Wyobraźmy sobie, jakie powszechne oburzenie wywołałoby powieszenie na równi godła restauracji Mc Donald z naszą narodową flagą! Dlaczego jednak nie reagujemy tym samym oburzeniem, gdy na tym samym należnym Polskim barwom narodowym wywyższane jest godło unii Europejskiej, które w świetle prawa nie jest flagą państwa a jedynie logotypem organizacji zrzeszającej kraje wspólnoty wolnego handlu przepływu usług towarów i ludzi!

Czy zastanawialiście się dlaczego tak jest, że unijna szmata stawiana jest na równi z barwami narodowymi, którym należna jest cześć, honor, chwała i umiłowanie Polaków?

Wieszanie symboli obcej dominacji ma swoja tradycję. W czasach PRLu często można było zobaczyć flagę sowieckiego okupanta, ale nawet wówczas na uroczystościach państwowych dominowały Polskie flagi!

Euro oligarchia od dłuższego czasu zabiega jedynie o więcej władzy. Poszczególne organy i komisje eurokołchozu roszczą sobie niepisane prawo żadnymi traktatami do stanowienia prawa w krajach członkowskich UE. Niemiecka kanclerz do społu z Francuskim dyktatorem głośno krzyczą, iż państwa środkowej Europy muszą zawiesić swe suwerenności na kołku!

Polska, Węgry, Czesi, Rumuni, Bułgarzy oraz kraje południa Europy straszeni są przez unijnych władców konsekwencjami nieposłuszeństwa idei budowy nowej rzeszy w Europie! Przyjazd Tuska jest niczym więcej jak przyjazd namiestnika komisarza, który ma za zadanie postraszyć i przywołać do porządku, ale też wesprzeć tych, co już się zdecydowali by zdradzić własną Ojczyznę!

Przy czym tak samo jak z Timermansem i jego wsparciem ultra lewackiej Wiosny Biedronia, który sam o sobie powiedział, że wywodzi się z rodziny patologicznej jak miliony Polaków. Tusk podzielił Polaków na tych wiernych unijnemu hegemonowi zapatrzonych w unijną szmatę i Niemiecką jakość, która po drugiej stronie Odry nie pachnie i nie pierze już tak samo jak oryginalny Niemiecki proszek do prania! On Tusk przybył jak namiestnik, jak Mojżesz by nakazać posłuszny pochód do urn za którym kryje się ubezwłasnowolnienie Ojczyzny, utrata resztek wolności i suwerenności. Dla zaślepionych swą własną głupotą szmata unijna zastąpi Polskie piękne narodowe barwy i leźć będą bez honoru i wstydu wspierając rozbiór Ojczyzny.

Kto dziś tak naprawdę dokonał rzetelnego bilansu Polskiego uczestnictwa w UE! Na jaw wyszłyby dane, których ni jak nie można nazwać zyskiem dla Państwa. Owszem, mamy swobodny przepływ ludzi, ale ten przywilej mają też kraje Europy nie będące w UE które należą jednak do strefy Schengen.

Sprawa się komplikuje jeśli chodzi o swobodę działalności gospodarczej eksportu i rzekomo wolnego handlu.
Tu polskie przedsiębiorstwa mimo wspólnego rynku napotykają na wiele obostrzeń, zakazów oraz lokalnych przepisów, które powodują, iż nie mogą one konkurować z firmami Niemieckimi, Holenderskimi czy Francuskimi.
Tak samo jest, jeśli chodzi o kwestię dotacji unijnych, których Polska wobec ostrzejszych niż dla innych krajów członkowskich kryteriów nie jest w stanie wykorzystać w pełnym wymiarze.

Mało tego zaledwie niewielki procent z jednego Euro pochodzącego z Unijnego budżetu zostaje tak naprawdę w Polsce. Popatrzmy na te słynne budowane drogi gdzie pieniądze wracają do krajów ich pochodzenia a inwestycje wykonywane są głównie przez zagraniczne podmioty.

Mało tego, Państwo Polskie nie ma kontroli nad oddawanymi do ruchu autostradami i płynącymi z tego tytułu zyskami z opłat.

Czy ktoś śledził ustawy budżetowe i realny zysk Polskiego członkostwa w UE?
Jednym z pomocnych opracowań może być opracowany szkic przez Tomasza Cukiernika

Cytat z Tomasza Cukiernika:
„Jeden z internautów napisał, że uroczystości związane z obecnością Polski w Unii Europejskiej przypominają mu obchody XX-lecia Związku Radzieckiego. Czy to podobieństwo UE do ZSRR (a nawet do III Rzeszy), co podkreślał radziecki dysydent Włodzimierz Bukowski, zauważalne jest wyłącznie w tym kontekście? Czy też raczej działalność dziesiątek tysięcy unijnych urzędników w setkach unijnych urzędów jest równie niekorzystna dla mieszkańców Europy, jak szkodliwe były decyzje Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego?
Szczegółowy bilans byłby bardzo trudny do opracowania, jeśli w ogóle możliwy. Trudności w jego obliczeniu wynikają nie tylko z faktu, że ciągle zmienia się kurs wymiany złotówki na euro, ale także ze stopnia skomplikowania powiązań gospodarczych. Ponadto, różne oficjalne i mniej ocjalne źródła podają często sprzeczne dane.
W rezultacie możemy mówić jedynie o przybliżonych szacunkach bilansu. Pokusiłem się o dokonanie analizy (na podstawie m.in. ustaw budżetowych i urzędowych danych statystycznych) i wyszło mi, że w ciągu dziesięciu lat od maja 2004 roku do kwietnia 2014 roku koszt uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej (770 mld zł) był mniej więcej dwa razy większy niż łączna wartość otrzymanych z Brukseli dotacji (385 mld zł).”

Mam dokładnie takie same przemyślenia na temat Eurokołchozu!

Autor: Andrzej Trzciński