Pod jednym z wpisów dra Tomasza Witkowskiego toczy się dość ciekawa dyskusja, w której również zabrałem głos. Jakbym miał jakoś opisać czego dotyczy, to powiedziałbym:
Czy nauka jest instytucją właściwą do kategorycznego definiowania pojęć życia codziennego?
Pozwolę sobie zacząć od trywialnego pytania: czymże jest stół?
Tak – uprzejmie proszę, aby szanowni Państwo pomogi mi sformułować precyzjną i wyczerpującą definicję, która pozwoli na jednoznaczną ocenę, czy dany przedmiot jest czy raczej nie jest stołem.
Zauważam zarazem, że stoły bywają bardzo różne. Mają trzy nogi, cztery a nawet więcej. Bywają nawet stoły, które mają tylko jedną nogę. Tak naprawdę, to są też stoły, które w ogóle nóg nie mają! Stół na ogół jest prostokątny, ale przecież są też stoły o innych kształtach. Mogą być wysokie lub niskie, takie, przy których można usiąść, ale też takie, przy których się tylko stoi. Stoły są też na ogół płaskie, ale przecież stół kreślarski wcale płaski nie jest, tylko właśnie ukośny. Stół jest obiektem, na którym coś wygodnie kładziemy, żeby mieć do tego dobry dostęp, ale przecież służą też do tego takie przedmioty jak półki, pulpity czy stojaki. Od biedy można też przecież coś wygodnie umieścić na krześle a na stole można też usiąść czy nawet się położyć…
Zadam teraz kolejne pytanie. Czy w związku z tym, co zostało wyżej powiedziane uważacie państwo, że metoda naukowa pozwoli tu na jednoznaczne doprecyzowanie? Czy powołanie Narodowej Akademii Stolarstwa da nam po latach wytężonej pracy tęgich głów jakże potrzebną definicję?
Tymczasem, skoro nie powołano jeszcze Narodowej Akademii Stolarstwa, spójrzmy do Słownika PWN.
Dowiemy się z niego, że stół, to albo „mebel składający się z blatu opartego na nogach, służący głównie do spożywania na nim posiłków”, albo „urządzenie składające się z blatu umocowanego na kilku nogach, zaopatrzone w różne przyrządy, używane w zakładach mechanicznych, laboratoriach, warsztatach itp.”
Dobrze wiemy, że posiłki można spożywać na kanapie a nie tylko przy stole zatem – sądząc po słownikowej definicji – cechą wyróżniającą stołu jest blat. Stół musi mieć blat – wszystko jasne!
Sprawdźmy zatem w tym samym słowniku czymże jest ów blat. Dowiemy się wówczas, iż jest „płyta stanowiąca wierzchnią część stołu, biurka, komody itp.”
Zatem stół musi mieć blat, ale blat to wierzchnia część stołu… Kręcimy się w kółko :(
Czyli co? Czy brak jednoznacznej, wyczerpującej definicji stołu oznacza, że to pojęcie nie ma sensu? Czy ludzie nie wiedzą co mówią posługując się tym słowem? A może stołów w ogóle nie ma? Może więc nie powinniśmy się tym terminem w ogóle posługiwać, gdyż nie jest on jednoznaczny a jego używanie wprowadza w błąd? Co gorsza – złe użycie słowa „stół” może kogoś urazić! Proszę sobie tylko wyobrazić – strudzeni długim marszem w męczącym terenie widzimy samotny budynek na wzgórzu. Wchodzimy, widzimy stół, rosiadamy się przy nim i zaczynamy zajadać kiełbaski a tu wpada zezłoszczony mnich i wali nas lagą po głowie, bo to nie byle jaki stół był, ale święty ołtarz, który właśnie sprofanowaliśmy! I im bardziej pokazujemy i tłumaczymy mu, że to stół, tym bardziej on wali nas tą lagą…
Czyż nie najlepszym wyjściem byłaby rezygnacja z używania stołów? Można przecież jadać wprost z ziemi – przecież to nie zaszkodzi a jak ktoś się brzydzi, to może sobie jakiś obrus podłożyć… Będzie to nawet wyraz szacunku i uznania dla dyskryminowanych kultur pierwotnych.
A może wręcz przeciwnie – może wszysko jest stołem a przynajmniej, skoro nieomal każdy przedmiot może jako stół być użyty, to każdy ma pełne prawo nawać stołem co chce a my musimy to jego prawo uznać?
Na przykład ktoś pozwoli sobie sprowadzić z zagranicy samochód, ale w deklaracji celnej napisze „stół” argumentując, że ma zamiar postawić to auto w salonie i spożywać posiłki podane na jego dachu, siadając na wysokim krześle. Czy celnik musi się ugiąć i przyznać rację takiemu importerowi? Wszystko jest stołem – eureka! Naszym mentorem jest teraz Marcel Duchamp, który pokazał, że pisuar też jest fontanną – a kto zabroni! Nie chcemy być filistrami!
A co na to Narodowa Akademia Stolarstwa?
No dobra. Powyższy wywód był tylko wprowadzeniem do jeszcze trudniejszego problemu:
Proszę zdefiniować płeć! „Naukowcy” pomogą!
Zostaw komentarz