Akurat tak się złożyło, że jeszcze jest grupa starców, do których należę, pamiętająca czasy zburzonych miast i spalonych wsi. I pamiętających swoich rodziców lub dziadków, którzy brali się do roboty i odbudowywali i zrujnowane miasta i spalone wsie.

Pamiętam też remont mojego mieszkania na Szarej. Tata miał do pomocy murarzy i stolarzy, ale sam również od świtu do zmierzchu pomagał w wynoszeniu gruzu, przynoszeniu cegieł, przycinaniu desek, heblowaniu, malowaniu itd. Żeby jak najprędzej dało się mieszkać, może w nie komfortowym, ale jako tako ogrzanym mieszkaniu, w którym można było wstawić jakiś mebel do spania, jakiś stół i krzesła, do zasiadania przy tym stole.

A dziś słyszę, że owszem, mamy w Warszawie i innych miastach tysiące „pustostanów”, ale one wymagaja remontu, a to kosztuje, samorzady same nie wydola, a jeśli wydola, to bedzie to trwało… Tak powiada radny. Nie wiem, na jakim swiecie ten pan radny mieszka, ale ja nieustannie słysze kucia, stukania, winda jezdza w góre i w dól kubły z wapnem, farba, kafelkami, wykladzinami. A te remonty robia Ukraińcy. Bardzo sprawnie, bardzo fachowo i raz dwa.

Nie ma pojecia czemu nie mieli by dostac pustostanu w takim stanie, w jakim jest i zagospodarować go wedle swoich potrzeb i upodobań. Takze finansowych mozliwosci. Dlaczego maja dostac wszystko gotowe, wybudowane od Polaków.

Polacy potrafili, Ukraińcy tez potrafia. A jakby taki pustostan pieknie odnowili, a potem zamierzali pojechać do Portugalii lub wrócic na Ukraine, to wtedy samorzad moze odkupić (zwrot pieniedzy wlozonych w odnowienie pustostanu) i przekazać komus innemu, dajmy na to dzieciom opuszczajcym rodzinne domy dziecka, pogorzelcom, czy ludziom wyrzucanym z ich dotychczasowych mieszkań, bo przestały nadawać się do uzytku.

Są dwie panie w telewizji, które pokazuja jak mozna w kilka dni zrobic całkiem nowe mieszkanie z całkiem starego. Mysle, ze nie tylko w Polsce sa dwie panie, ale całkiem sporo bardzo zdolnych, bardzo sprawnych i profesjonalnych Ukraińców, którzy chetnie urzadza sobie i po swojemu jakis pustostan. Nie czekajac na „dobre panie” z samorzadu czy telewizji, które to za nich zrobia.

Czy żle kombinuje? Ze sttraszna krzywda dla Ukraińców? Ale o ile pamietam, moj ojciec nie czul się skrzywdzony tym, ze odbudowuje swoje mieszkanie, a ja chetnie mu pomagałam, choc rączki miałam małe, ale do roboty juz doskonałe.

Pstrąże – fot. Qbanez (CC BY-SA 3.0).

Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.