Edukacja zdalna tak, ale arogancja nauczyciela wobec ucznia nie przejdzie. Wykładowca akdemicki od początku zamknięcia szkół broni nauczycieli. Jednak tym razem były poseł prof. Józef Brynkus nie wytrzymał. – „Dla wielu z czytających moje wpisy, pewnie ten będzie zadziwiający. Bronię nauczycieli pracujących zdalnie przed nieuzasadnioną krytyką” – wyjaśnia wykładowca akademicki.
Krytyka jest uzasadniona. – „Tym razem jednak nie wytrzymałem – nauczyciel nie dość, że nie potrafi napisać poprawną polszczyzną polecenia – robi błędy gramatyczne, stylistyczne, a nawet ortograficzne; nie dość, że nie potrafi sprecyzować polecenia, to jeszcze, gdy dziecko prosi go o wyjaśnienie polecenia, ten wręcz bezczelnie odpisuje: co dziecko robiło w tym okresie. A co on robił? Na czym polega jego praca zdalna? Na wydawaniu pisemnie poleceń?” – pyta zbulwersowany prof. Brynkus, który jest wykładowcą akademickim na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie, gdzie przygotowuje nauczycieli do zawodu.
Strach ma tylko wielkie oczy. – „Matka dziecka prosiła, bym nie reagował, bo być może dziecko będzie poddawane szykanom ze strony tego nauczyciela w dalszej edukacji. Informuję otwarcie – niech tylko ten nauczyciel spróbuje tak robić, to zrobię mu taki miszmasz, że się nie pozbiera” – informuje. – „Na dodatek nauczyciel zachęca dziecko do kontaktu, a potem ma o to pretensje. Strzeżmy się takich nauczycieli i tak uczących zdalnie. Wysyłanie poleceń nie jest nauczaniem zdalnym” – wyjaśnia prof. Józef Brynkus.
Zostaw komentarz