Skoro święto – to w świątecznym nastroju dziś ~ o sexie :)… Każdy wie o co chodzi, każdy jakoś zaznał… Jednak obrzydliwe jest to, że uczymy się tego z bawarskich pornoli… Laska jęczy nim facet włoży…. A cały bajer chyba w tym, żeby tak rozpalić wewnętrzny ogień, by oszalały wszystkie neurony… Ale, że dialogi w pornolach ubogie, to skąd mamy to wiedzieć? I na dodatek te uwodzicielskie zezowanie oczętami jak najeżdża na nią kamera… Jejuuuuu, zgroza. Ale tak się dzieje.

Kobiety udają orgazmy… Bo tak trzeba, bo trzeba wydawać odgłosy rodem z rzeźni… Faceci- też niedokształceni… Nie wiedzą jak rozpoznać, czy partnerka doszła… 🙂 No przecież nie było w didaskaliach w pornosach 🙁 nie znamy swojego ciała i pragnień naszego umysłu…

Tu przychodzi na myśl onanizm- ależ skąd! Tfuuu… Ja??? Nieeee… Nikt kurwa tego nie robi… Począwszy od dzieci w wieku przedszkolnym (w celu rozróżniania płci) po starszych panów, którzy już tylko tak mogą… To pomaga 🙂 wiemy co i jak działa w naszym ciele… Poszukujemy pragnień, nowych doznań… Tyle tylko, że jesteśmy zakłamanym społeczeństwem, które tylko się modli. Nigdy nie grzeszy. Mamy ukryte głęboko w szarej substancji mózgu fantazje, ale wstydzimy się tego… Mówimy „myszka”, „muszelka” (bleeeeee).

Sex jest jednym z podstawowych popędów człowieka, bez tego stajemy się naładowaną chmurą burzową… Apeluje o większą otwartość i nie naśladowanie czeskich dziewczyn z filmów z młodości! Poznajmy swoje ciało 🙂 może G-point istnieje tak jak święty Graal… miłych poszukiwań, w ten majowy weekend wam życzę, tak pomiędzy grillem a piwem 🙂 Takie małe przemyślenie przy wodzie sodowej, która mam nadzieje nie uderzy mi do głowy 🙂 .