Pisałem wcześniej na swoim blogu w Pressmania.pl o roli Rosji jako kraju agresji „Imperium Zła” (link). Życie przynosi codziennie w tym temacie coś nowego pokazując Rosję nisko kraju agresywnego, nieobliczalnego prowadzącego wojnę hybrydową z Polską.

Rosyjska propaganda sączona jest do głów Polaków w znacznie szerszym zakresie niż dotychczas sądzono. Dociera nie przez oficjalne kanały sterowane przez Rosjan, które w Polsce nie cieszą się popularnością, lecz przez polskojęzyczne portale informacyjne.

Rozpowszechniają one w Polsce „newsy” ze Sputnika Polska, Russia Today (dziś występuje pod logiem: RT) oraz z pro-kremlowskiego portalu Voice of Europe. Podawane z pro-kremlowskich źródeł informacje dotyczą przede wszystkim wydarzeń z zagranicy. Widać, w jak ogromnym zakresie prorosyjska propaganda usiłuje kształtować Polakom obraz współczesnego świata. Podważając nasze sojusze, uczestnictwo w UE, budując orbitę strachu, zwątpienie w narodowe wartości.

To Kreml od dłuższego już czasu  wykorzystuje w realizowanych przeciwko Zachodowi działaniach – np. od wybuchu protestów na Białorusi – rosyjska i białoruska propaganda coraz agresywniej atakowała Polskę i USA, wskazując, że jesteśmy wrogami tych krajów. W ostatnich tygodniach propaganda Mińska i Moskwy w swoich działaniach sięgnęła nawet po oskarżanie Polski i Stanów Zjednoczonych o przygotowywanie zamachu na Aleksandra Łukaszenkę.Te insynuacje mają na celu propagandowe wytworzenie „zewnętrznego wroga” oraz uzasadnienie coraz agresywniejszej postawy Mińska i Moskwy.

W działaniach pokazujących nas jako stronę agresywną korzystano też m.in. z przylotu do Polski amerykańskich samolotów, opisywaną jako prowokację wobec Moskwy, lub przygotowanie ataku na Rosję, a nawet cytowanie wpisów internautów przekonujących, że Amerykanie okłamują Polskę i polski rząd i wciągają nas we własną agresję przeciwko Rosji .

W tych informacyjnych działaniach Kremla wojska USA stacjonujące w Polsce prezentowane są jako zdemoralizowane i skore do wywoływania awantur, ich obecność wywołuje obawy i opór Polaków oraz jest zagrożeniem dla naszego społeczeństwa, np. nagłaśniany jest niemal każdy incydent drogowy z udziałem żołnierzy z USA w Polsce, a media uczestniczące w działaniach informacyjnych prezentują wojsko USA jako sprawców bójek i innych incydentów, które zagrażają Polakom.

Często o tym pisze prasa w tym Niezależna.pl

„Po raz kolejny w najnowszej historii okazało się, że rosyjscy dyplomaci to w rzeczywistości agenci wywiadu, działający na bezpośrednie zlecenie Kremla. Potwierdza to, że Rosja różnymi sposobami próbuje pozyskać strategiczne informacje związane z funkcjonowaniem Sojuszu Północnoatlantyckiego oraz państw go tworzących. Zdobyta wiedza jest wykorzystywana do systematycznego uderzania w struktury NATO, m.in. poprzez prowokacje i działania hakerów. Biorąc pod uwagę obie wymienione płaszczyzny, od dawna mamy do czynienia z regularnym konfliktem, wymierzonym w najpotężniejszą organizację świata.

Sojusz Północnoatlantycki wycofał akredytację ośmiu dyplomatom rosyjskiej misji przy NATO, którzy byli „niezadeklarowanymi oficerami rosyjskiego wywiadu”. W następstwie tej sytuacji, od końca października br. liczba akredytacji przy NATO, dostępnych dla przedstawicieli Rosji, zostanie zmniejszona o połowę – z 20 do 10.

Rosja szuka zwady
Taktyka wykorzystywania przez Rosję misji dyplomatycznych do prowadzenia działań wywiadowczych jest znana od dawna i dotyczy nie tylko bezpośrednio NATO czy Stanów Zjednoczonych, ale także innych krajów i międzynarodowych gremiów. Tym sposobem Rosja chce zdobyć strategiczne informacje, które potem wykorzystuje do prowadzenia tzw. wojny hybrydowej przeciwko Zachodowi. I choć władze Sojuszu przekonują, że nie dążą do rywalizacji z Rosją, Kreml woli stosować politykę konfrontacji, gdyż tylko w taki sposób jest w stanie realizować swoje cele polityczne, zarówno na potrzeby wewnętrzne, jak i zewnętrzne. 
W pierwszym przypadku chodzi o „uświadomienie” rosyjskiej opinii społecznej, że rządzący na Kremlu stoją na straży suwerenności kraju oraz bronią go przed „zgniłym Zachodem”, dążącym do zniwelowania rosyjskiej kultury i dorobku. Bazuje się tutaj na propagandzie i dezinformacji. Kraje Zachodu są złe, gdyż ich antyrosyjska retoryka ma doprowadzić do odizolowania Rosji na arenie międzynarodowej. Przy czym – zdaniem Kremla– to już się dzieje, za sprawą m.in. sankcji ekonomicznych, politycznych i gospodarczych. W rzeczywistości jest to władzom Rosji na rękę, gdyż tego typu wydarzeniami mogą legitymizować konkretne działania, wymierzone w Zachód, m.in. w zakresie prowadzenia agresywnej, neoimperialnej polityki zewnętrznej. 

Wojsko wykorzystywane do prowokacji
Najdobitniej widać to w sąsiedztwie Polski i krajów bałtyckich – obszar Morza Bałtyckiego stał się polem niezliczonej ilości prowokacji z udziałem rosyjskiego wojska. W tym wypadku strategicznej roli nabiera misja NATO – Baltic Air Policing, związana z ochroną przestrzeni powietrznej Litwy, Łotwy i Estonii, które nie posiadają własnego lotnictwa wojskowego, a podobnie jak Polska, są najbardziej narażone na rosyjskie prowokacje. Myśliwce Sojuszu muszą wielokrotnie eskortować i „odprowadzać” rosyjskie samoloty, które naruszają przestrzeń powietrzną sąsiednich państw. 
Odrębną kwestią pozostaje Obwód kaliningradzki, z którego Rosja stworzyła najbardziej zmilitaryzowany region świata. Rozmieszczenie tam systemów rakietowych o różnym zasięgu, pocisków zdolnych do przenoszenia ładunków nuklearnych, rozbudowa floty powietrznej i morskiej, mają zademonstrować, że Rosja w każdym momencie jest gotowa do militarnej konfrontacji z NATO, nawet mimo faktu, że potencjał wojskowy wielokrotnie przemawia za siłami NATO.

Wojna w sieci
Znacznie łatwiejszym i szybszym procesem od wysłania czołgów i żołnierzy jest jednak wywołanie wojny w cyberprzestrzeni. Patrząc na skalę tego zjawiska i liczbę ataków hakerskich na siły Sojuszu oraz państwa go tworzące, a także na fakt, że trop większości z nich prowadzi do Rosji, nie sposób nie odnieść wrażenia, że do konfliktu między obiema stronami mamy do czynienia już od wielu lat. Przy czym pandemia koronawirusa i jej efekty znacznie zintensyfikowały działania cyberprzestępców.

Każdego dnia w sieci pojawia się wiele tzw. fake newsów, w których dyskredytuje się działania NATO, głównie państw tworzących wschodnią flankę (Polska, kraje bałtyckie), oskarża się Sojusz o przygotowania do wojny, zaś każdy przejaw aktywności wojskowej Zachodu postrzegany jest w kategoriach prowokacji wymierzonej w Rosję. Dezinformacja w sieci ma podobny cel jak propaganda lansowana przez władze Kremla – ukazanie w oczach społeczeństwa, że to Rosja jest krzewicielem pokoju i bezpieczeństwa, a zintegrowany w nienawiści do Rosji Zachód próbuje to zniszczyć. W tym celu każdego dnia przygotowywane są setki fałszywych informacji, zdjęć, spreparowanych rozmów oraz wpisów w serwisach społecznościowych, wymierzonych w funkcjonowanie NATO.

Wypowiedzi prezydenta Władimira Putina oraz całej kremlowskiej wierchuszki nie pozostawiają złudzeń – Rosja nadal będzie prowadziła ostry kurs przeciwko NATO i nie zejdzie z obranej drogi konfrontacji i prowokowania. Wydarzenia z ostatnich dni, dotyczące zdemaskowania i wycofania rosyjskich szpiegów, posłużą propagandzie Kremla do tłumaczenia społeczeństwu swojej postawy. Równocześnie należy spodziewać się wojskowych prowokacji i zmasowanej kampanii fake newsowej w sieci.”

https://niezalezna.pl/413873-szpiedzy-kremla-w-szeregach-dyplomatow-to-wierzcholek-gory-lodowej-konflikt-rosji-z-nato-ma-szerszy-zakres