Od lat oglądam „Salon dziennikarski”, niestety pomijane w nim są nie tylko tematy niewygodne dla prawicowego rządu, ale i nurtujące Polaków. Jest ich wiele m.in. brak rozważań dotyczących tego, czym kierował się premier M. Morawiecki, iż mimo ostrzeżeń ze strony środowiska Solidarnej Polski zgodził się na mechanizm warunkowości, nazywany zasadą „pieniądze za praworządność”, ingerencję w wymiar sprawiedliwości, Zielony Ład, pakiet „Fit for 55”, kamienie milowe.
Rząd zapowiedział, że od stycznia uchodźcy z Ukrainy przebywający w miejscach zbiorowego zakwaterowania, będą musieli pokrywać najpierw połowę, a potem trzy czwarte kosztów utrzymania.
MSWiA poinformowało, że w przygotowanej nowelizacji będzie szereg wyjątków m.in. zwolnione będą osoby niepełnosprawne, ze względu na wiek, ciążę, koniecznością opieki nad małoletnimi dziećmi w trudnej sytuacji życiowej również – ze względów humanitarnych.
Chciałabym wiedzieć ile jest takich osób w skali kraju. A co zrobią rządzący, jeżeli ci, co mogą nie będą płacić?
Aż się prosiło aby podjąć ten temat.
Nigdy nie było w nim rzeczowych dyskusji dotyczących tworzenia europejskiej listy wyborczej, zniesienie prawa weta tworzących podwaliny powstania superpaństwa. Wszystko ogranicza się do zasygnalizowania problemu.
Tak było 05.11.2022. w którym udział wzięli Michał Karnowski, Marzena Nykiel, Andrzej Potocki, Jacek Łęcki i mec.Marek Markiewicz
Prowadzący program Michał Karnowski – powiedział „premier na jednej z konferencji mówił o przeglądzie wydatków. Mamy informacje, że sytuacja budżetowa nie jest najlepsza, nie będzie przedłużenia tarczy inflacyjnej. Wszystko wskazuje, że na to nie ma pieniędzy. (…) Wchodzimy w trudny czas. Czy społeczeństwo jest na to gotowe? Czy społeczeństwo zaakceptuje takie zawieszenie pewnych socjalnych danin?”.
Myślę, że nie tylko ja chciałabym wiedzieć jak naprawdę wygląda sytuacja finansowa Polski, ile wynosi rzeczywiste zadłużenie, gdzie do tej pory rząd się zadłużał i na jaki procent, by mieć pieniądze na tarcze inflacyjne, utrzymywanie ukraińskich uchodźców, zakup uzbrojenia. Z czego będą finansowane elektrownie atomowe. Niestety takich tematów nie podejmuje się w programie “Salon polityczny”.
Pan Michał martwi się czy społeczeństwo „zaakceptuje zawieszenie pewnych socjalnych danin”. Przecież premier wielokrotnie nas przekonywał, że na wszystkie wydatki jest finansowe pokrycie i nagle okazuje się, że potrzebne są jakieś cięcia.
Redaktor J. Łęcki zwrócił uwagę, że „bardzo dużo zależy od tego, co ludzie będą widzieli, czy będą rozumieli, dlaczego tak się dzieje. (…) Powinniśmy pożegnać się z iluzją życia w bezpiecznym i dostatnim świecie”.
Prowadzący program Karnowski skomentował to słowami „tylko czy na takiej prawdzie można wygrać wybory”? Tym samym przyznał, że dlatego wiele tematów jest w jego programie pomijanych bowiem „lepiej by Polacy ich nie znali”, bo inaczej nie wygra się wyborów. Takie podejście zwiastuje realną możliwość ich przegrania w przyszłości.
Odnosząc się do wypowiedzi pana Łęckiego – skąd ludzie mają wiedzieć jak się sprawy mają skoro w publicznych środkach przekazu nigdy nie było merytorycznych debat dotyczących żywotnych interesów Polski. Jeżeli nie mają wiedzy, to jak mogą rozumieć mechanizmy funkcjonowania polityki i gospodarki krajowej i zagranicznej?
Program mający oglądalność ok. 250 tys. dociera do sporej grupy Polaków, a oni mając wiedzę mogliby ją przekazywać rodzinie, kolegom, znajomym. Niestety w kluczowych tematach „Salon dziennikarski” milczał i milczy.
Bardzo rzeczowo mówiła M. Nykiel – „Elektorat PiS, to elektorat bardzo tożsamościowy, patriotyczny. (…) Nie może odejść od spraw tożsamościowych i skupić się wyłącznie na sprawach bytowych, gospodarczych. (…) Skoro mamy kryzys każdy w swoim domu weryfikuje wydatki, to musi to zrobić to także państwo. Może trzeba zweryfikować kwestie socjalne, może 500+ nie dla wszystkich, może trzeba wprowadzić jakieś limity dochodowe. Pomagajmy tym którzy są słabi”.
Całkowicie się z jej wypowiedzią zgadzam. Rząd powinien skorygować wydatki, a odpuszczenie spraw tożsamościowych do czego namawia M. Karnowski mówiąc „musimy przyjąć do wiadomości, że sytuacja jest bardzo poważna i wymaga czasami bolesnych decyzji, takich na granicy autoupokorzenia” skutkuje tym, że jeżeli PiS zgodzi się na kolejne upokorzenie, wielu jej rozczarowanych członków i sympatyków powie “basta” i od nich się odwróci. Część nie pójdzie na wybory, a pozostałych prędzej czy później przejmie Konfederacja. Władze polityczne partii powinny brać to pod uwagę.
Również z własnego doświadczenia potwierdzam opinię pani Nykiel, że „ludzie bardzo słabo wiążą sprawę kryzysu światowego, sprawę wojny z tym co się dzieje w ich podwórku. Obarczają winą rząd”.
A jak mają ją wiązać skoro w telewizji publicznej non stop trwa propaganda sukcesu rządu. Z niej dowiadujemy się, że wszyscy nas kochają i szanują, liczą się z naszym zdaniem, podziwiają nasze zaangażowanie w pomoc Ukrainie, a zwłaszcza przyjęcie 7,5 mln ukraińskich uchodźców.
Prawda jednak jest taka, że w zachodnich środkach przekazu prawie nic się nie mówi o tak gigantycznym przygarnięciu uciekinierów. Wszelkimi sposobami starają się nasze zaangażowanie pomniejszać i pomijać. To nie przypadek, że francuski dziennik „Le Figaro” opublikował w swoim internetowym wydaniu mapę krajów, które pomagają Ukrainie sprzętowo i humanitarnie. W pierwotnej wersji na mapie zabrakło… Polski. By powróciła na mapę, konieczna był interwencja polskiej ambasady w Paryżu.
Nie dziwi mnie to, że większość Polaków za wszystko obarcza rząd, bowiem bez względu jaka opcja polityczna rządzi, to zawsze rządzący są obwiniani o wszystko.
A. Potocki – odnosząc się do najbliższych wyborów stwierdził „sprawa jest bardzo poważna. Wyniki wyborów będą zależne od tego elektoratu który jest niezdecydowany”. Nie do końca tak jest, bowiem przekonując do siebie niezdecydowanych można po drodze pogubić tych, dla których suwerenność i tożsamość jest bardzo ważna.
Zaskoczyło mnie pytanie M. Karnowskiego, do uczestników – „Czy jeszcze raz nie zaufać Brukseli i nie dokonać jakiejś jednej drugiej zmiany? Czy nie jesteśmy na musiku?”
Celnie odpowiedział na nie J. Łęcki – „Zaufać im byłoby straszną głupotą”. A ja mam do pana Karnowskiego pytanie – jak to się ma do słów szefa PiS J. Kaczyńskiego, że „czynienie dalszych ustępstw nie ma żadnego sensu. Co żeśmy nie zrobili, to i tak było na „nie”.
Po obejrzeniu programu nasunął mi się smutny wniosek. PiS przez siedem lat swoich rządów nie potrafił, a może nie chciał docierać z rzetelną informacją do Polaków. Zadowalał się promowaniem propagandy sukcesu, bo to takie miłe jak nas chwalą (w tym udziału ma program „Salon dziennikarski”), a nie rzetelną nawet bolesną czasami dla partii informacją.
Gdyby rządzący traktowali Polaków poważnie to, dziś redaktor Karnowski nie musiałby zastanawiać się czy społeczeństwo „przyjmie do wiadomości, że sytuacja jest bardzo poważna i wymaga czasami bolesnych decyzji, takich na granicy autoupokorzenia”.
Foto:internet
Bardzo dobry i bardzo na czasie artykuł, w którym Autorka nie boi się pisać prawdy o złożonej i bardzo trudnej sytuacji naszej Ojczyzny. Strach rządzących przed wyjawieniem naszej aktualnej rzeczywistości zaprowadzi nas w ślepy zaułek. Przerośnięte rozdawnictwo (budowa socjalizmu) nie doprowadzi do dobrobytu, zwłaszcza jak się rozdaje bez opamiętania i to nie tylko swoim, ale też obcym obywatelom. Może się okazać, że hojnie dawaliśmy Ukraińcom, a wkrótce zabraknie Polakom.
Okazywanie serca jest piękne, ale najpierw trzeba uruchomić rozum. Po to go mamy.