Przeczytałem właśnie tekst o kulisach zabiegów o głos posłanki Moniki Pawłowskiej (link). Okazuje się, że walczyli o jej względy Marcin Ociepa (szef stowarzyszenia „OdNowa Rzeczypospolitej Polskiej”) oraz Jacek Żalek (Partia Republikańska), ale niespodziewanie ubiegł ich – wykorzystując swą uprzywilejowaną pozycję – sam PMM. Podobno wystarczyła tylko jedna rozmowa, aby posłanka przejrzała na oczy i zrozumiała, gdzie jest jej właściwe miejsce.

„Nie trzeba było jej za wiele obiecywać, była przekonana. Chciała gwarancji startu w wyborach i ogólnego wpływu na sytuację – cieszy się jeden z bliskich współpracowników Mateusza Morawieckiego”.

Ja też się cieszę, bo takich właśnie osób jest w klubie parlamentarnym PiS wciąż jeszcze za mało, aby proces moralnej odnowy polskiej polityki uznać za zakończony. Wprawdzie moją obawę budzi, czy aby PMM nie obiecał jej zbyt wiele, bo jak powszechnie wiadomo „ogólny wpływ na sytuację” miał dotąd wyłącznie PJK, ale… posłanka wygląda na osobę pragmatyczną, zatem jakoś pogodzi się z faktem, że jej osobisty „ogólny wpływ” ograniczy się do – jak czytam w innym źródle – frontu polityki mieszkaniowej i wybranych spółek skarbu państwa.

W każdym razie nie powinniśmy tracić nadziei, że przetartym przez posłankę szlakiem podążą jeszcze inni reprezentanci naszego wiecznie nieszczęśliwego suwerena, bowiem witając posłankę Pawłowską w pisowskiej rodzinie, rzeczniczka tej partii Anita Czerwińska dodała:

„W parlamentaryzmie takie sytuacje nie są niczym nadzwyczajnym ani nowym. Jesteśmy otwarci na współpracę”.

Zatem kto następny skorzysta z zaproszenia?

Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.