Jeśli dostaną nowe zabawki, to nie przepuszczą okazji, żeby z nich korzystać w sposób najdurniejszy z możliwych.
Na 100 dziewczynek rodzi się średnio 105 chłopców. Tak jest na całym świecie. Ale czy na pewno?
Nie do końca. Tak było, zanim ludzie w to się w mieszali. W ciągu ostatniego półwiecza różnymi metodami – ale głównie z pomocą aborcji – ‘pozbyto się’ około 50 milionów (!) niechcianych dziewczynek. The Economist pisze o „masakrze”. I poświęca okładkę – oraz obszerny materiał – nowemu trendowi, który sygnalizuje wychylenie wahadła w przeciwną stronę.
„Prawdopodobnie po raz pierwszy w historii ludzkości, chłopcy są postrzegani, jako obciążenie, a dziewczynki, jako błogosławieństwo”.
Prześledzono statystyki opinii i uwagi specjalistów. Wszystko potwierdza nowy trend.
Np. platforma dyskusyjna będąca swego rodzaju grupą wsparcia. « Gender disappointment » grupuje osoby, które nie akceptując płci swojego dziecka reagują przygnębieniem, żalem lub złością. Znakomita większość przypadków odrzucenia dotyczy narodzin chłopca, zamiast wymarzonej dziewczynki. Wymiana doświadczeń ma ułatwić akceptację sytuacji.
Zmianę widać też w pozostałych częściach świata. Tam posiadanie syna w dalszym ciągu jest pożądane, lecz przestaje być fetyszem, jak do niedawna.
15 lat temu spędziłam kilka tygodni na Goa. Notabene nie wiem dlaczego mówi się ‘na Goa’, jak gdyby chodziło o wyspę, choć Goa nie jest wyspą, tylko stanem na zachodnim wybrzeżu Indii. Rajskie miejsce. Widziałam bilboardy z fotografią dziecka/ płodu i napisem: „dziewczynka też jest człowiekiem!” Chodziło o ograniczenie eliminacji dziewczynek.
W wielu miejscach świata pragnienie syna było tak przemożne, że odkąd USG określał płeć, dziewczynki eliminowano. Najwięcej w Chinach, które dziś borykają się z poważnymi problemami jakie niesie nierówna reprezentacja kobiet i mężczyzn.
W roku 1985 w Korei Południowej połowa kobiet uważała, że muszą mieć syna, teraz myśli tak już tylko 6% kobiet. W wielu innych krajach płeć dziecka nie stanowi już wyzwania.
Pokusa manipulowania przeniosła się na Zachód. W Europie selekcja ze względu na płeć jest zabroniona więc Europejki poddają się in vitro w krajach pozaeuropejskich. Nie dlatego, że mają problem z płodnością, tylko żeby uzyskać pewność, co do płci. Procedura nie jest tania, ani obojętna dla zdrowia, a jednak jest praktykowana. W 80 proc. przypadków przyszłym rodzicom zależy na dziewczynce.
Dlaczego? Z wielu powodów. Poza moda, w grę wchodzą powody raz lepiej, raz gorzej sklejone z rzeczywistością. Dziewczynki miałyby być łatwiejsze, bardziej skłonne do opiekowania się w przyszłości rodzicami, bardziej uczuciowe, niesprawiające kłopotów, zaradniejsze, silniejsze psychicznie i lepiej się uczące.
Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.
Zostaw komentarz