Tytuł tego posta jest źle dobrany i wyrażony, albowiem może przywoływać na myśl interpretacje mające się nijak do stanu faktycznego, na progu 2022 roku.

Wędrowcami są zatem ci, którym zależy na poznaniu czegoś więcej niż tylko własnej okolicy, otaczających ich ludzi i ich mentalności. Wędrowiec wciąż szuka zwierciadła, w którym mógłby się przejrzeć, „tego innego” używając zwrotu Ryszarda Kapuścińskiego. Żeby lepiej zrozumieć siebie. Ale wędrowcami stają się także ludzie, którzy chcą od czegoś lub od kogoś uciec. Te dwa typy wędrowca łączy jedynie ruch, wychodzenie poza opłotki własnego świata i swoich ograniczeń.

Nomadami są ci, którzy przywykli do swojej ziemi, którą traktują w kategoriach wyłącznego residuum lub wręcz świętości. Zrośli się z miejscem, które ich zrodziło i pragną by trwało ono nadal. Podobnie jak wędrowcy, oni również dzielą się na dwie kategorie. Mianowicie na tych, którzy gotowi są oddać życie (najlepiej nie swoje), żeby w danym miejscu było, tak jak zawsze było, i tych, którzy pragnąc pozostać, chcą zmieniać, twórczo przekształcać. Te dwa typy nomada łączy więź z miejscem, którego nie zamierzają opuszczać.

I tym paradoksalnym sposobem rodzi się jakaś logiczna kolej rzeczy i specyficzna „wspólnota” pomiędzy wędrowcem-poszukiwaczem a nomadem-konstruktorem, a z drugiej strony wędrowcem-uciekinierem a nomadem-konserwatorem.

Konkludując: każdy przed czymś ucieka, dokądś zmierza, gdzieś konkretnie chce być.

Tymczasem pół litra Żubrówki w Biedronce z 19.99 wskoczyło na poziom 24,99. Z tego co mi wiadomo, w tej kwestii, nasz wspaniałomyślny rząd nie przewiduje żadnej tarczy. Może i dobrze, bo jak ktoś to sobie przeliczy na miesiące i lata, to wpadnie na pomysł, żeby po prostu nie kupować. Słuszną linie ma nasza władza.

Mój Boże…

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.