W dniu w którym padł ostatecznie Bachmut prowadziłem spotkanie autorskie Anety Kamińskiej i Marianny Kijanowskiej.
Wszystko wokół książki „Pokój z widokiem na wojnę” Anety, wydanej przez KIT Stowarzyszenie Żywych Poetów.
Mówiliśmy do siebie, że siedzimy tutaj, gadamy, czytamy wiersze i nie wiemy co się dzieje tam, przez chwilę się wyłączamy. A przecież ta książka Anety to o czuwaniu właśnie.
Kiedy skończyliśmy, pomyślałem, że o tylu rzeczach nie zdążyłem powiedzieć w czasie tego spotkania, które miało miejsce, w dzień kiedy polski rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych żądał przeprosin za Wołyń i upadł Bachmut.
Na przykład nie zdążyłem powiedzieć, że chciałem przypomnieć, że jeszcze zanim to wszystko się wydarzyło to Polska jako pierwsze państwo na świecie uznało niepodległość Ukrainy, taką jaka ona wtedy była.
Tamte czasy wydają się teraz odległym snem. Nie powiem, że dobrym, ale odległym.
Nie zdążyłem powiedzieć, że minął 144 dzień bez wieści od Borysa zaginionego 27 grudnia 2022 roku pod Bachmutem właśnie.
Nie zdążyłem powiedzieć, że wiem, że wczoraj, przedwczoraj znowu jakiś ukraiński chłopiec, dziewczynka straciła tatę, mamę w wojnie. Może nawet o tym nie wie, bo reszta rodziny zbiera się, żeby to dziecku powiedzieć.
I że takich dzieci codziennie jest kilkadziesiąt, może więcej.
I takich zbierających się do powiedzenia tego dziecku rodzin.
I nikt nie wie powiedzieć taką rzecz dziecku.
Sam jestem tatą. Nie wiem jakbym miał się wytłumaczyć mojemu dziecku z własnej śmierci.
W dniu kiedy upadł Bachmut, i polski rzecznik MSZ żądał przeprosin za Wołyń Marianna Kijanowska mówiła do tych kilku osób na spotkaniu w Księgarnia Hiszpańska Wrocław La Librería Española de Wrocław, że dziękuje w imieniu swojego kraju i swoich ludzi, za to jaka okazała się Polska.
Marianna powiedziała, że zawsze to mówi, że uważa to za swój obowiązek. I zawsze będzie o tym mówić.
Odpowiedziałem chwilę później, w dniu, w którym rzecznik polskiego MSZ żądał przeprosin za Wołyń – że to ja dziękuję, bo nie mam najmniejszych wątpliwości z kim i dlaczego walczą nasi przyjaciele, znajomi, poeci, poetki.
Także my też mamy za co dziękować.
Bo to jest nasza wojna, chociaż na razie nie spadają na nas rakiety w dużych ilościach, takie z głowicami, które wybuchają. I jest duża szansa, że nie spadną.
Ktoś je wziął na siebie.
I zaraz potem Aneta Kamińska powiedziała, że to wprawdzie był straszny rok, z wojny nie ma widoku na pokój, ale też był to rok bycia blisko, troski o siebie, pomagania i dziękowania sobie.
I że to jest dobro, a dobrze jest dzielić się dobrem, dawać sobie dobro.
Bo dobro się mnoży. Nie dzieli.
To ostatnie dośpiewałem sobie sam, tego Aneta nie powiedziała.
W tym samym dniu, kiedy w polskich mediach społecznościowych w komentarzach pod wypowiedzią rzecznika MSZ wypłynęły znowu trole wszelkie maści, sprzedawczyki i konfederaści –
– Aneta mówiła, że u nas to przynajmniej nie trzeba za wiele wyjaśniać, że nikt nie musi nikomu tłumaczyć kto na kogo napadł.
A wiele Ukrainek jeżdżąc po świecie, prosząc o uwagę, o pomoc dla swojego kraju, swoich ludzi – musi się tłumaczyć, że nie są wcale rosjankami, muszą wyjaśniać, że naprawdę nie da się negocjować z kimś, kto widzi kompromis tylko w wtedy, kiedy pozabija tych, którzy stawiają opór, a resztę zamieni w niewolników.
Bo nie, nie zawsze prawda leży gdzieś po środku, między odstępnymi opcjami.
Mówiłem, że ponad rok temu, kiedy zaczęła się wojna miałem w messengerze może pięć, może sześć kontaktów pisanych ukraińską cyrylicą.
Dlatego, kiedy spadły pierwsze bomby – nawet nie miałem za wiele osób, które mógłbym zapytać, czy wszystko w porządku.
Po tych czterystu pięćdziesięciu jeden dniach widzę, że mam ich dziesiątki. Tak, tego samego dnia kiedy rzecznik polskiego MSZ żądał przeprosin za Wołyń pomyślałem, że dzisiaj miałbym kłopot, żeby do wszystkich moich znajomych Ukraińców, Ukrainek napisać proste zapytania.
Tylu ich się zrobiło.
Marianna mówiła też, o tym jak ważne jest zaufanie, na przykład w jej w pracy tłumacza, ale potem jak okazuje się ważne to we wszystkim innym, że to ważne, że masz komu zaufać, że to pomaga. Że nie trzeba wiele myśleć, kiedy ktoś ciebie prosi o pomoc, albo prosi o pomoc dla kogoś i wiesz, że możesz zaufać.
Znowu wróciła historia, która teraz, setki, tysiące używanych samochodów później – już nie robi takiego wrażenia, ale 3 marca 2022 roku wydawała się jak z kosmosu. Historia tej sanitarki, o którą poprosiłem , a Dariusz Piszewskiz żoną zorganizowali.
Darku, nieustanne ukłony i pozdrowienia. Nic nie zostaje zapomniane.
Sanitarka miała być kuloodporna, ale nie była. Pamiętam, że jechałem w nocy A4 w stronę Korczowej i zaklinałem ją, że skoro nie jest kuloodporna, niech chociaż będzie niewidzialna.
Nie wiem czy dalej jeździ. Może Olaf Clemensencoś o tym wie?
A kiedy zaczynałem to spotkanie, w dniu którym upadł Bachmut i kiedy rzecznik polskiego MSZ żądał przeprosin za Wołyń, opowiedziałem taką historię.
Był rok 2004, trwała w Ukrainie „pomarańczowa rewolucja”, wszyscy śpiewali „Razom nas bahato”. Założyłem pomarańczową czapkę, zasłoniłem twarz pomarańczowym szalikiem i wyszedłem z pracy, wówczas budynku administracji publicznej i poszedłem w tłumie, który skandował, wtedy, 19 lat temu
Ukraina bez Putina.
Była w tym moc.
Miałem od Anety numer do Marianny i kiedy mijaliśmy budynek ówczesnej Telekomunikacji Polskiej na Purkinyego we Wrocławiu i kiedy tłum jakoś spontanicznie skierował wzrok na budynek Telekomunikacji Polskiej SA i zaczął skandować
złodzieje, złodzieje, złodzieje,
wykręciłem numer do Marianny. I zacząłem coś szybko mówić, nie pamiętam co, ale co wtedy wydawało mi się ważne, najważniejsze na świecie, żeby Marianna to przekazała wszystkim innym Ukrainkom i Ukraińcom. Żeby się trzymali, że jesteśmy z nimi, że będzie dobrze.
Tak to się zaczęło, poniekąd, powiedziałem.
Ja to pamiętam, jakby było dzisiaj, chociaż pewnie tylko ja.
Marianna spojrzała na mnie i powiedziała zdanie, które mogłoby być najlepszym podsumowaniem tego spotkania w dniu, w którym upadł Bachmut i w którym rzecznik polskiego MSZ zażądał przeprosin za Wołyń.
Marianna powiedziała po prostu:
– Ja mam do dzisiaj tamtą Twoją wiadomość.
Zaniemówiłem.
Pewnie dlatego nie powiedziałem tego, że być może nie zmieniłbym w tamtej wiadomości ani słowa, mimo, że padł Bachmut i rzecznik polskiego MSZ zażądał przeprosin za Wołyń.
Ale może nie zawsze trzeba wszystko mówić między przyjaciółmi.
*(aktualne zbiórki znacie, ale powtarzam je poniżej)
https://zrzutka.pl/r88stc – ta zrzutka trwa od 24 lutego, 95% kwot przekazałem do Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics. Niestety jeżeli polski rząd nie zmieni prawa w czerwcu będę musiał zamknąć zrzutkę, żeby nie płacić od niej 20% podatku, których to 20% nie mam bo pieniądze idą tam gdzie ma mają pójść. Także – spieszcie się dorzucac do zrzutek, tak szybko mogą zniknąć z naszego pejzażu.
Koledzy z UA Future Charity są właśnie , uwaga uwaga w 100 misji w Ukrainie ( Jacek Cielecki, trzymaj się!) a wciąż trwa zrzutka na drony pasterskie do nadzrowania orczych stad – i każdy z Was może się dorzucić – https://zrzutka.pl/dzcnku
Nie znałem Rusłana, ale w jego imię koledzy i koleżanki z Sikorki na Ukrainie zbierają kasę na sprzęt niehumanitarny, wspierający siły responsu i odpowiedzi. Zajrzyjcie i tam – https://zrzutka.pl/b7rvuh
buycoffee.to/radek_wisniewski – a tutaj tak o, bo mówią, żeby link wrzucać, to wrzucam.
fot. Генеральний штаб ЗСУ / General Staff of the Armed Forces of Ukraine oraz Kai Pfaffenbach (Reuters).
Moje funkcję pełnie społecznie, to jasne, ale kawy wirtualnej nie odmawiam – na te prawdziwą nie abrdzo mam czas,ale z góry za wspomożenie mojego trudu publicysty/animatora/wydawcy/autora/maskotki imprezy/papierka lakmusowego epoki — – dziękuję –
Autor: Radosław Wiśniewski
Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.
Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74
Zostaw komentarz