Kiedy zabrałem się w wieku 46 lat, po raz pierwszy w życiu za uprawę ziemi, równolegle rozpoczął się mój związek z NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” a później, z powstałą z niego partią agrarną PSL-Porozumienie Ludowe To była najbardziej burzliwa w moim życiu dekada, pełna uniesień i zawirowań politycznych. Teraz wspominając – sam się dziwię, ile wtedy zapału do budowania nowej rzeczywistości udało się mi wykrzesać, chociaż w obu tych, skupiających rolników środowiskach byłem traktowany z dużą rezerwą, jako zdecydowanie obcy klasowo element. Jednak moja determinacja i zasadniczość poglądów, a także skuteczność w organizacji działań protestacyjnych powodowały, że powierzano mi w nich funkcję kierownicze. Adwersarze polityczni uważali mnie za nieobliczalnego oszołoma, w pegeerach straszono mną dzieci, nakręcono nawet film dokumentalny pt.”Zachować do istnienia”, w którym występowałem … jako odstręczający w stosunku do wykształconego na amerykańskich stypendiach inżyniera, byłego członka Politbiura PZPR inżyniera magistra Zbigniewa Michałka – prymitywny osobnik, który nie dość, że pracował w szpitalu dla wariatów, to jak go z niego usunięto za działalność wrogą przeciwko państwu socjalistycznemu, to poza uprawianiem 6 mórg kujawskich piasków… lepił figurki z gliny.
Ta w założeniu kompromitująca mnie prezentacja nie wytrzymała jednak próby czasu. Komunistyczny dygnitarz, broniący jak lew przed sprawiedliwością dziejową dojarek i fornali z zarządzanego przez siebie Kombinatu Głubczyce w końcu, jak fałszywy Mojżesz doprowadził swój lud w niewolę Anglików, którzy kombinat na 25 lat wydzierżawili, wcześniej wykupując działki zabudowane magazynową i przetwórczą infrastrukturą. Wprowadzili zmiany technologiczne i organizacyjne, zwalniając owe dojarki i owych fornali.
Wywierana jednak przez nas na agencję zawiadującą własnością rolną Skarbu Państwa presja, uwolniła z jej zasobów kilkaset hektarów, które wykupione zostały przez rolników indywidualnych. W ten sposób na Opolszczyźnie powstało kilkadziesiąt mocnych rodzinnych gospodarstw. Nawet z listy PSL-Porozumienie Ludowe startowałem do Sejmu, uzyskując niezły wynik, ale niestety partia nie przekroczyła progu wyborczego. Bez reprezentacji parlamentarnej, stała się łatwym łupem w dodatku, przegrała proces z „arbuzami” o prawo do dziedziczenia nazwy przedwojennego PSL i w ramach konsolidacji solidarnościowej, została wchłonięta przez AWS. Do 1998 r. opłacałem składki ubezpieczeniowe KRUS, za które dołożono mi nawet kilkadziesiąt złotych dodatku do emerytury. Tak się smutnie skończył — ambitny projekt polityczny Gabriela Janowskiego — zbudowania nowoczesnej, wolnej od chłopskiej pazerności i zaszłości kolaboracji z komunistami — partii ludowej.
Zostaw komentarz