przepisów i tego aby naruszać godność pracowników. Nadużycia o których piszę i ich powtarzalność wskazują na brak jakiejkolwiek samorefleksji nad stylem działania pracodawcy i nie pozostawiają we mnie żadnych złudzeń i nadziei co do tego, że zachowanie pracodawcy się zmieni. 

Wprost trzeba powiedzieć, że to pracodawca nie pozostawił mi wyboru i stąd nie widzę możliwości jakiejkolwiek współpracy – wykonywania pracy na rzecz firmy Nexteer Automotive Poland Sp. z o.o. w Tychach”.

Opisujemy od wielu lat patologie i łamanie prawa pracy w Nexteer Automotive Poland, ale to wypowiedzenie nas też szokuje. W tym miejscu informujemy, że kierujemy pytania do firmy oraz prezesa Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Pana Janusza Michałka, bo chyba już czas aby zastanowić się nad karami ekonomicznymi dla tego pracodawcy, który korzysta z ulg i przywilejów w tej strefie.

Szokująca nawet jak dla nas sytuacja, bo jest dowodem na  patologie panującą w tej firmie, którą opisujemy od wielu lat. Warto w tym miejscu napisać, że pracodawca zamierza zwolnić przewodniczącego MOZ NSZZ Solidarność w Nexteer Grzegorza Zmudę, który stoi na straży praw pracowniczych, co jest właśnie kością niezgody.

W tej historii szokujące jest także to, że pracodawca stara się już trzeci raz zwolnić szefa „S” pomimo prawomocnie przegranych 2 razy procesów i przywrócenia Grzegorza Zmudy do pracy przez sąd.

Przysłowiowy strzał w stopę jest tym głupszy, bo przewodniczący zakładowej Solidarności jest także przewodniczącym Rady Pracowników i Społecznym Inspektorem Pracy (SIP) i z tego tytułu posiada dodatkową ochronę stosunku pracy, która ma służyć bezstresowej działalności na rzecz pracowników, by ten dzielny wojownik mógł nadzorować ochrone przestrzegania prawa pracy z którym od wielu lat ma problem Nexteer Automotive Poland. Potwierdzają, to nie tylko nasi dziennikarze, ale protokoły pokontrolne PIP.

Czyktoś w końcu przerwie ten patologiczny krąg w firmie? Przypominamy co w tej sprawie mówił obecny Prokurator Generalny i Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro:

Warto też posłuchać, co po ostatnim przywróceniu do pracy mówił mec. Grzegorz Długi pełnomocnik procesowy Grzegorza Zmudy.

CDN.