Zabrzmi to strasznie, ale swojej trójce dzieci powtarzam, że nie mają się przejmować w przyszłości losem starych ludzi. Ojciec i matka, czyli ja pracowaliśmy, zarabialiśmy, płaciliśmy podatki itd. i mogą się śmiało uodpornić na teksty typu – ale my płaciliśmy na wasze szkoły itd. itp.

„Wy” to sobie płaciliście na swoje swoje babcie i rodziców a nie na cudze dzieci. Tak mogą śmiało odpowiedzieć.

I nie jest to wpis złośliwy, kąśliwy, ale szczery do bólu, choć ludzie prawdy nie lubią i zakłamują to w czym żyją.

Zawsze pisałem i pisać będę, że kto nie czuje i nie chce mieć dzieci, to nie należy go zmuszać ani namawiać do tego. Nieszczęściem jest to, że ktoś chce mieć a z wielu obiektywnych powodów, a nie urojonych, tych dzieci nie ma.

Gdyby nie trójka dzieci, to miałbym odwalony dom i ogród, dwa fajne samochody pod domem i pół świata zwiedzonego, jak analizuję wydatki z ostatnich 20 lat oraz pracy i szansy zawodowej na dodatkowe dochody gdyby było więcej czasu i sił.

No niestety. Dziś są też takie czasy, że niektórzy dziadkowie mają totalnie wywalone na pomoc przy wnukach i ciężar pogodzenia kariery zwodowej z rodzicielstwem wydaje się niemożliwy.

Jednak widzę coraz więcej „młodych” ludzi w ładnych domach, w niezłych autach i na regularnych wyjazdach dwa razy w roku gdzieś, ale dzieci przy nich nie ma.

Oceniam negatywnie? Nie!

To wybór, jak każdy inny.

Problem w tym, że konsekwencje już dotykają nas wszystkich.

Dlatego wrócę do zdania z początku.

Kto ma dzieci niech je uczy egoizmu wobec obcych.
Nic im nie zawdzięczają.
Tylko czysta bezduszna kalkulacja i nic więcej.
Usługa, towar wytworzona przez tych młodych ludzi ma być tak wyliczona, aby żyło im się lepiej a nie gorzej przez obciążenie ich podatkiem na utrzymanie ogromnej liczby emerytów.

Jeżeli będą wykształceni, będą specjalistami, to mają dokonać wyboru przyjaznego im kraju, miejsca w życiu a nie poświęcać się dla tych, którzy nie chcieli poświęcić się wcześniej nawet dla własnej rodziny.

Przecież to logiczne, prawda?

Brak pomocy starym to egoizm, ktoś powie.
A zrzucanie na obce dzieci odpowiedzialności i kosztów za utrzymanie starych samotnych ludzi, to jak należy nazwać?

Ps. albo gramy razem albo ta drużyna się rozpadnie

https://www.money.pl/gospodarka/to-juz-nie-zapasc-a-wojna-z-depopulacja-puste-szkoly-beda-norma-apeluja-do-rzadu-7181325462583904a.html

A niech dzieci robią sobie inni, a mi się i tak należy to i to i tamto!

Pewnego dnia usłyszałem od własnej matki, że mój brat zadał jej w złośliwości „do mnie” pytanie – A ON ILE ZROBI SOBIE JESZCZE DZIECI? MOŻE JESZCZE SOBIE CZWARTE ZROBI?

Powiedział to człowiek, którego „micha”, życie od 30 lat zależy od ilości dzieci. Jego żony też (co bardziej zabawne).
Oboje są nauczycielami a żona dodatkowo katechetką.

Czujecie to? Co trzeba mieć a raczej czego się nie ma w głowie i jak odklejonym trzeba być od życia, aby „kpić, być złośliwym, …” wobec innych, którzy mają dzieci.
Pomijam to, że to „mój brat”, bo to całkowicie bez znaczenia. „Każdy” ma jakiegoś odklejeńca w rodzinie i nie ma znaczenia kim w tej rodzinie jest.

Nauczyciel/e i przeszkadzają im cudze dzieci i ich ilość.
Jaja nie?

Podaję to jako idealny przykład tego, że ludzie NIE ROZUMIEJĄ WZAJEMNYCH POWIĄZAŃ w gospodarce.

https://www.wnp.pl/rynki/nie-maja-zludzen-system-peka-czeka-nas-armagedon,967759.html

Autor: Diario