Kilka słów o codzienności… Praca z młodzieżą to ciągłe rozwiązywanie zagadki… Czasem rozwiązanie, choć oczywiste, nie jest możliwe tak po prostu….
Ona ma osiemnaście lat. Jeszcze w styczniu chodziła do liceum. Mieszkała z matką, ojczymem i licznym rodzeństwem. Na jej profilu na Instagramie można zobaczyć wiele zdjęć przedstawiających rodzinną sielankę. Mówi, że nie pokazują prawdy o jej życiu.
On ma dwadzieścia jeden lat. Skończył zawodówkę i spoko, bo fach, który zdobył to szansa na całkiem dobrą kasę, szczególnie za granicą. Tylko przez ten cholerny wirus opcje się pokończyły i ogólnie ciężko jest z robotą.
Kochają się od dawna, ale ich miłości nikt nie chce zrozumieć, a już najbardziej rodzina.
Uciekają więc z tego „zadupia” pełnego pretensji, nieporozumień, zakazów i szukają szczęścia w stolicy. Warszawa jest miastem wielu możliwości.
Dla niej to koniec nauki i początek walki o to, co podstawowe. Musi pójść do pracy, bo trzeba zapłacić za lokum, mieć na jedzenie, w ogóle na życie, a z jednej pensji trudno będzie sobie ze wszystkim poradzić.
Jest ciężko. Każdy dzień wiąże się z lękiem o kolejny.
Przez kilka tygodni z trudem utrzymują się na powierzchni, a gdy tracą wynajmowane mieszkanie przychodzą do Fundacja po DRUGIE.
Jest ponury, jeszcze zimowy dzień. Za oknem śnieg. Opowiadają historię swojej miłości, której nikt nie rozumie. Kolejni Romeo i Julia bez pieniędzy i dachu nad głową.
Zawsze, przed zakwaterowaniem młodzieży wykonujemy test na obecność narkotyków. Chodzi o to, żeby w mieszkaniach treningowych, w których również są osoby uzależnione, po terapiach, nie pojawiało się zagrożenie.
Ona i on bez oporów przynoszą swoje próbki do badania, po czym robią wielke oczy na widok niekorzystnego wyniku. Testy każdemu z nich wykrywają kilka substancji. Zapewniają, że to była jedna sytuacja. Po prostu kumpel, chwila, a w dodatku on miał właśnie urodziny.
Spoglądam za okno. Ciemno. Nadal pada śnieg. Już po osiemnastej i jest pewne, że znalezienie miejsca w noclegowni będzie niemożliwe. Patrzę w oczy osiemnastoletniej dziewczyny z długimi rzęsami, na jej delikatną twarz, niewielkie piegi… Rozmawiam z zespołem i decydujemy się przyjąć zakochanych warunkowo. Za siedem dni powtórzymy test.
Znów źle – u niej trzy, u niego dwa trafienia.
– Te testy są jakieś do dupy!
Słyszeliśmy to milion razy. Pozytywny wynik testu pojawia się tylko dlatego, że badany na klatce schodowej poczuł zapach zioła, a wiadomo, że to się szybko przedostaje do organizmu (really?). Podobnie jest z dodatnim wynikiem badania alkomatem – jakże często jest spowodowany zjedzeniem cukierka z alkoholem – niechcący – bo przecież miał być ze śliwką, albo lodów z ajerkoniakiem, choć miały być waniliowe.
Zakochani opuszczają mieszkanie treningowe na trzy dni. Taki mamy regulamin. Można dyskutować czy to słuszne, ale każdy, kto trafia pod nasz dach decyduje się na te zasady.
Po trzech dniach kolejne badanie i kolejne trafienia.
I wiecie co… w ogóle nie jest romantycznie, chociaż w tej opowieści faktycznie Romeo i Julia mają przeciwko sobie cały świat (łącznie z producentem testów, które bezczelnie pokazują nieprawdę!).
Spędzą kolejną noc na dworcu, ławce, pod Żabką… zakochani uparcie. Tylko… o czym jest ta miłość…
Autor: Agnieszka Sikora
Prezeska w Fundacji po DRUGIE, która pracuje z młodzieżą (18-25 lat) w kryzysie bezdomności i wspiera ją w budowaniu niezależności i samodzielności. Beneficjentami działań organizacji są przede wszystkim byłe wychowanki i wychowankowie placówek – domów dziecka, młodzieżowych ośrodków wychowawczych, zakładów poprawczych. Coraz częściej również młodzież, która wychowywała się w rodzinach, ale występujące w nich problemy nie zostały dostrzeżone.
Zostaw komentarz