Zatem ósmy dzień trwa w raszystanie mobilizacja rzekomych trzystu tysięcy ludzi. Tysiące pórbują uciekać, jednostki się buntują, kolejne tysiące wychylają stakana i wisadają do autobusów.
Pojawili się pierwsi jeńcy z tak zwanych „mobików”. Na razie rekord należy do jednego z mieszkańców odległych krain syberyhjskich który do niewoli dostał się trzy dni po mobilizacji.
A ja myślę sobie luźno, że mija ósmy dzień tego ponurego kabaretu i mimo wszystko wygląda, że poza gigantycznym bałaganem ta mobilizacja jakoś rewelacyjnie nie idzie. Być może wrażenie jest takie dlatego, że naprawdę nie chodziło o trzysta tysięcy, ale milion trzysta tysięcy.
Wiecie, w 1939 roku, między 23 a 31 sierpnia 1939 roku dosyć biedna II R.P. w obliczu wojny zmobilizowała w ramach mobilizacji alarmowej, bez internetu, bez komórek, bez motoryzacji na oko licząc pięćest-sześćset tysięcy ludzi. W większości zdołano tych ludzi nie tylo zmobilizować, ale rozwieźc po kraju do rejonów ześrodkowania wielkich jednostek, tam gdzie trzeba, zdołano wyprowadzić ich na granicę.
Tak, tak wiem plan wojny w 1939 był niedopracowany, koncepcja dziwna, łączność, dowodzenie, zaopatrzenie kulało, ale piszę o samej mobilizacji. Osiem dni – pół miliona w polu.
Kolejne osiem dni, ale już pod bombami Luftwaffe, z pancernymi kolumnami wdzierającymi sie na sto i dwieście kilometrów w państwo, ale system działa dalej i kolejne trzysta-czterysta tysięcy ludzi pod bronią. No, prawie pod bronią. zmobilizowanych, juz przesuwanych, przewożonych, często czekających bez rozkazów.
Ale jednak fakt pozostaje faktem – biedna II R.P. wystawiła do wojny milion ludzi, etapami, prawda, ale wystawiła.
Wiem, że metody wojowania się zmieniły, ale po ośmiu dniach w roku 2022 wielki raszystan ma kłopoty z trzystoma tysiącami.
To nie znaczy, że ich nie zmobilizują. Być może to zrobią, ale na raty, w długim okresie czasu, nierówno. A kiedy przeciwnik wchodzi cześciami, jak pouczają mądrzejsi ode mnie, to się go częściami bije i bywa, że silnijeszego na papierze – w polu bije aż huczy.
Pomruki idą znowu od Białorusi, są ruchy sprzętu i wojsk. Czy to będa ataki rakietowe, odnawianie zdolności bojowych rosyjskiej awiacji czy próba dywersyjnego uderzenia z terytorium księstwa kartoflanego bosa na tyły Ukrainy? Stawiam na jakiś wariant pośredni.
Baćka, jak nie znoszę gnoja, bo organicznie brzydzę się dyktatorami, sprytny jest. Zna życie, w końcu w kołchozie robił, a nie to co władzimir siusiakowicz fajfus – pączek w maśle kgb. Ma jakiś rodzaj chłopskiego sprytu, a jak pouczaja klechdy słowian, taki chłop to i samego dyjabła oszwabić umie. I ja myślę, że baćka-sraćka wie, że z przegrywami lepiej nie grać.
W ogóle to jest takie zjawisko jak bunt wasali, nie? Wasael służą panu, ale często go nienawidzą w duszy, bo pan to nawet nie wie kiedy i gdzie ich upakarza, poniża, bo pan tak ma. I jak pan słabnie, leży na piernatach i dławi go w gardle, ręce wyciąga gu sługom swoim, to ci nie, że zabiją czy uduszą, ale stoją i patrzą, ich twarze nic nie wyrażają, czekają.
Łymań, powiadacie? Tak , też patrze w ten kąt frontu z nadzieją. Nie chodzi nawet o sam Łymań, bo jak słusznie zauważaja obserwatorzy – tam w okrażeniu znalazłoby się miasteczko, które przed wojną liczyło około 20 tysięcy mieszkańców, a obsadzone jest przez załogę liczącą dwie taktyczne grupy sił specjalnych i zdaje się jeden pułk separów, czyli po ciężkich walkach ile to może być? Chyba nawet nie dwa tysiące ludzi, chyba mniej.
Moralnie, symboliczne miałoby to znaczenie. Widomy znak, że Ukraina nie przejmuje się szantażykami władzimira smrodowicza i idzie po swoje. Ładnie by przykryło też sprawę tereferefere rendów. Chociaż nimi się chyba nikt nie przejął.
Większe znaczenie dla geopolityki mają przedzwine historie związane z Nord Stream 1 i 2. Dzisiaj w nocy pierdykło jeszcze w czwartym mijescu rur. Podobno rury już kaputt, nie będa się do niczego nadawały, trzeba by nowe położyć, ale w tych warunkach to chyba niemożliwe.
Zatem Łymań. Jakie to ma znaczenie. Jeżeli armia ukraińska ma w rejonie jakieś świeże siły, jakiekolwiek, zdolne do wejścia w lukę po zamknięciu okrązenia – to może mieć znaczenie podobne jak Bałaklija trzy tygodnie temu. Może. Ale sami czytacie co piszę? Bałaklija trzy tygodnie temu. Tempo operacji w rejonie Łymania jest dużowolniejsze. Nie ma zaskoczenia, jest psująca się pogoda i prawdopodobnie – nie ma środków do intensyfikacji wysiłku bojowego.
Na przykład jakiejśbrygady zmechanizowanej na zapleczu, która mogłaby wejść w wyrwę we froncie i zamieszać na zapleczu.
Chociaz jedna brygada to chyba za mało.
Wydaje się, że watnicy odpuszczają trochę ten kierunek. Być może pozwalają ukraińskiej armii wytracić impet szykując się do jakiegoś uderzenia kiedy mróż zetnie błoto, na przykład w celu „całkowietgo wyzwolenia” terenów na których nieistniejąca ludność zdecydowała się powiedzieć tak ruskiemu mirowi. Bo wiecie, że referenda dotyczyły też terytoriów, na których bucior onucą owinięty nie postał?
Na tej samej zasadzie bracia Czesi zaproponowali, żeby przeprowadzić referendum, w którym oni zdcydują, że przyłączą do Czech Kaliningradi tym samym zyskają dostęp do morza.
Ba, ja to popieram.
A Onufry Zagłoba królowi Szwecji Niderlandy darował.
Być może zaś ruscy odpuszczaja Łymań i tę część frontu,żeby tym bardziej zagęszczać swoje wojsko na przykład na południu, żeby miec pewność, że tam to się nic nie ruszy a jak się ruszy to ugrzęźnie. Mogą kalkulować, że utrata Łymania czy nawet Swatowego prestiżowo wiele nie kosztuje, trzeba się dobrze pochylic nad mapą, żeby je znaleźć – ale gdyby tak Chersoń, Mariupol, Krym – no to by był koniec pana na kremlu, wasale mogliby nawet poduszkę poprawić, ale nie pod głową ana głowie.
I on o tym wie.
Jest jeszcze jedna sprawa. Gdzie Ukraińcy odbiją teren – umacniają się, żeby watnicy nie byli w stanie szybko terenu odbić. Bo ludzie po prostu się boją. Że teraz wyjdą z piwnicy, będa witać swoich, a za dwa dni wróci watnik i gardło poderżnie. W tej wojnie jedna strona z życiem się nie liczy zupełnie, ani swoich żołnierzy, ani cywilów.
Druga musi się chronić. Po tej drugiej, nawet psa wyciągną spod gruzów, kota i reanimują, bo on nasz.
No i prezenty haloweenowe w drodze od wuja sama – 18 nowych HIMARS-ów. To w zasadzie podwoi siłę ukraińskiego ognia na dystansie do 80 kilometrów wgłąb watnickich pozycji, juz od listopada. Bo HIMARS-owanie trwa, chociaż wobec innych newsów spadło na dalsze strony doniesień.
I widac wyraźny skok skuteczności ukraińskiej obrony p.lot. Wiem, że dementowano informacje o tym że amerykańskie zestawy NASAMS są już i pracują w polu, ale coś mam dziwne przeczucie, że to dementi nie było szczere.
I zauważyliście, jak spada od lata skuteczność rakietowych uderzeń na ukraińskie zaplecze? Zarówno intensywność, jak i skuteczność. Nastąpił skok, chwilowy, w związku z pojawieniem się w dużych ilościach irańskich dronów, ale zdaje się, że to był efekt świeżości nowej broni po watnickiej stronie i on bezpowrotnie przemija.
Także jest nieźle, ale nie beznadziejnie.
Zapytał mnie kumpel, czy moim zdaniem polska armia mogłaby coś jeszcze oddać Ukrainie. Powiedziałem, że nie jestem wojskowym, ale biorąc pod uwagę, że nie ma lepszej iwnestycji w bezpieczeństwo Polski i jej przyszłość jak wspieranie w tej chwili Ukrainy – powinna oddać wszystko co może, czyli wszystko co nie zaburzy ciągłości systemu szkolenia.
Pewnie w grę mogłyby wchodzić jeszcze jakieś czołgi, ale pewnie nie 100 ani 200,na pewno bojowe wozy piechoty BWP, na pewno smigłowce sowieckiej prowieniencji, MIGi29 o ile w kawałkach już nie wywędrowały do Ukrainy, może jakieś kołowe transportery „Rosomak” – mamy ich kilka setek, także w wersjach samobieżnego moździerza i wozu dowodzenia. Pewnie można by było zredukowac czasowo liczebności dywizjonów „Krabów”, „Goździków” tak żeby przez 1-2 lata podtrzymywac szkolenie i odesłać ich jeszcze garść.
Ale oczy trzeba by skierować tam, gdzie te rezerwy sprzętu nadal są a nie sa uruchamiane.
Wiecie gdzie patrzę, nie? Francja, Niemcy ale także Szwecja.
Trzeba byc dobrej myśli. Tym bardziej że każdy też może coś. Nowe, stare zrzutki wrzucam do komentarzy.
Stay tuned,
May the Force be with you Ukraine!
fot. 93-тя ОМБр Холодний Яр
_______________________________________________________________________
Dzięki za wszystkie gesty wsparcia, życzliwości, wpłaty na zrzutki.
Ciągle działa Bożydar Pająk – zaglądajcie do niego, zaglądajcie też na kanał na YT. On robi rewelacyjną robotę. Chodzi o śmigła do ewakuacji medycznej. – link w pierwszym komentarzu
Pojawiła się nowa zrzutka, która firmujemy jako UA Future razem z Piotr Kaszuwara i Jacek Cielecki – tym razem na taktyczne drony dla 47 pułku ochotniczego. Taki dron to skarb, on wystawia sie w powietrze i on patrzy, a żołnierz może w tym czasie trzymać łeb schowany i nikt go nie zastrzeli. – link w drugim komentarzu
Dziękuję też za wspieranie mojego tutaj pisania poprzez wirtualne kawy w serwisie buycofee.to. Dziękuję za wszelkie objawy sympatii – lajki, udostępnienia, komentarze oraz – a jakże – wirtualną kawę postawioną tu i tam na buycoffe.to – link tutaj.
Póki co ciągle zachęcam do wsparcia zbiórki BBożydar Pająk Ważny jest tyleż grosz, co podrzucanie linków do zbiórki gdzie kto może – wykop, tik-tok, twitter, telegram, sam już nie wiem.
Dzisiaj tradycyjnie wrzucam zbiórkę na batalion medyczny (link tutaj) Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics
– zbiórkę Bożydar Pająka na helikoptery ewakuacji medycznej (link tutaj).
Trzymajcie się!
Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.
Autor: Radosław Wiśniewski Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.
Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74



Zostaw komentarz