Moim zdaniem nad polem bitwy zaległa spora mgła.
Naprawdę nie wiem skąd się biorą te wszystkie tweety i posty ludzi, którzy od trzech dni widzą ukraińską armię na przedmieściach Lisiczańska i Siewierodniecka, widzą ją forsującą Doniec pod Biłohirowką, widzą ją maszerującą dalej za Oskoł i tak dalej. W pierwszej chwili to i ja się dałem nabrać na doniesienia o tych dalszych fantastycznych postępach, ale już raczej w nie słabo wierzę. Podobnie jak w te opowieści, że rosyjskie wojska na prawym brzegu Dniepru negocjują warunki kapitulacji.
Oczywiście miałem nadzieję, bardzo sobie życzyłem kolejnych doniesień, kolejnych zdumień, ale tak jak pisałem ostatnio – wszystko ma swoje granice i dobrze, jak ktoś umie je sam sobie wyznaczyć.
Zapytacie skąd te doniesienia o dalszych wstrząsających postępach? No, po pierwsze to walki trwają, aczkolwiek nie mają tak piorunującego charakteru.Na przykład walki o Łymań, który wydawało się, że już Ukraińcy mają, że już są za nim, że idą dalej, ale okazuje się jednak, że chyba nie. Co więcej – wiele wskazuje na to, że był tez jakiś atak na południe od Doniecka i Gorłowki, i to dosyć głęboki. Pokazuje go kilka źródełek, ale nie ma żadnych szczegółów.
Po drugie – poltka jest potęgą. Pamiętam jak kiedyś, kiedy pracowałem w administracji publicznej obsługiwaliśmy sporą delegację zagraniczną. W zasadzie tych delegacji było kilka. I koleżanka obsługiwała jedną, ja drugą, ktoś tam trzecią, ktoś zajmował sie kontaktami z MSZ, ktoś organizował transport, ktoś noclegi. I koleżanka miała jakiś kłopot z kwestiami bezpieczeństwa, powiedzmy, że nazywała się Ola. I ja mówię Ola idź do Borowika, uśmiechnij się, powiedz, że masz problem, zobaczysz co będzie dalej. Borowik, to był funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu. BOR. No i Ola poszła, zagadała, miło się im gadało, poszli na papierosa na zewnątrz budynku. Przychodzi ktoś, pyta gdzie jest Ola, mówię, że poszła zagadała do Borowika i wyszli na fajkę. Po godzinie usłyszałem od znajomego, że podobno Ola kręci z Borowikami. Po dwóch, że podobno miała randkę, pod koniec dnia – nie kłamię! – przyszła znajoma i zapytała czy to prawda, że Ola zna sie z jednym Borowikiem i jest z nim w ciąży.
A tam Ola, Borowik, co z wojną? – zapytacie. A ja wam odpowiem jak Żyd w jednym takim starym dowcipie o rosji.
– No a z wojną tak samo!
Plotka, dezinformacja, od słowa do słowa. Powiedzmy, że pod Chersoniem doszło do kontaktu jakieś grupy dezerterów z jednego z pułków Ługandy czy Donbabwe i ci, żeby sobie dodać powagi przez telefon powiedzieli, że są tutaj ludzie z dwóch oddziałów, którzy by chcieli się poddać, ale mają warunki. Informacja leci dalej, nikt jej nie potwierdza, bo leci tylko z ust do ust. W kompanii gospodarczej na zapleczu frontu „ludzie z dwóch oddziałów” zamieniają się w „dwa oddziały”. Po trzech godzinach do mediów wycieka tweet o „wybranych oddziałach”, które piec tweetów i dwa posty dalej zamieniają się w „oddziały na prawym brzegu Dniepru”. Nie mówię, że tak było, bo nie wiem, ale możliwe? Pewnie. I to jeszcze jak!
Do tego to jeszcze idzie tak, że miejscowości na przykład wokół przedmoście chersońskiego, o których wiadomo było, że są zajęte przez wojsko ukraińskie jako oficjalnie wyzwolone są ogłaszane jakieś czas później, stąd powstaje wrażenie, że tam dalej się dzieje, a wiele wskazuje, że owszem, dzieje się ale nie tyle i nie w tym tempie.
No, a żeby dopełnić obrazu wczoraj zapytałem na jakimś bardziej znanym profilu, który podawał kolejne zajęte rzekomo przez ukraińską armię miejscowości na lewym brzegu Oskołu i na północ od Dońca – skąd ta wiedza, jakie są jej źródła. No i zostałem prawie że nazwany onucą, no bo jakże jak śmiem pytać. Profil obserwuje pięćdziesiąt tysięcy ludzi, więc co ja tutaj będę.
Te doniesienia się powtarzają, jakoby Ukraińcy mieli ze Swiatohorska, Biłohirowki i spod Kupjańska ruszyć na północ obwodu Ługańskiego, najpierw koncentrycznie na Swatowe, ale nie ma żadnego potwierdzenia w obrazach, filmach. To raczej – obym się mylił – takie echo, jakie przetacza się po niebie raz i drugi, mimo że grzmot, blitz, był już jakiś czas temu. Ale echo wciąż grało.
Zresztą wiecie co, przed #Rospwierdolem Kupjańskim ktoś policzył ile w tym tempie, jakie przez ostatnie dwa miesiące przed kontrofensywą miała armia watników zajmie rosji zajęcie Ukrainy. Wyszło 200 lat. No to teraz, po ofensywie która obiła ładnych parę tysięcy kilometrów kwadratowych to chyba ten czas wynosi już sporo więcej.
Ogólnie zaś jest jedno zastrzeżenie. Z Ukraińcami trzeba się spodziewać niespodziewanego. Z jednej strony walczą jak armia NATO, z drugiej z fantazją jak kozacy.
Na razie zaryzykuję stwierdzenie, że wyhamowali nieco. Licznik strat przeciwnika też nieco zwolnił. A jak wspomniałem – te starty podawane przez Ukraińskie Ministerstwo Obrony nawet jeżeli nie są – a nie mogą być – precyzyjne, pokazują rząd wielkości. Oni nie chwalą się 44 HIMARS-ami zniszczonymi jednego dnia. W ogóle, oficjalnie oszczędnie się chwalą. No i ta dynamika ponosznych przez watników strat opada od dwóch dni.
Oczywiście nie wiadomo jakie straty konkretnie ponieśli Ukraińcy. Ale akurat pod Kupjańskiem i Izjum raczej były niskie, większość walk miała charkter incydentalny, nie włączała się bo nie maiła jak rosyjska artyleria, a ona sobie słabo radzi w rozproszeniu, słabo sobie radzi z precyzja ognia i nie strzelała za wiele, żeby nie razić swoich, którzy się wycofywali w nieładzie. No i przestrzeń ją tez pokonała.
Gorzej było pod Chersoniem, tam wiele osób mówi, że 128 Brygada Piechoty Górskiej poniosła spore straty, nie tyle w zabitcyh ile w rannych, właśnie od ognia artylerii.
A skoro o stratach mowa, kilka dni temu z rosyjskiej blogosfery wypłynęła informacja o raporcie jaki rzekomo był przedstawiony niejakiemu władzimirowi spierdoliczowi w którym wyliczony straty bezpowrotne sił zbrojnych federacji waciarskiej, czyli liczbę żołnierzy trwale wytraconych z szeregów – zabitych, rannych w stopniu uniemożliwiającym dalsza służbę, zaginionych i wziętych do niewoli. I tam pada liczba 56990 ludzi, do tego 16152 zabitych (tylko zabitych!) z firm najemniczych i 4216 zabitych i zaginionych z Rosgwardii. To daje razem grubo powyżej 77 tysięcy, a raport, na co zwracał rosyjski informator – nie podawał strat „niepodległych” republik – Ługańskiej i Donieckiej, a tam, z terenu na którym kiedyś mieszkało 4-5 milionów ludzi to już naprawdę są łapanki na osoby płci męskiej, bo nie ma kim walczyć. I oczywiście nie ma tutaj też wyliczonych strat formalnie niepodległej Południowej Osetii,a także mitycznych syryjskich ochotników (pamiętacie jeszcze te opowieści o tym jak syryjczycy Assada przyjadą i zrobią sieczkę?).
To się nieźle komponuje z szacunkami brytyjskiego wywiadu, który oceniał straty okupantów na 80 tysięcy trwale wytrąconych z szeregów, ale jeszcze przed #Roswpierdolem pod Charkowem i Kupjańskiem.
Nie dziwi zatem, że władzimir szambonurkowicz zarządził, że superbogaci rosyjscy oligarchowie mają wystawić prywatne armie komercyjne do przewidywanej na październik nowej fazy specoperacji. To już naprawdę pachnie odjazdem z podziemnego bunkra i niemym krzykiem prącia narodu, że otaczają mnie zdrajcy. Zdaje się, że to takie szukanie wunderwaffe. Rozpaczliwe.
To jest tak beznadziejnie rozpaczliwe, że nawet nie wiem co napisać. Wiecie Hitler w swoim bunkrze ciągle wierzył w jakieś techniczne wynderwaffe, legendarną wyższość taktyczną Wehrmachtu nad przeciwnikiem, Japonia do ostatniej chwili opierała się na fanatycznym uporze i szale wojennym narodu, który miał się wcielić w rolę samurajów, co jest jakoś ciekawe, biorąc pod uwagę ścisłe bariery klasowe oddzielające przez setki lat zwykły lud od kasty samurajów. No ale. A chujło pokłada nadzieję w oligarchach i tym, że za gotówkę wystawią wielkie armie najemnicze.
Najemnicy na całym świecie to nie są ludzie z łapanki ulicznej czy castingu, tylko wręcz przeciwnie. To ludzie, którzy często mają właśnie wielkie doświadczenie bojowe, często są ludźmi po służbie z której odeszli z różnych powodów i stąd bierze się ich spora skuteczność. Ale ten rezerwuar nie jest bez dna. I też najemnik najemnikowi nierówny. I nie wiem skąd miałoby się wziąć po stratach grup podobnych do grupy wagnera kolejne ileś tysięcy ludzi dla wystawienia nie batalionu, ale jakby chciał władzimir odbytowicz – armii. I widząc co się dzieje – ilu będzie chętnych na niemal pewną śmierć z rąk wściekłych kozaków? Stu? Tysiąc? Dwa?
Przy dziennych stratach armii putlerowców na poziomie 350 ludzi – do pierwszego dnia października straty wzrosną o jakieś 6-7 tysięcy ludzi.
To bardzo dziwne, ale wygląda na to, że rosja putlerowska nie ma ludzi.
A zawsze się mówiło – u nas ludi mnogo.
But it is no more, sir.
Także to nie jest koniec, ale zaryzykuje stwierdzenie, że to początek końca, także spieszmy się wpłacać na zrzutki, żeby nasza pomoc zdążyła pomóc. No dobra, żart. Chociaż zaprawdę nie bądźmy jak kanclerzyna Olaf, którego pani minister obronna powiedziała, że tak, niemiaszki dostarczą zestawy przeciwlotnicze IRIS-T, ale nie jesienią, a zimą tego roku, no, najpóźniej na początku przyszłego. Rakiety sypią się na cywilne cele na Ukrainie, także teraz po przegranej ruskich nad Oskołem, co noc alarmy, ale kanclerzyna mówi ustami swojej ministerki, że nie, no tak by było za szybko. Farba nie wyschła dobrze. Grudki się robią. A co do czołgów to Olaf powiedział, że okej, ale Niemcy nie mogą działać same, przy czym ciul wie co Szolcyna miała na myśli. Przecież was jest osiemziesiąt milionów mówię do Bundeskanzler Olaf Scholz, a on nie słucha, nie działacie sami. Możecie dać czołgi i mieć się dobrze. Nasze T72M1R wbogacone o czeski pancerz reaktywny w ukraińskich rękach pod Kupjańskiem pewnej nocy rozjebałby wroga z procy. No, w każdym razie po odwodzie śladu nie ma. Był batalion i nie ma batalionu. Podobno walka była do jednej brami, podobno w nocy. I wierzaj panie burdelkanzler – to koi sumienie.
Nie bój się, że ktoś ciebie napadnie, no bo raczej nie dania, nie Francja, nie Polska i nie Czechy. Może Austria, z nimi nigdy nic nie wiadomo. Żartowałem.
Ale Olaf nie słucha. Nie wiem co się stało temu Olafu. Żenujące są te Niemcy, mój książę.Już nikt nie pamięta czy obiecali, że poamiętają, że sie zobowiązali czy tylko zobowiązali, się że będą pamiętać i dostarczą. Jak to ktos przerobił dowcip znany powszechnie, że Niemcy jak coś obiecają, że dostarczą to dostarczą – nie trzeba im przypominać co pół roku
W tym samym czasie nowy sprzęt do Ukrainy jedzie z Kanady (transportery kołowe LAV25) i z Australii (chyba M113 o ile dobrze widziałem).
A świat po wojnie będzie bardzo ciekawy oraz zdumiewający.
Tylko niech ta wojna się skończy. To znaczy niech watnicy już wrócą tam skąd przyszli. Może być rosja, może być piekło.
Dzisiaj zaś w materiale ilustracyjnym wrzucam mój glejt na sąd ostateczny, że przyłożyłem wraz z Marcin Czyżyk, Tomek Ssak SikoraSikora i fundacją Sikorki na Ukrainie łapę po właściwej stronie. Na zdjęciu widać celowniki na broni, a broń jest w dobrych rękach i jest używana do walki.
I to nie jest tylko ukraińska walka, ale także nasza,
Слава Україні
разом до перемоги
______________________________________________________________________
Niezmiennie dziękuję wszystkim, którzy zostawiają po sobie ślad, dzielą się moimi tekstami w swojej przestrzeni prywatnej. Jak wspomniałem wiele razy – nie piszę dla żadnej redakcji, nikt mi nie płaci, nie daje zleceń. Jestem jak ten delfin z Pelorus Sound, sam sobie wyznaczam zakres służby. Gdyby ktoś chciał mnie w tym trudzie podtrzymać – może postawić mi kawę w serwisie buycofee za wykonaną robotę – link tutaj.
Trzymajcie się!
Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.
Autor: Radosław Wiśniewski Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.
Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor
Zostaw komentarz