Różne rzeczy byłam w stanie sobie wyobrazić, ale nie to że mamy nie wpuszczą na mszę pogrzebową Janka Lityńskiego (który zreszta powinien był jeszcze sobie pożyć… ). Strasznie to przykre. I nie ważne był limit czy nie był i jaki. Mama wzięła wieniec od Prezydenta i pojechała z poczuciem, że to absolutnie oczywiste, że powinna tam być. I choć nadrabiała miną, bardzo ją to zabolało.
Znaliśmy Janka Lityńskiego od czasów powstania KORu, od 76 r. Wiele razy bywał u nas w domu na Kopińskiej, gdzie zresztą uwielbiał go nasz ówczesny pies – spanielka Gama… Do tej pory pamiętam Jego nerwowe gesty, i kręcenie loczków na palcu, jak rozmawiał (a gadał strasznie szybko) siedząc u nas w kuchni… Tak sie jeszcze jakoś zdarzyło,ze potem Lit siedział pół roku w Białołęce w jednej celi z moim mężem, z którym rozegrali nieskończoną liczbę robrów w brydża. Nie mogę powiedzieć, by moi rodzice się z Nim jakoś blisko, osobiście przyjaźnili, ale wtedy w opzycji była taka garstka ludzi, że znali się niemal wszyscy. Znaliśmy i jego matkę panią Reginę i pierwszą żonę Anię ( ja akurat dosyć słabo, ale moi rodzice studiowali z jej starsza siostrą) i drugą żonę Krysię i córkę Basię…
Z czasów korowskich spośród ludzi, którzy byli wówczas zaangażowani w dzialalność opozycyjną nie ma już tak wielu. Z KORu nie żyją wszyscy „starsi państwo” , którzy patronowali wowczas młodszym „ryzykantom”. A także Jan Józef Lipski i Halina Mikołajska i Anka Kowalska i Jacek Kuroń i Heniek Wujec i mój Tata… KOR a potem KSS KOR powstał 45 lat temu. Pamiętam to jako mała dziewczynka, a tak wielu ludzi kompletnie już nie pamięta tych czasów. Rzutują na nie swoje dzisiejsze pojęcia, wyobrażenia, czy raczej swoję uprzedzenia i swoją niewiedzę. Nie wyobrażają sobie nawet, jak to jest gdy tych „opozycjonistów” którzy odważają się otwarcie sprzeciwiać władzy jest w całym kraju garstka – może ze dwa tysiące ludzi? Może dwa i pół wraz ze współpracownikami… I nie w głowie im były posady ani majątki…
Dotychczas pogrzeby były jednak tą sytuacją, która raczej jednała niż dzieliła. Czemu jednała? Nie tylko z tego powodu, ze wobec śmierci wszyscy sa równi, ale przede wszystkim z szacunku i sentymentu dla wspólnej przeszłości, ktorej nie sposób zaprzeczyć a która była i bardzo ciekawa i często bardzo wymagająca i co tu dużo mówić – chwalebna. Ludzie nie lubiący się za bardzo na codzień, uprzejmie się sobie kłaniali, a ci co nie zgadzają się ze sobą kompletnie, a jednak się lubili to nawet miło się uśmiechali i zagadywali.
Mszę pogrzebową mojego Taty wśród innych kapłanów koncelebrował ksiądz Isakowicz Zalewski, bo w latach 80, gdy go prześladowano i ciężko pobito, rodzice mieli z nim kontakty i mu pomagali. Po prostu przyszedł i przystapił do koncelebry. I nie przyszło mi do głowy by mieć coś przeciw, choć wylał na mnie jako na współpracująca z „banderowcami” kubły pomyj, a to co opowiada o Ukraińcach jest poniżej wszelkiej krytyki.
I najgorsze jest w tym wszystkim to, że Janek był w tym najmniej ważny, bo sam nigdy by niczego podobnego nie zrobił. Cokolwiek by nie uważał i jakich by nie miał poglądów, bo był generalnie facetem osobiście bardzo sympatycznym….
Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Mam jeden komentarz i jedno pytanie, zacznę od pytania: czy Pani przeczytała swój tekst w całości? Ze zdziwieniem przyjęłam wiadomosc, ze jest Pani dziennikarką – tekst brzmi jak transkrypcja rozmowy telefonicznej, bardzo potoczny i trudny do zrozumienia.
Komentarz jest taki, ze tekst jesf obrzydliwie samolubny – trwa pandemia, ludzie umierają i takie wytykanie jest niepotrzebne i bardzo bardzo niestosowne szczególnie w kontekście okoliczności śmierci pana Litynskiego
Podczas marszu polskich, faszyzujących nacjonalistów, Pani A. Romaszewska mówiła, że ona widziała tylko poczciwe POLSKIE rodziny z dziećmi. Teraz faszysta został wybrany na prezesa IPN we Wrocławiu. To także dzięki przychylności Pań Romaszewskich dla przestępczych rządów pisowskich, nasila się bezprawie i niszczenie Państwa Polskiego. Pani Zofia Romaszewska za godziwą opłatą wciąż jest etatowym doradcą prezydenta Dudy, który niszczy Państwo Polskie, sprzeniewierza się Konstytucji i oczywiście nagrodził tego faszystę Greniucha. Pani Zofia Romaszewska – wielka opozycjonistka PRL?? nie chciałaby natomiast pomnika Tadeusza Mazowieckiego i pozwala sobie na krytykę jego poczynań. Ostatnio, nawet po tragicznej śmierci Jana Lityńskiego, nie omieszkała krytykować jego działalności w ostatnich latach. Czego się nie robi dla pieniędzy, bo chyba Panie nie są, aż tak ślepe głupie, żeby nie widzieć, co się dzieje w Polsce. Może wreszcie czas, aby posypać głowę popiołem. Białoruś to mamy obecnie w Polce, do czego rękę przykładają i również Panie Romaszewskie!!
Justyna najwyraźniej nie zrozumiała – tak zresztą twierdzi. Jak dla mnie tekst Agnieszki prosty i zrozumiały. nie widzę niczego samolubnego. A poza tym Frasyniuk i Komorowski to na pewno nie rodzina Pana Jana.
Ale Prezydent Komorowski i Frasyniuk to dobrzy i mądrzy przyjaciele Lityńskiego, czego nie można powiedzieć o Paniach Romaszewskich. To inny rodzaj ludzi.
Pandemia pandemią, ale ile osób nie wpuszczono na mszę? Trudno oprzeć się wrażeniu, że jednak chodziło o deprecjonowanie osób związanych z prezydentem i określoną linią polityczną.