Premier J. Kaczyński po raz kolejny pokazał, że najważniejsze dla niego jest dobro Polaków, a nie polityczna poprawność. Wskazał na zagrożenie zdrowotne, jakie mogą nieść ze sobą imigranci z różnych regionów świata oraz zwrócił uwagę, że mogą oni mieć w organizmach różnego rodzaju pasożyty, pierwotniaki, które nie są groźne dla nich, ale dla nas mogą być. Odwołał się do pojawienia się chorób bardzo niebezpiecznych i dawno niespotykanych w Europie, takich jak cholera na wyspach greckich i dyzenteria w Wiedniu.

Cenię Go, dlatego, że jako odpowiedzialny polityk zwrócił społeczeństwu polskiemu uwagę ma fakt, że wśród dziesiątków tysięcy imigrantów, którzy mają zjawić się w Polsce są chorzy na choroby nieznane w Europie. Nie trzeba być jasnowidzem, by przewidzieć, że z powodów braku kwarantanny i profilaktycznych szczepień mogą powstać na terenie Polski ogniska różnych chorób. Nie tak dawno była walka z ptasią grypą, a w Zachodniej Afryce do dziś nie udało się zwalczyć wirusa Ebola.

Ze wszystkich polskich polityków tylko On miał odwagę wystąpić przeciwko wszechogarniającej poprawności politycznej, według której o takich sprawach się nie mówi. Wyłamując się z kręgu wzajemnej adoracji pokazał, że jest mężem stanu. Jednak taka postawa ma swoją cenę. W tym wypadku jest to nieprawdopodobna na niego nagonka. Nikt nie polemizował z podanymi przez niego faktami, ponieważ z nimi się nie dyskutuje. Przewodniczący Partii Demokratycznej Andrzej Celiński grzmiał: „To język nazizmu! Mówiło się, że Żydki niosą tyfus” „Straszenie pasożytami to jest język nazizmu”. I dodał, że „ostrzegając przed chorobami prezes PiS gardzi Polakami”.

Z kolei Roman Giertych wszystko tłumaczy kompleksami Jarosława Kaczyńskiego, który wg niego „jest osobą, która nie zna języków obcych. Po świecie porusza się tylko w ramach delegacji oficjalnych. Nie rozumie świata poza Polską. W związku z tym dla niego każda rzecz obca wydaje się niebezpieczna, wroga”.

Chciałabym tym panom i im podobnym powiedzieć, że To oni gardzą Polakami traktując ich jak skończonych głupków, którzy nie potrafią odróżnić politycznej poprawności i brutalnej walki politycznej od zdrowego rozsądku reprezentowanego przez premiera J. Kaczyńskiego.