W dzień Wszystkich Świętych tenisistka Agnieszka Radwańska sprawiła nam wszystkim wielką radość. Najbardziej jednak swemu dziadkowi, Władysławowi, który zawsze ją wspierał, a który dziś na jej wielki sukces spogląda z nieba.

Dziś Agnieszka Radwańska odniosła swój wielki sukces życiowy. Jest on efektem jej ciężkiej pracy oraz wieloletnich zmagań z samą sobą. Na ten sukces złożyły się też wyrzeczenia całej rodziny. Szczególnie dziadka, śp. Władysława Radwańskiego. Był on pasjonatem sportu. Przez wiele lat grał jako hokeista w klubie Cracovia. Później swoje pasje kontynuował jako trener i nauczyciel wychowania fizycznego, pracując z młodzieżą w wielu krakowskich szkołach. Miłość do sportu przekazał swojemu jedynemu synowi, Robertowi, zwanemu przez wszystkich Piotrem, który występował w zawodach najpierw jako łyżwiarz figurowy, a następnie tenisista.

Do gry w tenisa zachęcił także swoje wnuczki: Isią i Ulę. Wspierał je tak swoimi radami, jak i finansami. Bez tego wsparcia nie rozpoczęłyby one swoich karier sportowych. O całej rodzinie Radwańskich, którzy od lat pomagają placówkom dla niepełnosprawnych, prowadzonym przez Fundację im. Brata Alberta w Radwanowicach, pisałem w felietonie „Agnieszka Radwańska od innej strony”.

W sierpniu 2013 r. na prośbę Piotra prowadziłem pogrzeb śp. Władysława, który odszedł po ciężkiej chorobie. Homilię rozpocząłem od słów św. Pawła: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg, ukończyłem, wiary ustrzegłem. na koniec odłożono dla mnie wiec sprawiedliwości”. Na cmentarz przybyło mnóstwo ludzi.  Na trumnie zgodnie z życzeniem rodziny położono obok krzyża kij hokejowy i rakietę tenisową.

https://youtu.be/5oVEAumMavQ

Panie Władysławie, ciesz się dziś w niebie, bo w tym sukcesie masz swoją cząstkę!

ks. Tadeusz Isakowicz-ZaleskiAutor: Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista