Pandemia koronawirusa powinna łaczyć w działaniu. Ważny wpis w mediach społecznościowych Prezesa Polskiej Akademii Nauk prof. Jerzego Duszyńskiego, który brzmi bardzo dramatycznie. W opracowaniu naukowiec przestrzega władze państwowe przed organizowaniem w Polsce 10 maja 2020 roku wyborów prezydenckich. – „Czy te wybory będą biologiczną megabombą i do historii przejdą jako wybory zero?” – pyta prof. Jerzy Duszyński.
Publikujemy go poniżej w całości.
Wybory zero?
W większości krajów przyjęto, że w walce z epidemią Covid-19 niezwykle ważne jest znalezienie pierwotnego nosiciela wirusa („pacjenta zero”). Wykrycie tej osoby u progu epidemii pozwala na identyfikacje osób, z którymi się ona kontaktowała i poprzez poddanie kwarantannie tych kilkuset osób można znacznie zahamować dalszy rozwój epidemii. Poszukiwanie pacjenta zero to swoisty wyścig z czasem. Gdy się ono szybko nie powiedzie i epidemia jest już całkiem zaawansowana, kwarantannie poddawani są wszyscy, którzy kontaktowali się z osobami u których wykryto obecność Covid-19. Poddanie kwarantannie tysięcy takich osób także ogranicza rozwój epidemii. Niektóre kraje egzekwują strategię, w której większości społeczeństwa zalecane jest pozostanie w domach. To też tłumi rozwój epidemii, ale też dewastuje gospodarkę danego kraju.
Inną strategię przyjęły władze Republiki Chińskiej (Tajwanu). Systemowo poddawano tam kwarantannie wszystkie osoby, które przybyły z krajów w których już trwała epidemia, a także osoby, które zdążyły się z nimi skontaktować. Można w tym przypadku mówić o „grupie zero”. Ta podejście bardzo ograniczyło rozprzestrzenianie się epidemii i pozwoliło na w miarę normalne funkcjonowanie kraju.
W ramach Ligi Mistrzów, 19 lutego br., na stadionie San Siro w Mediolanie rozegrany został mecz pomiędzy drużyną włoskiego klubu Atalante Bergamo i hiszpańskiego klubu Valencia. Na trybunach stadionu zasiadło 45 tysięcy kibiców, w tym 35 tysięcy kibiców z Bergamo i 2,5 tysięcy kibiców z Walencji. Jak się okazało, mecz rozgrywano dwa dni przed wykryciem pierwszego nosiciela Covid-19 we Włoszech. Jednak już przed jego wykryciem było we Włoszech wielu nosicieli. Po prostu byli oni jeszcze bezobjawowi. Nikt wtedy we Włoszech nie szukał osób, które miały kontakt z osobami, które przybyły z krajów w których epidemia już szalała, nikt nie próbował ich poddać kwarantannie. Stąd pewna liczba osób zakażonych zasiadła na trybunach San Siro. Mecz zakończył się zwycięstwem 4:1 klubu włoskiego. Po każdej z zwycięskich bramek ludzie padali sobie z radości w ramiona, klepali się, ściskali i głośno krzyczeli. I masowo przekazywali sobie groźnego wirusa. Mecz na San Siro określany jest teraz jako biologiczna bomba lub „mecz zero”. Uważa się, że dramatyczna sytuacja epidemiologiczna, która zapanowała w Bergamo po kilku tygodniach od meczu ma z nim związek. Kilka tygodni po meczu w Bergamo zabrakło trumien, a ciała zmarłych były wywożone z miasta ciężarówkami wojskowymi. Sprawę bada teraz włoska prokuratura, która rozpoznaje czy spotkanie może zostać potraktowane jako zbiorowy zamach na ludzkie zdrowie i życie.
10 maja planuje się zorganizowanie powszechnych wyborów prezydenckich w Polsce. Miliony osób mają przybyć do lokali wyborczych, dziesiątki tysięcy zasiądzie w komisjach wyborczych. Nikt nie wie, jak wyglądać będzie wtedy sytuacja epidemiologiczna w kraju. Wiele osób ciągle będzie potencjalnymi nosicielami, np. pracownicy służby zdrowia, sklepów, aptek, policji czy straży pożarnej. Czy te wybory będą megabombą biologiczną i do historii przejdą jako „wybory zero”. Co może być kilka tygodni po nich, trudno sobie dziś nawet wyobrazić.
Na zdjęciu piłkarze klubu Atalante Bergam dziękują kibicom za obecność na San Siro i doping.
Wybory zero? W większości krajów przyjęto, że w walce z epidemią Covid-19 niezwykle ważne jest znalezienie pierwotnego…
Opublikowany przez Jerzego Duszynskiego Wtorek, 24 marca 2020
Autor: prof. Jerzy Duszyński
Prezes Polskiej Akademii Nauk
Zostaw komentarz