„Nie mam nic wspólnego z Zakonem, choć zaczynałem z Zakonem, mam sponsora z Zakonu, nawet mój księgowy jest związany z Zakonem” – w jednym zdaniu Hołownia zaprzeczył sam sobie.
Szymon Hołownia ma bliskie związki z Zakonem Maltańskim. To organizacja katolicka wychwalana przez Łukaszenkę i zaprzyjaźniona z Siergiejem Szojgu, putinowskim ministem wojny. Należy do niej Paweł Gieryński – hojny sponsor Hołowni o wschodnich powiązaniach, słynny z afery GetBack.
GetBacki to jedna z największych afer w III RP. Mafia wydrenowała przez nie ponad trzy miliardy. Nitki wiodą tam gdzie zawsze w przypadku afer takiego kalibru – do służb specjalnych.
Z jednej strony GetBack i dziwne powiązania Gieryńskiego, za kasę którego z shomana z TVNu zrobiono polityka, z drugiej jest Michał Kobosko, doradca Hołownii i spin doktor, redaktor i wydawca mocno osadzony w mediach, był szefem wielu redakcji i gazet ale – co ważniejsze – przewodniczył polskiemu oddziałowi Rady Atlantyckiej, zrzeszającej wpływowe zachodnie kręgi biznesowe i polityczne.
Później są tacy ludzie jak generał Różański, Piotr Kuczyński i jeszcze paru innych. Ten zawiły konglomerat złożony z ludzi służb, biznesu, aferzystów i wpływowych zachodnich elit postanowił zrobić swoją pacynkę politykiem.
Zainwestowali w przyszłość bo wiedzą, że lata lecą i pokolenie Tuska będzie powoli odchodzić w niebyt. A ludzie biznesu znają się na inwestowaniu, dlatego gdy w 2015 Hołownia zorganizował publiczną zbiórkę, trzy czwarte z tego co zebrał… wpłaciła Dominika Kulczyk, córka „doktora Jana”, który dzięki prowizjom płaconym panom pułkownikim ze starego wywiadu, mógł robić za pasera, handlujacego państwowym majątkiem.
Tylko, że Kobosko – zdolny peerowiec – przereżyserował laleczkę, pomimo, że w trenowaniu go do występów publicznych używano najbardziej zaawansowanych metod socjotechnicznych. Te metody to przede wszystkim programowanie neurolingwistyczne czyli technika gestów, min, kąta patrzenia w kamerę, mowy ciała etc. Jest to jeden z czołowych przekazów podprogowych, mających silny wpływ na emocje odbiorców. Hołownia jednak jest mało zdolnym uczniem i zamiast w zdolnego aktora, przekręcili go goście w żałosną kukłę, tak groteskowo sztuczną, że w efekcie śmieszną. Biorąc jednak pod uwagę stan zoologicznego prymitywizmu „młodych i wykształconych” z TIK TOKÓW, ta kukła spełnia swoją rolę.
Przyszłość w świecie polityki należy dziś do takich laleczek, produktów obróbki wpływowych ludzi z pieniędzmi, którzy mają dobre rozeznanie w technikach manipulacji idiotami. Dlatego Szymuś w każdym obszarze ma SŁUSZNE poglądy! Z piewcy tradycji chrześcijańskiej został przeprogramowany w piewcę LGBT, Europejczyka, zwolennika euro w Polsce, covidowca, szczepa, zielonego aktywistę, miłośnika UE, zwolennika likwidacji gotówki etc. Wszystko idealnie po linii i bazie, zgodnie z kierunkiem. Produkt z plasteliny ma to do siebie, że plastelina jest miękka, można ją więc wziąć w łapy i urobić do pożadanego kształtu.
I na koniec fragment artykułu Stanisława Janeckiego z SIECI: „Gdy do Sejmu trafił projekt grupy posłów KO oraz Polski 2050 dotyczący ustawy o dalszym mrożeniu cen energii, pojawiły się pytania, czy to, co przemycono do ustawy nie jest spłaceniem długu wobec grup interesów, które Hołownię wspierały. Te „wrzutki” do ustawy to m.in. możliwość budowy najcichszych elektrowni wiatrowych zaledwie w odległości 300 m od domów jednorodzinnych, zagród, parków narodowych i rezerwatów przyrody, a w przypadku domów wielorodzinnych i szpitali – 400 m (obecnie 700 m)”.
Zostaw komentarz