Wczoraj obejrzałam program „Autentyczni”, głównie ze względu na obecność jednej z moich znajomych blogerek. Początkowo przerwałam oglądanie po siódmej minucie, ponieważ z doświadczenia wiem, że jeśli dany program, film lub serial nie przekona mnie w ciągu pierwszych 10 minut, to szanse, że zmienię zdanie, są bardzo małe. Mimo to zdecydowałam się go dokończyć.
Niestety, moje wrażenia są mieszane. Program niewiele ma wspólnego z rzeczywistym poznawaniem osób w spektrum autyzmu. Jego formuła polega na zbiorowym wywiadzie, w którym pytającymi są osoby w spektrum, a gościem – neurotypowy celebryta. Niektóre pytania, które zadawano gościowi, wydawały mi się dziwne i niezbyt przyjemne, a jako osoba w spektrum mogę tylko przypuszczać, jak mogła je odebrać neurotypowa widownia, która wcześniej nie miała do czynienia z autyzmem.
Nie podobało mi się również, że osoby w spektrum były zebrane w dużej grupie, podczas gdy zazwyczaj preferujemy mniejsze, kameralne otoczenie. W takim kontekście czułabym się mało komfortowo. Gość programu odpowiadał spokojnie i profesjonalnie, jednak całość skojarzyła mi się z pokazywaniem ludzi w spektrum jako ciekawostki przyrodniczej.
Wolałabym, aby powstawały programy, które opisują naszą rzeczywistość oraz problemy, z którymi borykamy się na co dzień, takie jak brak wsparcia instytucjonalnego, bezrobocie czy przemoc. Ważne jest, aby pokazywać nie tylko informatyków i przebojowe osoby szukające pracy, ale również realne wyzwania, z którymi stykamy się na co dzień.
Jeśli miałby powstać program o podobnej formule, chciałabym, aby jego gośćmi byli politycy odpowiedzialni za instytucje oraz ustawy dotyczące m.in. szkolnictwa czy kwestii ubezwłasnowolnienia. To właśnie te aspekty komplikują życie zarówno średnio funkcjonującym autystom, jak i rodzinom dzieci oraz dorosłych z tzw. cięższym wariantem autyzmu. Chciałabym, aby na widowni zasiadły zwykłe, nieznane z mediów matki takich dzieci, autyści, osoby bezrobotne czy bezdomne.
Plusem programu jest możliwość wysłuchania autystów z głębszymi deficytami oraz profesjonalne, spokojne odpowiedzi zaproszonego gościa. Niestety, brakowało w nim praktycznie osób w średnim i starszym wieku, co jest smutnym odzwierciedleniem ageizmu, który niestety panuje wszędzie. Autyzm nie kończy się przecież na 35 roku życia.
Wiem, że program ma więcej odcinków, ale już raczej do niego nie wrócę. Jeśli chcecie, podzielcie się swoimi refleksjami na temat tego programu, wczorajszego odcinka lub innych. Nie blokuje na moim blogu za odmienny punktu widzenia i krytykę moich postów, ponieważ jestem za prawdziwą inkluzyjnością i brakiem wykluczania oraz wolnością słowa (za wyjątkiem agresji personalnej i obrażania innych komentatorów).
Mój profil na Buycoffee.
Jeśli uważasz prezentowane przeze mnie treści za wartościowe i masz możliwość postawienia tzw. wirtualnej kawy zapraszam:
https://buycoffee.to/planetaaspie
Za wszelkie wpłaty z góry dziękuję.
Źródło: blog Planeta Aspie
#Autyzm #Inkluzyjność #Autentyczni #Rzeczywistość #Refleksje #TVN
Zupełnie z tobą się nie zgadzam ,formuła tego programu była i jest swietna i ja rozumiem że większość ludzi by chciało mieć osobę autystyczną na krzesełku która opowiada o sobie itd.czyli jak zawsze równi równiejsi ,wytykanie palcem ,tutaj natomiast ludzie szerzej myślący dobrze zrozumieli tą formułę i według mnie jest genialna ,a pytania a czemu tak a nie tak ,czemu nie zaprosili kogoś tam jeszcze ,? Mogą być z siebie dumni że jak narazie to zrobili ,narazie w taki sposób a nie inny ,dajmy szansę na rozwój programu ,jak narazie nikt i nigdzie nie zrobił w polskiej telewizji nie dość że nic lepszego to nikt nie zrobił nic oprócz jednej czy dwóch reklam kilkunastosekundowych ,pomieszczenie też nie pasuje ? Hmm może jeszcze ubiór ,kolor włosów ,trochę żenujące sugestie ,myślę że program został dobrze odebrany .bedzie się rozwijać ku lepszemu mam nadzieję ,osobiście pokochałem wszystkich których tam zobaczyłem ,razem z całą moją rodziną i znajomymi ,.ave