Coraz bardziej dręczy mnie pytanie: jak to jest, że skala agresji sowiecko/rosyjskiej na Ukrainę jest tak wielka? I dlaczego tak naprawdę Putinowi udało się utrzymać w tajemnicy przygotowania do niej??

Pewnie niektórzy stwierdzą, że przecież Amerykanie od dawna ostrzegali przed manewrami mającymi przygotować logistycznie operację. Całkiem już blisko podkreślali koncentrację wojsk sowiecko/rosyjskich w pobliżu granicy z Ukrainą i inne w tym zakresie przygotowania.

Tak, to prawda, ale rzecz jest w czym innym. Chodzi o przygotowanie mentalne żołnierzy sowiecko/rosyjskich do zaatakowania Ukraińców, strzelania do nich. To nie jest takie proste zabić człowieka – nawet z wielkiej odległości: rakiety, armaty, działa i moździerze, karabin snajperski.

Wśród atakujących nie są przecież tylko zawodowi żołnierze, których można odpowiednio mentalnie przygotować. Choć i tego nie da się zrobić w krótkim czasie. Przecież nie wszyscy wśród tych rosyjskich żołnierzy są zwyrodnialcami.

Moim zdaniem ich zdecydowana większość musiała zostać przygotowana mentalnie do inwazji i uznania, że Ukraina rzeczywiście oraz jej mieszkańcy także, zagrażają fizycznie Rosji. Inaczej się tego nie wytłumaczy.

Problem tylko w tym, że takie przygotowanie mentalne jednak musi trwać. To objęło także całe społeczeństwo rosyjskie.

Przyrównuje się Putina do Hitlera. I pewnie dobrze, ale proszę zwrócić uwagę na to, że tresura Niemców przez Hitlera trwała kilka lat.

Hitler wrogami śmiertelnymi swojego państwa uczynił Polaków i Żydów. Latami wciskał do głowy Niemców, przekonanie, że trzeba świat z nich oczyścić.

A Władimir Władimirowicz zawsze podkreślał, że Rosjanie i Ukraińcy wyrośli z tego samego etnicznego i kulturowego, być może także religijnego pnia (swoją drogą ta Cerkiew Prawosławna to totalnie od wieków chodzi na smyczy rosyjsko/sowieckich/rosyjskich władców). I że są braćmi. Jak udało mu się przekonać rosyjskich żołnierzy do uznania Ukraińców za śmiertelnych wrogów, że nikt tego nie widział?

Oczywiście im dłużej wojna będzie trwała, to tym bardziej wrogość do Ukraińców będzie wzrastać. Bo przecież do Rosji będą wracać ciała zabitych. Nic to, że w wojnie agresywnej. Ważne, że wywołają emocje.

Pewnie jakieś publiczne uroczystości nadawania pośmiertnie odznaczeń się pojawią. One zrobią swoje.
I jeśli są tacy, którzy liczą na to, że Rosjanie się ruszą przeciw Putinowi, to uważam ich za głupców.

Chętnie przyznam się do błędu i posypię głowę popiołem. Nie biorę pod uwagę okoliczności, że wojna może trwać latami, a przynajmniej miesiącami i znacznie obciąży rosyjskie społeczeństwo. Tu pewnym problemem jest jego wieloetniczność i przynależność do różnych religii, co rozbija jego spoistość. Ważne podczas prowadzenia wojny agresywnej.

Jest jeszcze ta okoliczność – wojna tworzy nowe elity. Te będą bronić swojej pozycji. Nie tylko wojskowi, żołnierze, ale też służby bezpieczeństwa państwa, elity polityczne administracyjne wierne dyktatorowi. Oni w czasie wojny, ale i po niej nie będą skłonni utracić zdobytych przywilejów.

Przypomnę tylko taki mały epizod z bratniego dla Rosji kraju, Niemiec. Ile tam osób po II wojnie światowej – mimo denazyfikacji, dekartelizacji i demokratyzacji (o demilitaryzacji nie wspomnę) zaangażowanych w utrwalanie hitlerowskiego reżimu objęło z wyboru ważne stanowiska publiczne.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.