To będzie dłuższy wpis, ale warto poświęcić chwilę by go przeczytać.

Widać coraz wyraźniej cel, jaki przyświeca tym, którzy opowiadają bajki o rzekomo złym stanie finansów publicznych. Wprawdzie Komisja Europejska i rynki finansowe widzą rzeczywistość pozytywnie, ale spin doktorzy Platformy Obywatelskiej walczą, aby wbić do głowy kolejne kłamstwo.

Dlaczego? O co w tym chodzi?

Chodzi o jedną podstawową kwestię: WYCOFAĆ SIĘ Z OBIETNIC WYBORCZYCH.

Uzasadnić wycofanie się ze zobowiązań bez pokrycia, składanych Polakom w czasie kampanii. Za chwilę okaże się, że 60 tys. kwoty wolnej od podatku, 6 000 miesięcznie kwoty wolnej (czyli 72 tys.rocznie), kredyt 0%, odliczenia składki zdrowotnej, „babciowe” i inne obiecane korzyści, to były tylko takie „figury retoryczne”… Nie program, tylko luźne pomysły jak być pięknym, młodym i bogatym.

Powtórzę zatem: kolejny rząd otrzyma w spadku budżet w dobrej kondycji. W kondycji lepszej niż ktokolwiek mógł się spodziewać po pandemii, kryzysie energetycznym czy agresji Rosji na naszego sąsiada.

Zestawianie nominalnego zadłużenia to zwykła demagogia.

Musimy go porównać z rozmiarem polskiej gospodarki, czyli PKB. Widzimy wtedy jasno z jak wielkiego dołka wyprowadziliśmy finanse publiczne po rządach Platformy, która ratowała się wyprzedażą polskich firm za ponad 58 mld oraz przejęciem OFE za 158 mld i rekordowymi dywidendami (kolejne ponad 50mld).

Za czasów PO dług publiczny do PKB (jedyna uznawana przez rynki miara) wzrósł o 7,5 pkt. proc. Mój rząd, mimo pandemii i wojny zmniejszył dług publiczny do PKB o 3,6 pkt. proc. Dzięki temu, porównując do innych europejskich krajów lokujemy się w sąsiedztwie oszczędnej Holandii.

Nasz dług jest relatywnie niższy niż niemiecki, austriacki, czy francuski. Nie mówiąc o greckim, włoskim czy hiszpańskim. Mówimy to o długu sektora finansów publicznych, który obejmuje wszystko – absolutnie wszystko, budżet, samorządy, FUS, fundusze pozabudżetowe, czyli tzw. dług „ukryty” jak określają go bardziej znerwicowani działacze Platformy i „eksperci”. Na marginesie – trudno byłoby go „ukryć”, bo raportujemy go i rozlicza nas z niego Komisja Europejska i agencje ratingowe. To elementarz. Te dane są regularnie publikowane.

Kiedy więc takie niestworzone historie opowiadają politycy opozycji nieposiadający ekonomicznego przygotowania, to jestem w stanie to zrozumieć i wybaczyć. Ale jeśli o długu w ujęciu nominalnym nie odnoszonym do skali polskiej gospodarki mówią ekonomiści, czasem z tytułami naukowymi, to zaczynam się zastanawiać nad stanem ich ekonomicznej wiedzy. Istnieje też możliwość, że mają wiedzę, ale celowo wprowadzają w błąd opinię publiczną, realizując czyjeś polityczne zamówienie.

Przypomnę więc – w ciągu ostatnich 8 lat dochody budżetu wzrosły grubo ponad DWUKROTNIE. Mimo pandemii, mimo wojny, a nade wszystko – mimo największych obniżek podatków w historii III RP. Ich Łączna wartość dla ludzi i firm to kwota około 55 do 60 mld zł.

Według danych KE należymy do liderów w zwalczaniu luki VAT. W 2021 r. udało nam się ograniczyć ją z poziomu 25% (czasy Tuska i Rostowskiego) do nieco ponad 3%. Pomyślcie: co czwarta złotówka lądowała zamiast w naszym wspólnym budżecie w kieszeniach przestępców VAT-owskich. Dzisiaj mamy blisko DWURKOTNY wzrost wpływów z tego podatku. Oprócz VAT uszczelniliśmy również CIT – tu wzrost dochodów jest prawie TRZYKROTNY.

Deficyt sektora finansów publicznych zaplanowany na przyszły rok jest szeroko znany – wynosi on 4,5%. To mniej niż dziurawe lata Platformy, w których brakowało w budżecie blisko 8% (dane: Eurostat)!

Opowiadanie kłamstw na temat naszej sytuacji finansowej szkodzi Polsce. Apeluję do polityków i ekspertów Platformy – kłamstwami na temat stanu finansów publicznych budujecie negatywny sentyment na rynkach finansowych i zniechęcacie inwestorów. To groźne dla wszystkich Polaków, a nie dla Prawa i Sprawiedliwości.

Według prognoz KE polska gospodarka będzie rozwijać się w przyszłym roku najlepiej spośród dużych gospodarek europejskich. Mamy rekordowo najniższe bezrobocie, a odczyty sprzedaży i produkcji są optymistyczne. Jeśli dziś ktoś narzeka na złą sytuacją polskich finansów, to są tylko trzy możliwości:

1. Albo nie ma zielonego pojęcia o czym mówi.
2. Albo chce się rozprawić z programami społecznymi Prawa i Sprawiedliwości.
3. Albo chce znaleźć uzasadnienie do wycofania się z własnych obietnic wyborczych.

Szybko jak na dwa tygodnie po wyborach.

Miłego dnia.

Fot. Facebook / Mateusz Morawiecki

Autor: Mateusz Morawiecki
Prezes Rady Ministrów, poseł na Sejm RP, wiceprezes PiS.