Nie trzeba być psychologiem, żeby zobaczyć we wściekłych protestach kobiet, w ich ekspresyjności, niestety także wulgarności niechcianą i niepożądaną manifestację bezradności, bezsilności, ale nade wszystko… lęków odmienianych przez różne przypadki.

Ale po kolei. Werdykt TK potwierdził tylko zapis polskiej Konstytucji z 1997 roku, w obronie której te same panie ochoczo choć pod innymi sztandarami manifestowały jakiś czas temu. Faktem jest, że wskutek tego orzeczenia powstała luka prawna, nakazująca kobiecie urodzenie nawet w przypadku, gdyby płód nie miał żadnych szans na przeżycie. Ale po pierwsze, nie przypominam sobie, aby ktokolwiek zgłaszał jakiś projekt nowelizacji ustawy w tym względzie przez ostatanie 20 parę lat, po drugie – nie o to w tym proteście przecież chodzi. A o co? Tego nie wie co najmniej 90% uczestników tych protestów, ale to akurat norma.

A chodzi z grubsza o to, że nie bardzo wiadomo na kogo zrzucić winę za to, że większość kobiet nie odpowiada wypromowanym powszechnie wzorcom kobiecości, w których zakłada się, że: (a) kobieta jest fit – zadbana fizycznie; (b) ma doskonałą pracę, najlepiej taką, w której sprawuje kontrolę nad mężczyznami; (c) wychowuje dziecko (bo nie dzieci!) w sposób odpowiedzialny, znaczy zmniejszający jego ślad węglowy; i (d) najgorsze – traktuje mężczyznę jak człowieka a nie pajaca do spełniania swoich zachcianek (w tę rolę niestety wielu facetów w ostatnim czasie ochoczo weszło). Tenże scenariusz realizuje jakieś 10% kobiet. Reszta do niego nie pasuje.

Reasumując i prognozując – kobiety będą coraz bardziej sfrustrowane, zaś wśród mężczyzn nastąpi rozłam na: (a) pantoflarzy i (b) tych, którzy odetchną z ulgą i pójdą w swoją stronę…

****

Dla uspokojenia głupich dyskusji, które do niczego dobrego nie prowadzą, swoim sympatykom i swoim antypatykom polecam jedyną słuszną ideologię: kapibaryzm.

Kapibaryzm zasadza się na tym, że po pierwsze – ceni się życie każdej kapibary, choćby ułomnej, po drugie na tym – że ta najbardziej ułomna ma największe zobowiązania wobec wspólnoty, które z reguły wypełnia…

Przytuliwszy mentalnie kapibarę, dotykasz Nieba. (tylko trzeba sie wpierwej odpowiednio nastroić).

****

Córka zapytała mnie dziś, cytuję – Tato, czy za 3 lata świat będzie lepszy czy gorszy? Początkowo odpowiedziałem jak typowy politolog – Będzie na pewno inny, i sporo się zmieni. Zacząłem też coś bredzić o znikających zawodach, które wczoraj były wykonywane powszechnie, a dziś są skansenem. Nie wiem nawet dlaczego tak odpowiedziałem.

Potem uświadomiłem sobie miałkość mojej odpowiedzi. Przemyślałem temat. Jutro jej powiem, że nie ważne czy świat stanie się lepszy czy gorszy, ale ważne jest to byśmy MY byli lepsi dla siebie nawzajem i dla innych ludzi. To chyba jest lepsza opcja.

****

Światy równoległe, reprodukowane na niższych poziomach – w zakładach pracy, rodzinach, samorządach terytorialnych.

Dwa trójkąty bermudzkie, w których nadzieja nie umiera ostatnia, bo nawet nie zdąży się pojawić. Klisze fałszujące rzeczywistość, ale sprawiające, że czujemy się dobrze, bo rzekomo jesteśmy po właściwej stronie. Rzesze kadzicieli i klakierów umacniających w przekonaniu, że w słusznej sprawie się walczy. Lizusów, pajaców, zwykłych gnojków, frustratów i ameb umysłowych, ale liczy się liczba lajków. I hejterów, którzy zgnoją i zwyzywają każdego, kto śmie pod danym postem choćby wyrazić wątpliwość co do jego słuszności i świętości. Świeckie kazania i okadzanie myśli memami, nakładkami profilowymi, kolejnym zdjęciem profilowym, na którym obiektywnie wypada się jeszcze gorzej.

TVN24 – TOK FM – Gazeta Wyborcza

TVP Info – PR 24 – Gazeta Polska

Oto nasze równoległe światy, w których połowa Polaków żyje w jedny, druga połowa w drugim, i tylko nieliczni nie zapisują się do żadnego z nich.

Każdy z tych światów ma własne pseudosłońce, pseudoksiężyc i pseudogwiazdy. I miejsca do dyskretnego wyrzygania się, żeby inni nie widzieli. Ma też specjalistów, umożliwiających skuteczne oplucie drugiej planety, mimo wielkich odległości. To dzięki „cudownym” wynalazkom w postaci internetowej transmisji żółci i śliny.

DELETE…

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.