Czytam wp, onety i inne interie w kontekście sytuacji na granicy. Łykają jak pelikan śliwki jakieś idiotyczne, niesprawdzone opowieści o pobitych przez nieznanych sprawców imigrantach, którzy poprosili o wodę (ale wiadomo, że chodzi o Podlasiaków), to wszystko wypuszczają w eter międzynarodowy, żeby tylko zochydzić Polskę na Zachodzie. Gdyby, jak twierdzi Herr Węglarczyk, w Polsce nie było wolności i demokracji, to by siedział w więzieniu, a nie nadawał na pół świata te swoje z deformowanej części ciała tzw. informacje.

W Polsce ukształtował się przez ostatnie 30 lat swoisty rodzaj mendy, wyobcowanej całkowicie z dziedzictwa narodowego, ze spuścizny duchowej, ale nastawionej na maksymalne korzystanie z funduszy unijnych (i innych, pochodzących z określonych państw zachodnich, w praktyce z jednego) nawet jeśli wiązać by się to miało z pluciem żółcią na własną ojczyznę, a nawet na groby swoich dziadków i ojców. Rozchodzi się o zasysanie naprawdę dużych pieniędzy. Ten typ niezwykle cynicznego człowieka przyłączy się instynktownie do każdej napaści na Polskę, żeby się od niej móc odciąc jako rzekomo bardziej inteligentny przedstawiciel plemienia Polan, gdy tymczasem nienawidzi on tego dziedzictwa.

Przegrywamy walkę o wizerunek na własne życzenie. Obecny rząd zaniedbał polityke zagraniczną. Zostawił ją dyletantom i ludziom przypadkowym. Przede wszystkim jednak nie potrafił określić jednoznacznie jej celów i dobrać ku temu strategii.

Mądrych ludzi w Polsce znających się na polityce międzynarodowej nie brakuje. Może w końcu przyjdzie otrzeźwienie?

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.