Na pewno spotkaliście się z wieloma komentarzami na Facebooku typu: nie rozumiem o co tu chodzi, jedni padają po keczupie a innym nic nie jest! Też się nad tym zastanawiałem długo…

Wychodzą pewne fakty o różnych klasach toksyczności pudliszek… O różnych oznaczeniach na partiach… Trzeba by poświęcić na to osobny tekst, natomiast jedyne co przychodzi mi do głowy…

Moim zdaniem pudliszki dzielą się na dwa rodzaje: placebki i grafenki. Znajoma zrobiła sobie test na przeciwciała – w trzy dni po drugim strzale. I zgadnijcie co jej wyszło… ZERO. Żadnych przeciwciał nie miała, nie miała też żadnego bólu ani złego samopoczucia… Wygląda zatem, że dostała placebkę…

A niby dlaczego na oddziałach covidowych leży tylu po dwóch strzałach?

Kolega podaje innego newsa: jego znajomy trafił na covidowy i według jego relacji, większość pacjentów tam przebywających jest zaszczypana. Na pewno macie pełno osób ze swojego otoczenia, które są poszczypane i chorują na celebrytę…

Placebki – moim zdaniem jest ich zdecydowana większość w obiegu. Nie dostaniesz po nich NOPa, ale nic Cię nie chroni więc możesz załapać pana z Wuhanu…

A jeśli trafisz na grafenkę? Zdychasz dwa tygodnie nie mogąc się ruszyć albo RMF napisze, że „umarłeś nagle z przyczyn nieznanych”. To pierdolona ROSYJSKA RULETKA. Taka jest moja teza.

Jeśli ktoś potrafi ukuć inną logiczną wykładnię, to słucham. Może jakiś uczciwy lekarz…? Ktoś kto ma specjalistyczną wiedzę? JAK wytłumaczyć ten całkowity brak przeciwciał zaraz po strzale? A tych chorych na C19 po keczupie?

Państwo covidowcy – obejrzyjcie koniecznie ŁOWCĘ JELENI Michaela Cimino, arcydzieło kina z 1977 roku. Warto. Gracie w rosyjską ruletkę.

Na koniec – w komentarzu screen z Twittera Grzegorza Płaczka. WARTO obserwować tego porządnego człowieka. Wzrost zawałów mięśnia sercowego o OSIEM TYSIĘCY PROCENT.

Reszta jest milczeniem. Ruletka się kręci! Niech ten tekst o Covid będzie ostatni póki co. Wymiotować się już chce!