Nie chcecie, nie czytajcie, ale jak przeczytajcie, to coś z tym zróbcie. Zaraz po ogłoszeniu wyników pierwszej tury wyborów, odsetek politologów, który normalnie wynosi 0,0001% wzrasta gwałtownie do 99%.
Wiadomo, każdy Polak zna się na polityce, stąd też w wyniku reformy szkodnika Gowina, do nauk o polityce i administracji dokleiło się kilka tysięcy rzekomych naukowców, którzy w żadnej innej dyscyplinie nie byli w stanie wykazać jakiegoś sensownego dorobku. Więc uznali, że jak muszą komuś zaszkodzić, to może tym nielicznym politologom, którzy na ogól i tak lekceważą swoją dyscyplinę. Tym samym, miast być wywalonym na zbity pysk w normalnych okolicznościach, otrzymali kredyt na parę lat nic nie robienia na uczelni.
W żadnej innej dyscyplinie nie ma aż tak dużych rozrzutów, przy zachowaniu pogardy dla dyplomowanych politologów, którzy jednak w jakiejś części znają się na rzeczy.
Ani matematycy, ani fizycy, ani medycy, ani nawet z całym szacunkiem … historycy i pedagodzy. Tylko politolodzy są dziwnie obrośnięci pleśnią powszechnej ignorancji i niestety całkiem duży odsetek nie ma nic przeciwko temu, a większa część, śmiem twierdzić, że żyje na gnoju ignorancji twierdząc, że ów zapach jest ożywczy dla dyscypliny. To nie może być dziełem przypadku…
Coraz trudniej mi być politologiem w środowisku, które nie zachowuje krytycyzmu i dystansu do tego, co polityczne (w aktualnym tych wydarzeń znaczeniu), a które coraz bardziej i coraz huczniej się opowiada po jednej ze stron ideologicznej barykady. Tajemnicą poliszynela jest to, że jakieś 90% polskich politologów opowiada się po stronie (obecnie) opozycji. I mi to zasadniczo nawet nie przeszkadza, ale… z czasem jak spotykam sie z moimi koleżankami i kolegami politologami mam wrażenie, że z racji moich poglądów nie mam prawa nazywać się politologiem. (Nie) OK.
Ja, Kapibara, jestem i politologiem, i socjologiem, i technikiem hotelarzem. Kapibara da sobie jakoś radę. Kapibara woli być hotelarzem. I w tę stronę będzie obecnie zmierzać moja kariera zawodowa. Powoli, bez pośpiechu, bez rezygnacji z prerogatyw wcześniej uzyskanych. Wszyscy moi znajomi i przyjaciele, a nawet najzagorzalsi wrogowie, prędzej i później spędzicie noc w moim pensjonacie…
Fot. Artur Ceyrowski
Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.
Zostaw komentarz