Na szczęście Wałęsy na zaprzysiężeniu prezydenta Karola Nawrockiego nie będzie. Pewnie będzie Kwaśniewski, ale jak pisze to autor na Lemingopedii 3.0”, w odniesieniu do zaproszenia Wałęsy: „Kancelaria Prezydenta zaprasza Cię, bo Rzeczpospolita to ciągłość. To 1000-lat tradycji i wciąż trwa, mimo że takich kapusiów miała w swojej historii na pęczki. Wygrała ze wszystkimi. Z Tobą, bucu, też wygra”. I z tym trzeba się zgodzić, bo faktycznie ze względu na pewne zwyczaje polityczne zaprasza się na takie uroczystości osoby zajmujące ważne stanowiska publiczne. I tak zaproszono Wałęsę, Kwaśniewskiego i wielu jeszcze innych polityków. Jednak tezy Autora z Lemingopedii 3.0, że Wałęsa miał szansę stać się mężem stanu cokolwiek są wątpliwe.

Po pierwsze samo przyznanie się Wałęsy, że przez lata kapował i potem w 1976 roku zaprzestał, nie mają potwierdzenia źródłowego. Co więcej jego polityczna rola, gdy wspierał powstanie w Polsce wyłączonych spod polskiej jurysdykcji spółek polsko – rosyjskich, rola w obaleniu rządu Olszewskiego, obrona takich samych jak „Bolek” kapusiów ubecko/esbeckich, żenujące wystąpienia w obronie OTUA, każą wątpić w tezę o zaprzestaniu współpracy z SB w 1976 roku.

Po drugie Autor z Lemingopedii zauważa, że przyznanie się Wałęsy do współpracy z SB polegać miałoby na wykazaniu powodów tej współpracy, że był młody, że miał rodzinę. Ale przecież ludzi w podobnych okolicznościach było wielu i na współpracę z komuchami, ormowcami i esbekami nie poszli. Ponadto, w moim przekonaniu, Wałęsa został wybrany nieprzypadkowo. Nie było tak, jak chce mój „uczony” kolega z uczelni, że „ze wszystkimi rozmawiano”. Nie. SB rozmawiało z tymi, w których widziało szansę na zrobienie z nich kapusiów. Niekiedy się esbecy mylili, ale rzadko. Rozmawiali z ludźmi, na których mieli haki lub dostrzegali ich słabość osobowości i charakteru.

W przypadku Wałęsy była nią pazerność, potem dodatkowo połączona z zadufaniem, przekonaniem o swojej wielkości. Tak, mój uczony kolego z uczelni. Wałęsa za pieniądze nawet dziś by się sprzedał, czego dowodzi jego obecność na otwarciu sklepów jednej z sieci handlowych (https://www.rp.pl/kraj/art16459141-lech-walesa-atrakcja-imprezy-carrefoura).

Najważniejszym jednak powodem nieobecności Wałęsy na zaprzysiężeniu Nawrockiego, jest triumf tego, który ujawnił jego haniebną przeszłość, czyli Sławomira Cenckiewicza. I w sumie dobrze, że Wałęsa się nie pojawi. Bo kapusiów podczas tej uroczystości nie potrzeba.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji