PiS skorzystało sondażowo na kryzysie wywołanym na granicy polsko-białoruskiej przez Łukaszenkę. Ale jak to zwykle w przypadku tej partii bywa, nawet jak im się udało trafnie rozpoznać nastroje społeczne, to zaczynają na nich grać tak długo, tak namolnie i tak hałaśliwie, że w końcu nawet przytomniejsza część ich zwolenników będzie miała tego dosyć.

Tak właśnie dzieje się na naszych oczach, gdy panowie ministrowie przekonują na konferencji prasowej, mającej uzasadnić przedłużenie stanu wyjątkowego na granicy, że Polsce nie zagraża inwazja zwykłych Irakijczyków, czy Pakistańczyków (skuszonych przez białoruskie służby wizją przedostania się na teren UE), ale dobrze przeszkolonych islamskich terrorystów o skłonnościach pedofilskich i zoofilskich.

Siermiężności tej propagandy nie uratuje nawet sama Agnieszka Holland, której ostatni występ w Gdyni będę teraz przez wiele tygodni oglądał w moim ulubionym programie, naprzemiennie z rajdem granicznym posła Sterczewskiego oraz PDT ośmieszającym się cytowaniem SMS-a od swojej teściowej.

Zaprawdę, Polska to bogaty, szczęśliwy i znakomicie urządzony kraj, skoro może sobie bezkarnie pozwalać na trwające permanentnie polityczne happeningi przedstawicieli naszych wysokich, zwaśnionych stron.

Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.